Na konferencji Apple podano nowy przybliżony termin początku sprzedaży inteligentnych zegarków. Kwiecień oznacza opóźnienie w stosunku do pierwszych zapowiedzi, które informowały, że premiera urządzenia odbędzie się już na początku roku. Jak poinformował Tim Cook, CEO firmy Apple, wszystkim zależało, aby produkt trafiający na półki był dopracowany w każdym szczególe. Sam powiedział, że w tej chwili smartwatch aktywnie ułatwia mu życie: Używam go każdego dnia. Uwielbiam ten sprzęt i nie mógłbym się bez niego obyć - zapewnia.

Ceny nowego gadżetu z nadgryzionym jabłkiem zaczynają się od 349 dolarów. Jest to najtańsza wersja, jednak dla zainteresowanych przygotowano również ekskluzywną edycję ze złotą obudową. Wówczas klienci muszą się liczyć z wydatkiem na poziomie 5 tysięcy dolarów i więcej.

Apple Watch ma do zaoferowania procesor Apple S1 i wyświetlacz Retina. Użytkownicy będą mieli do dyspozycji między innymi funkcje barometru, czy czujnik tętna, który może znaleźć uznanie wśród fanów sportu. Nie zabraknie także Wi-Fi oraz Bluetooth w wersji 4.0. Firma zapowiedziała wyprodukowanie kilkudziesięciu edycji zegarka. Przy każdej z nich będzie można wybierać spośród dwóch rozmiarów.

Urządzenie zapewnia również dostęp do pakietu informacji oraz powiadomień, które w smartwachu występują pod nazwą Glances. Wśród nich znajdują się najnowsze prognozy pogody, skrzynka mailowa i prywatny terminarz. Sprzęt może też pełnić funkcję latarki. Jak zapewniają producenci, zegarek sam dostosuje się do strefy czasowej, w której obecnie przebywamy.

Ponadto, podczas ostatniej konferencji zaprezentowano wyniki finansowe korporacji. Zakończony w grudniu kwartał roku fiskalnego 2015 z pewnością jest dla Cooka powodem do radości. Rezultaty okazały się lepsze od głoszonych prognoz. Sprzedaż iPhone'ów wzrosła o 46 procent w porównaniu do analogicznego okresu w roku wcześniejszym. Pomimo niewielkiego spadku popularności iPadów, przychody firmy wyniosły 74.6 miliarda dolarów, co stanowi wynik o 30 procent lepszy niż rok temu. #Smartphone