Październikowy numer brytyjskiego ' Monthly Notices of the Royal Astronomical Society' nie znika z biurek naukowców na całym świecie. Oto zespół prof. Georgea Frasera ogłasza w nim, że odkrył bezpośrednio cząstki ciemnej materii. Prawdopodonie. Odkrycie to przełom w fizyce i astronomii – porównywalne do ogłoszenia kopernikowskiego heliocentryzmu.

Na razie naukowcy zgodnie mówią, że praca Fraser'a jest potencjalnie przełomowa. Potencjanie, bo odkrycie trzeba potwierdzić. Przełomowa, bo postawi kropkę nad 'i' naszej wiedzy o Wszechświecie. O co ten szum?

Zespół prof. Frasera (który niestety nie doczekał publikacji) z Uniwersystetu w Laicester odkrył sygnał promieniowania w paśmie rentgenowskim. Niespotykany wcześniej i niewyjasnialny zgodnie z obecnym, dość głębokim, stanem wiedzy. Chyba, że sygnał jest śladem aksjonów, cząstek ciemnej materii, które jak na razie istniały wyłącznie teoretycznie a ich obecność wynikała z pośrednich dowodów na istnienie ciemnej materii.

- Tło nieba w zakresie promieniowania retgenowskiego, po usunięciu znanych źródeł promieniowania, nie zmienia się w zależności od kierunku obserwacji – wyjaśnia dr Andy Read z Uniwersytetu w Leicester, szef obserwatorów. – Ale to promieniowanie charakteryzuje się sezonowymi zmianami, których pochodzenia nie jesteśmy w stanie wyjaśnić na podstawie dotychczasowej wiedzy. Jak raz pasuje ono to przewidywanych przez teorię aksjonów.

Aksjony, o czym pewnie część z was nie wie, to cząstki elementarne (takie jak elektrony i fotony na przyład), które odpowiadają w fizyce teoretycznej za łamanie symetrii w oddziaływaniach silnych we wszechświecie. Są składnikami ciemnej materii, o której dzisiaj wiemy jedynie tyle, że istnieje, i że nigdy jej nie zobaczmy. Dlaczego? Właśnie dlatego, że jest ciemna – nie emituje żadnego promieniowania, które jesteśmy w stanie zaobserwować. Wiemy jednak, że materia istnieje, bo grawitacyjnie wpływa na to, co we Wszechświecie widać, na materię widoczną oraz światło, które jest zakrzywiane przez tę materię w soczewkach grawitacyjnych (odkrytych przez Einsteina). Wiemy o niej również dlatego, że masa Wszechświata jest dużo wyższa niż masa wszystkiego, co jesteśmy w stanie zaobserwować przez wszystkie dostępne teleskopy i radiotelelskopy. Porównanie z teorią heliocentryczną Kopernika nie jest przypadkowe – w czasach polskiego astronoma wielu obserwatorów nieba zakładało, że dziwny ruch planet na nieboskłonie może wynikać z tego, że w centrum ówczesnego kosmosu jest Słońce, a nie Ziemia. Trzeba było tylko wieloletnich skrupulatnych obserwacji, żeby ten fakt bezspornie potwierdzić.

No dobrze, ale co istnienie aksjonów oznacza dla zwykłych śmiertelników? Po pierwsze, ciemna materia może być bliżej, niż sądziliśmy, bo... - Możliwe, że aksjony powstają w jądrze Słońca – wyjaśniał niedługo przed śmiercią Fraser. - Promieniowanie rentgenowskie emitują one po weściu w pole magnetyczne Ziemii. Dlatego rentgenowski ślad aksjonów jest najsilniejszy przy obserwacjach części pola zwróconego w stronę Słońca.

Czy tak egzotyczne odkrycie będzie miało wpływ na nasze codzienne życie? Z pewnością. Równie egzotyczne i praktycznie nieprzydatne w swoim czasie odkrycia doprowadziły do wyprodukowania laserów i diód elektroluminescencyjnych. Wyobraźcie sobie dzisiaj codzienność bez ekranów LED, skanerów, odtwarzaczy video i blue-ray'a. #Unia Europejska