Wzrost napięcia na linii #Turcja - Europa rozpoczął tydzień temu skandal dyplomatyczny. Holenderski rząd odmówił lądowania samolotu z szefem tureckiego MSZ na pokładzie - Mevlutem Cavusoglu. Miał on wziąć udział w wiecu z mieszkającymi w Rotterdamie Turkami, w ramach kampanii propagującej referendum w sprawie zwiększenia kompetencji prezydenta Turcji.

'Niedobitki nazizmu i faszystów'

To bezprecedensowe zdarzenie wywołało ostrą reakcję ze strony Turcji. Erdogan nazwał Holandię krajem "niedobitków nazizmu i faszystów", a wicepremier Turcji stwierdził, że władze Holandii działają "bezwstydnie i grubiańsko".

Dzień później na zapowiadany wiec przyjechała turecka minister do spraw rodziny i polityki społecznej - Fatma Betul Sayan Kaya.

Reklamy
Reklamy

Władze Rotterdamu uznały turecką minister za osobę niepożądaną i wydalono ją z kraju.

Tureckie władze zapowiedziały, że odpowiedzą "w najostrzejszy z możliwych sposobów". W Ankarze zamknięto holenderską ambasadę i wydalono cały jej personel. Działanie władz holenderskich wobec przedstawicieli tureckich wywołało dwudniowe zamieszki na terenie całego kraju. Do stłumienia zamieszek wykorzystano oddziały specjalne, a burmistrz Rotterdamu wprowadził stan wyjątkowy.

Unijna interwencja

Jean-Claude Juncker oraz Donald Tusk wydali oświadczenie, w którym potępili tureckie porównanie Holandii do nazistów. Wkrótce potem do oburzonych polityków dołączyła Angela Merkel i wielu innych europejskich polityków. Przewodniczący Komisji Europejskiej stwierdził, że "Ktoś oddala się od Unii Europejskiej. To przecież nie #Unia Europejska chce wstąpić do Turcji, ale odwrotnie".

W ostatni piątek (17.03) Komisja Wenecka opublikowała raport, w którym stwierdziła, że planowane zwiększenie kompetencji prezydenta zagraża tureckiej demokracji.

Reklamy

Turecki minister sprawiedliwości Bekir Bozdag napisał na Twitterze, że raport przedstawiony przez Komisję Wenecką jest całkowicie subiektywny, polityczny i nie ma żadnego znaczenia dla Turcji.

Tureckie groźby

W poniedziałek minister do spraw europejskich Omer Celik zapowiedział rewizję umowy, na mocy której ograniczony został przez Turcję napływ uchodźców do Unii Europejskiej. Umowa zawarta rok temu miała w znaczący sposób obniżać liczbę imigrantów, którzy przez Morze Egejskie przedostawali się na terytorium Unii. Zobowiązała ponadto Turcję do podjęcia wszelkich działań, by zmniejszać liczbę nielegalnych szlaków morskich i lądowych. Szef tureckiego MSW Suleyman Soylu zagroził, że Turcja co miesiąc będzie wysyłać 15 tysięcy uchodźców do Unii Europejskiej.

Zerwanie umowy spowoduje niekontrolowany przez nikogo przypływ imigrantów do Europy. Sam prezydent Erdogan stwierdził, że społeczność turecka i muzułmańska jest prześladowana w Unii Europejskiej. Apelował, by obywatele Turcji i muzułmanie mieszkający w krajach europejskich mieli jak najwięcej dzieci.

Reklamy

Najlepszym rozwiązaniem według Erdogana - jest, by każda turecka rodzina posiadała przynajmniej 5 dzieci.

Ostry konflikt dyplomatyczny z europejskimi państwami oraz zapowiedź demograficznej wojny daje spore szanse, by planowane referendum przebiegło w satysfakcjonujący dla Erdogana sposób.

źródło: Yahoo

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #imigranci