Nim zacznie się formułować pozytywne scenariusze dotyczące pokoju w Syrii, należy sobie uświadomić kilka rzeczy. Pierwsza sprawa to taka, że jest to już trzecie wynegocjowane zawieszenie broni w ciągu roku (ostatnie obowiązywało we wrześniu). Poprzednie porozumienia były zresztą zawierane w podobnym gronie: z udziałem Rosji i Turcji, bez Iranu, lecz za to z USA. Brak Waszyngtonu znacznie osłabia to obecne, mające ten sam charakter i strukturę co poprzednie.

Ma obejmować wojska rządowe (armię Al-Asada, SAA), opozycję spod znaku Wolnej Armii Syryjskiej (FSA) oraz Kurdów z Rożawy. Nie obejmuje Państwa Islamskiego (ISIS) oraz (prawdopodobnie) Frontu Podboju Wschodu (JFS), dawnej Al-Nusry, która oficjalnie zerwała związki z Al-Kaidą (w co nikt nie wierzy).

Reklamy
Reklamy

Prawdopodobnie też nie obejmie ono całego terytorium Syrii. Chodzi o obszary na północ od Damaszku, gdzie stacjonują siły FSA i trwa ofensywa armii rządowej.

Wolna Armia Syryjska na rozdrożu

Walki dalej będą się toczyć na północnym-wschodzie, gdzie oddziały Rożawy przemieszczają się w kierunku Raqqi, siedziby ISIS oraz na froncie SAA-ISIS (linia przecinające Syrię na pół). Zawieszenie ma dać możliwość odetchnąć FSA, które w tym miesiącu utraciło ostatecznie Aleppo i któremu pozostały już tylko nieliczne enklawy, m.in. wokół Idbil.

Z perspektywy FSA zawieszenie to ma dwie zasadnicze wady. Pierwsza to taka, że jak poprzednio może ono być łatwo naruszone przez wojska rządowe. W propagandzie wspomaganego przez Kreml reżimu, wszyscy opozycjoniści to „dżihadyści”. Al-Asad już wcześniej jednostronnie naruszał podobne postanowienia.

Reklamy

Wedle narracji mediów rosyjskich, wojna w Syrii to starcie między siłami „cywilizowanymi” a dżihadystami. Również kraje zachodnie postrzegają główne zagrożenie w organizacjach typu ISIS czy JFS, czym wywierają presję na FSA (zagrożonego głównie przez wojska rządowe) oraz wspierającą je Turcję. Jeśli ISIS jest największym zagrożeniem, to walka z Al-Asadem czy konflikt na linii Ankara-Rożawa jest oceniany jako przeszkoda w walce z głównym wrogiem.

FSA będzie albo zmuszone do podporządkowania się linii Kremla, albo zachowując się biernie odda pole walki SAA oraz Kurdom, którzy tak naprawdę nigdy z rządem w Damaszku nie walczyli i są przez niego wspomagani.

Losy wojny

Obecnie trwająca ofensywa wojsk rządowych Syrii i Iraku (walki o Mosul), może doprowadzić do upadku ISIS w przeciągu pół roku. Należy jednak pamiętać, że to nie ISIS powołało do istnienia ruch dżihadystowski. Jest ono tylko jedną z jego form. Zdesperowani sunnici z pogranicza Syrii i Iraku poszukają sobie szybko innej siły przewodniej, którą planuje stać się Front Podboju Wschodu.

Reklamy

Wojna domowa w Syrii nie zakończy się, lecz wejdzie w nową fazę, także po zmarginalizowaniu FSA.

Dojdzie zapewne do otwartego sojuszu Rożawy i Damaszku. Kurdowie z radykalnej lewicowej organizacji mogą starać się nie tylko prowokować coraz bardziej Ankarę, ale nawet zwalczać umiarkowane rządy Kurdów z irackiego Kurdystanu (wspieranych przez Turcję). Walka między dwiema frakcjami kurdyjskimi zadecyduje o charakterze kurdyjskiego ruchu narodowego.

Od rządu w Bagdadzie natomiast zależy, jaki charakter przybierze przyszły konflikt. Najważniejsze będzie jego zachowanie względem irackich Kurdów po usunięciu ISIS. Wojna w swojej nowej fazie stać się może wojną sojuszu Damaszku, Bagdadu i Rożawy (wspieranych dalej przez Kreml i Teheran) przeciw islamistom z jednej strony oraz niewielkim oddziałom FSA i irackim Kurdom z drugiej, wspieranym dalej przez Ankarę. Niewykluczone też, że Irak w perspektywie uzyskania przez Iran (po zwycięstwie Al-Asada) roli dominującego mocarstwa na Bliskim Wschodzie, postanowi zmienić swoją politykę. Jeśli rozpadnie się oś Damaszek-Teheran-Bagdad, wtedy może dojść do zawiązania zupełnie nowych sojuszy.

źródło: theguardian.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Wolna Armia Syryjska #Syria #Bliski Wschód