Na czele rankingu najbardziej wpływowych i najpotężniejszych ludzi na świecie, czwarty rok z rzędu znalazł się prezydent Rosji #Władimir Putin. Wyprzedził on nowo wybranego prezydenta-elekta USA Donalda Trumpa i niemiecką kanclerz Angelę Merkel. Ranking został w ubiegłą środę opublikowany przez wpływowy magazyn Forbes. Zdaniem autorów rankingu Putin zasłużył na pierwsze miejsce i miano najpotężniejszego, gdyż - jak twierdzono - "od ojczystej Rosji do Syrii poprzez wybory w USA rosyjski przywódca wciąż osiąga swe cele".

Jak by nie było, z Putinem trzeba się liczyć

Wiele jest racji w stwierdzeniu autorów rankingu. Putin, dążąc dosłownie po trupach do celu, osiąga je.

Reklamy
Reklamy

Wystarczy spojrzeć na sytuację w Syrii. Minął już nieco ponad rok od rosyjskiego zaangażowania się u bogu Baszszara Al-Asada w walkę z rebeliantami i Państwem Islamskim, a w trakcie tego roku sytuacja odwróciła się diametralnie na korzyść syryjskiego przywódcy. Rosyjskie samoloty bojowe nie raz ratowały z największych nawet opresji syryjskich żołnierzy, a atakując zgrupowania rebeliantów i terrorystów z ISIS zadawały im dotkliwe straty. Putin nic nie robił sobie z krzyku tzw. elit, które wzywały go do zaprzestania bombardowań, w których ginie ludność cywilna. Putin uznał, że koalicja anty-ISIS pod przewodnictwem Amerykanów zwyczajnie nie robi nic, aby to groźne terrorystyczne ugrupowanie pokonać. Faktem jest, że dopiero włączenie się Rosji w zażegnanie konfliktu spowodowało, że ISIS i rebelianci znaleźli się w Syrii w odwrocie.

Reklamy

To, że Putin jest w Syrii skuteczny, przyznają nawet najwięksi jego przeciwnicy polityczni. Najważniejsi rozgrywający w Europie nawołują, aby jeszcze bardziej poszerzyć sankcje wobec Rosji, skoro Putin nic sobie nie robi z krytyki jego poczynań w Syrii. Na Putinie nie robi to wrażenia - konsekwentnie realizuje swoją politykę, traktując przy okazji Syrię jako świetny poligon doświadczalny i możliwość pozbycia się broni, której kończy się okres przydatności.

Oczywistym jest, że Putinowi marzy się wielka Rosja pod jego przywództwem. Nie raz już dawał do zrozumienia, że widzi się w roli cara potężnego imperium. Przede wszystkim jednak Putin to pragmatyk do bólu. Krytycy zarzucają mu, iż dzięki prezydenturze i wynikającym z niej potężnym wpływom Putin dorobił się majątku, o jakim przeciętny Rosjanin nawet nie może pomarzyć, gdyż nie jest w stanie "ogarnąć" go swoim umysłem. Nieoficjalnie Putin jest najbogatszym człowiekiem na świecie. On sam nie komentuje tego typu doniesień i twierdzi, że na pierwszym miejscu jest dla niego kraj i obywatele.

Reklamy

A gdy poparcie społeczne rosyjskiego prezydenta zaczyna spadać, ten - dzięki znanej i sprawdzonej metodzie wywołania lokalnego konfliktu i pokazania potęgi militarnej - szybko potrafi je przywrócić.

Co dalej z Merkel czy Obamą?

Drugie miejsce w rankingu Forbesa zajął #Donald Trump. W styczniu zastąpi on w Białym Domu Baracka Obamę. Ten ostatni również wielokrotnie pojawiał się w rankingu amerykańskiej edycji Forbesa. Donald Trump - jak określili go autorzy raportu - "wydaje się odporny na skandale, ma poparcie obu izb Kongresu, a jego fortuna liczona jest w miliardach dolarów". Sam Obama prawdopodobnie powróci jeszcze do wielkiej polityki, kiedy w następnych wyborach prezydenckich w USA w wyścigu do fotela wystartuje jego żona Michelle.

A Merkel? Krytykowana już powszechnie za swoją politykę imigracyjną, która okazała się kompletnym fiaskiem, nadal cieszy się sporym poparciem i już zapowiedziała, że ponownie będzie ubiegać się o urząd kanclerski. I jeśli w Niemczech nie dojdzie do jakiejś tragedii, np. spektakularnego zamachu, którego dopuści się nielegalny imigrant - terrorysta, Merkel ma duże szanse, aby te wybory wygrać.

Kolejnym na liście najpotężniejszych Forbesa jest chiński przywódca Xi Jinping, a na piątym miejscu uplasował się Papież Franciszek.

źródło: pap.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Angela Merkel