Trzy godziny temu Sąd Najwyższy Stanu Pensylwania oddalił powództwo sztabu wyborczego kandydatki Partii Zielonych Jill Stein. Głosy oddane w tym stanie nie zostaną ponownie przeliczone. Nie dojdzie tam również do sprawdzenia prawidłowości działania urządzeń do liczenia głosów. Sędziowie zażądali od pełnomocnika byłej kandydatki - mecenasa Lawrence'a M. Ottera, aby wpłacił wadium w wysokości miliona dolarów na pokrycie kosztów ekspertyz. Mec. Otter nie miał jednak takiej sumy przy sobie. W ten sposób, w wyniku (jak narzekają zwolennicy zmiany wyniku tych wyborów) sztuczki proceduralnej

Z punktu widzenia procedury wyborczej już nic nie stoi na przeszkodzie zaprzysiężeniu Trumpa w dniu 20 stycznia

Tak się bowiem składa, że wynik tych wyborów mógłby zostać zmieniony tylko w wypadku, gdyby okazało się, że wszystkie trzy wchodzące w grę stany: Pensylwania, Wisconsin i Michigan głosowały za "klintonką".

Reklamy
Reklamy

Zmiana wyniku w jednym lub dwóch z tych trzech stanów nie pozbawi Trumpa prezydentury. Tyle litera prawa. Zgodnie z nią ponowne, w tym ręczne przeliczenie głosów odbędzie się najprawdopodobniej tylko w Michigan. Ze względu na dużą liczbę ludności w tym stanie nastąpi tylko wyczerpanie zebranych na zmianę wyniku wyborów funduszy - obecnie ok. 7 mln $.

Dwa głosowania, których wynik może przesądzić o przyszłości Europy Zachodniej

Amerykańskie rozstrzygnięcie prawne oznacza wiatr w żagle tzw. skrajnie prawicowych populistów czyli ruchów konserwatywno-narodowych w Europie. Obywatele austriaccy będą dziś głosować w "trzeciej turze" wyborów szefa ich państwa. Kandydat Austriackiej Partii Wolności na prezydenta Norbert Hofer zapowiedział. że skorzysta z ogromnych uprawnień prezydenckich. aby dokonać radykalnych zmian w państwie.

Reklamy

Zmian przekreślających tzw. multi kulti.

Obywatele Republiki Włoskiej z kolei przyjmą albo odrzucą w dzisiejszym referendum wniosek obecnego rządu o zmianę konstytucji w celu nadania premierowi Włoch podobnie silnej władzy jak ta, którą ma niemiecka kanclerka. Konserwatywno-narodowa opozycja wzywa do głosowania NIE, a obywatele boją się, że silny premier może nakazać osiedlenie w ich kraju milionów imigrantów z Afryki.

Już wkrótce możemy obudzić się w Europie jaką dobrze znamy

Wielkonakładowa, prorządowa prasa niemiecka określa Hofera mianem: "stramm und Deutsch-National" tzn. nieugięty, nieprzekupny panniemiecki narodowiec. To wyraz potwornej obawy, że objęcie władzy przez kogoś w tym rodzaju w pobratymczej Austrii przerwie tamy rosnącego niezadowolenia obywateli Niemiec. Po prostu zwykli ludzie nabiorą tam wtedy odwagi, aby przeciwstawić się niebywałej pewności siebie Angeli Merkel. Partia Alternatywa dla Niemiec wygra w takim wypadku wybory do Bundestagu, zaś nową niemiecką panią kanclerz zostanie piękna.

Reklamy

młoda i niezwykle inteligentna Frauke Petry.

Kiedy wyda polecenia zmierzające do powstrzymania i odwrócenia wędrówki ludów islamu na nasz kontynent, stanie się najbardziej popularnym niemieckim politykiem od czasu antyfaszysty Willy Brandta. Zaś Europa zacznie powoli powracać do normalności. Normalności polegającej na tym, że mieszkają tu Europejczycy oraz tylko ci przybysze spoza Europy, którzy przestrzegają europejskiego prawa i szanują swoich sąsiadów.

na podstawie: npr.org. tagesschau.de

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

na pdst #Austria #USA #wybory prezydenckie