Nowo wybrany prezydent-elekt #USA #Donald Trump jeszcze w czasie swojej kampanii wyborczej zapowiadał, że pod jego przywództwem Stany Zjednoczone mocno zrewidują swoją politykę zagraniczną i sojusze militarne, a w szczególności ograniczona ma zostać liczba interwencji, jakie to światowe mocarstwo podejmuje w różnych częściach globu. Od stycznia, gdy już formalnie obejmie urząd prezydenta USA, zamierza podjąć zdecydowane działania w tej materii. Trump nawołuje, aby przestać ścigać i obalać reżimy, o których nic nie wiadomo.

Co Trump jako głowa supermocarstwa oznacza dla świata?

Przemawiając ostatnio w Karolinie prezydent-elekt zapowiedział m.in.

Reklamy
Reklamy

ograniczenie interwencji militarnych na Bliskim Wschodzie, jak również podjęcie bardziej zdecydowanych działań, mających na celu zwalczanie Państwa Islamskiego i jego bojowników. Nie wiadomo, czy oznacza to mniejsze wsparcie dla syryjskiej opozycji, uznawanej przez wiele krajów za organizacje terrorystyczne, czy też np. interwencję lądową wojsk amerykańskich. Na to drugie raczej się nie zanosi, byłoby to dla Trumpa zbyt ryzykowne zagranie. W Syrii obecni są bowiem żołnierze rosyjscy, a Trump chce normalizować stosunki z Rosją i wspólnie z nią uzgodnić strategię pokonania ISIS.

Siły USA nie będą już walczyć na obszarach, na których nie powinny - zadeklarował Trump. Stany Zjednoczone mają skończyć z polityką interwencjonizmu i angażowania się w obalanie dyktatur w różnych częściach świata. Trump wie co mówi - jako przykład nie raz już podawał Libię Kaddafiego.

Reklamy

Po jego obaleniu Libia stanęła u progu wojny domowej, stała się również kolejną wylęgarnią dla terrorystów z ISIS i kolejną sferą wpływu tego ugrupowania. Za interwencją w Libii i obaleniem libijskiego dyktatora mocno optowała przeciwniczka Trumpa - Hilary Clinton, którą Trump wprost oskarża o chaos, jaki ma miejsce obecnie w tym północnoafrykańskim kraju.

Stany Zjednoczone Trumpa nie będą już hegemonem

To ma się zmienić. Amerykanie mają być obecni tylko tam, gdzie rzeczywiście jest to potrzebne i nie wywoła kolejnych niepokojów i wojen domowych. Trudno nie przyznać mu racji, wszak interwencje w Iraku czy Afganistanie nie uwolniły tych krajów od zagrożenia terrorystycznego i nie przyniosły im spokoju. Wręcz przeciwnie. Terroryści urośli w siłę, rozprzestrzenili się na sąsiednie kraje i szerzą brutalny terror i panikę.

Trump obiecał Amerykanom, że oszczędności z tytułu ograniczenia aktywności militarnej na świecie zostaną przeznaczone m.in. na poprawę infrastruktury w kraju, jak również na modernizację sprzętu wojskowego US Army.

Reklamy

"Wydaliśmy według najnowszych danych 6 bilionów dolarów na Bliskim Wschodzie, a nasze drogi są pełne dziur, nasze autostrady się rozpadają, nasze mosty się walą, nasze tunele nie są w dobrym stanie, nasze porty lotnicze są straszne, jak w krajach Trzeciego Świata. Zaczniemy wydawać na siebie, ale musimy być tak silni militarnie, jak nigdy dotąd” – zapowiedział nowo wybrany prezydent-elekt.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Bliski Wschód