Jako pierwszy przywódca obcego państwa pogratulował zwycięstwa amerykańskiemu prezydentowi elektowi szef Federacji Rosyjskiej. W swoim telegramie Putin (jak podają oficjalne źródła rosyjskie): „wyraził nadzieję na współdziałanie w celu przezwyciężenia obecnego, ostrego kryzysu w stosunkach rosyjsko amerykańskich. Również na rzecz wspólnego rozwiązania pilnych zagadnień międzynarodowych oraz poszukiwania odpowiedzi na wyzwania zagrażające pokojowi i bezpieczeństwu na świecie.” Wcześniej sekcja niemiecka Agencji Informacyjnej Rosja Dzisiaj cytowała następujące słowa Putina: „Pragnę pogratulować narodowi amerykańskiemu wyniku tych wyborów oraz ich zwycięzcy panu Donaldowi Trumpowi.” W innych doniesieniach agencyjnych jest mowa o ocenie mocnego człowieka Rosji, że stosunki między oboma mocarstwami niemal dosięgły dna i nie będzie łatwo je naprawić. Zarazem jednak strona rosyjska jest gotowa wyjść naprzeciw w każdej sprawie mogącej stanowić przedmiot rokowań.

„Ten ruski agent!”

Takich określeń, jeśli nie pod adresem bezpośrednio samego Trumpa to Juliana Assange'a nie zabrakło w polskim internecie. Rzecz w tym, że również wypowiedzi niektórych przedstawicieli amerykańskiej elity władzy nie były bardziej dyplomatyczne. Tak np. kandydat Partii Demokratycznej na wiceprezydenta Tim Kaine odwołał się do słynnej sprawy ujawnienia przez WikiLeaks szeregu wstydliwych sprawek Hillary Clinton i podejrzeń o udział w tym rosyjskich służb specjalnych. Tak wypowiadał się w tej sprawie na 48 godzin przed otwarciem lokali wyborczych:

„Jeśli ktoś jeszcze nie wie dlaczego ma głosować w tych wyborach to pragnę podkreślić, że istnieje jeszcze jeden, bardzo ważny powód, aby tym razem jednak pójść do urny. Po prostu trzeba dać sygnał Rosjanom: takie numery tu nie przejdą! Tak, aby wszystkie obce państwa zdały sobie sprawę, że próby wtrącania się w nasze wybory nic nie dają.”

(2 days before Election Day Tim Kaine campaigns in Wisconsin, fox 11 news)

Światowy spisek rosyjski?

Są jeszcze na świecie ludzie, w których oczach wszystkiemu winni są Żydzi. Długie i dokładne studia nad dziejami XX wieku doprowadziły mnie jednak do wniosku, że tak naprawdę wielką politykę są w stanie prowadzić tylko wielkie mocarstwa. Rozmaite kliki międzynarodowych awanturników dochodzą w ogóle do głosu wyłącznie w wyniku błędnych posunięć elit władzy mocarstw. Te błędne posunięcia wytwarzają z kolei chorą sytuację, w której większość narodu idzie na lep demagogów albo na odwrót, za głosem zbiorowego instynktu samozachowawczego. Moim skromnym zdaniem wielki naród amerykański dokonał tego drugiego. Świadczy o tym wymownie

Przerażenie i nienawiść w obozie kanclerki

ze słusznie, w tym na naszym portalu, ostro krytykowaną głównonurtową prasą niemiecką na czele. Kto jeszcze zdoła powstrzymać Trumpa? Taki tytuł pojawił się na łamach elektronicznego wydania tygodnika "Die Zeit", usiłującego niegdyś uchodzić za centroprawicowy. Obecnie jest to niestety tylko jedno z narzędzi skrajnej lewicy, jaka faktycznie rządzi w Niemczech od czasu, gdy Merkel „zjadła przystawkę” czyli postępowych liberałów (FDP). Z kolei minister obrony Ursula von der Layen: „Myślę, że Donald Trump powinien zrozumieć, że ludzie nie głosowali na niego, ale przeciw rządom establishmentu i przeciw rządowi federalnemu w Waszyngtonie.” Wypowiadając się w ramach specjalnego, nocnego programu telewizji ARD ministra dodała, że jest „niesamowicie zszokowana” przegraną „klintonki”.

Zaś minister sprawiedliwości Republiki Federalnej Heiko Maas oznajmił: „To jeszcze nie koniec świata. Nie umrzemy od tego, a tylko zidiociejemy. Zwycięstwo Trumpa to straszliwe ostrzeżenie przed tymi, co wykorzystują strach, by szerzyć nienawiść i dyskryminację.” Takie słowa pod adresem prezydenta-elekta #USA szokują i każą obawiać się powtórki historycznej tragedii braci Kennedy.

Na podstawie: ria.ru, sputnik.de, spiegel.de, foxnews.com.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione #wybory prezydenckie #Wielka polityka