Rosyjskie i syryjskie samoloty bojowe zniknęły znad takich miast jak Aleppo i Idlib, a turecka miniofensywa przeciw Państwu Islamskiemu oraz proamerykańskiemu odłamowi Kurdów stanęła w miejscu. Islamistyczne ugrupowania, strojone w Londynie i Waszyngtonie w piórka umiarkowanej opozycji przeciw reżimowi Asada oberwały w końcu jak trzeba. Dopiero po tym

Putin zaczął naśladować Stalina, ale po to, by zrobić coś dobrego

#Wielka polityka ma to do siebie, że posługuje się kłamstwami i podstępem. Od czasu wojny wietnamskiej niekiedy nawet kluczową rolę odgrywają w tym półprawdy i stuprocentowe kłamstwa środków masowego przekazu. Ocena takich działań z punktu widzenia podstaw moralności i zdrowego rozsądku niestety w znacznej mierze mija się z celem. W tej grze liczy się kto wygrał, a w jakim stylu to o wiele mniej ważne.

Jako przykład wielkiej wygranej przy pomocy cynicznych oszustw dotyczących wojny i pokoju można podać politykę Stalina w okresie od grudnia 1941 do sierpnia 1945. Udało mu się wmówić Japończykom, że Chiny i strefa Pacyfiku zupełnie przestały go interesować. Zobowiązał się do nieagresji wobec wojsk japońskich w Azji. Japońscy militaryści okazali się głupcami rezygnując z uderzenia na Władywostok, które uniemożliwiłoby Sowietom kontrofensywę pod Moskwą, przesądzając o starciu ZSRR z mapy świata. Stalin okazał się mądrzejszy, dobijając ich potem bez wahania w Mandżurii, aby móc stamtąd skutecznie udzielać pomocy w tworzeniu czerwonych Chin.

Stalina nie obchodziło, że postępuje jak łobuz. Osiągnął to, o co mu chodziło, a mianowicie zrobił ze swojego państwa jedną z dwóch największych potęg na świecie. Putin też opanował sztukę potakiwania mocniejszym od siebie, aby ich utwierdzić w bzdurach, które sami sobie wmówili na własną szkodę.

Wśród islamistów zachodniej Syrii nie ma żadnych umiarkowanych. Ich kobiety chodzą szczelnie zawinięte w czarne szmaty. Tańczą z radości, gdy uda im się odpalić granat z gazem trującym na kogokolwiek spośród swoich licznych wrogów, wymienionych ostatnio w Mekce. Itd. itp. Są tam co najwyżej tureccy wojskowi, „urlopowani“ przez Erdogana niczym rosyjscy przez Putina (przed udaniem się do Donbasu).

Wuj Husajn połknął haczyk

Popieranie takich "umiarkowanych" służyło obaleniu Asada i rzezi alawitów oraz syryjskich chrześcijan, byle tylko pozbawić Rosjan ich jedynej bazy morskiej na Morzu Śródziemnym. Ławrow, rozmawiając w Genewie z Kerrym udał wiarę w tych umiarkowanych. Kerry zgodził się na wspólne sporządzanie elektronicznych map sztabowych wskazujących miejsca ich pobytu. W zamian (w ślad za Ankarą) w Waszyngtonie wyrażono zgodę na swobodne polowanie na Armię Podboju oraz Front al-Nusra. Tzn. na bojowców dwóch najlepiej zorganizowanych ugrupowań islamistów na froncie zachodnim.

Putin nie wierzy w obiecanki i ukartował coś z przywódcami Turcji oraz Izraela

Rozejm z szalonymi fanatykami religijnymi, różniącymi się od ISIS głównie występowaniem pod osobnym szyldem, długo się nie utrzyma. Zapewne w międzyczasie uda się jednak dostarczyć dużą pomoc humanitarną dla okrążonych cywilów, a Rosjanie znów skutecznie rozegrają to propagandowo. Ważniejsze jest jednak to, że tureccy wojskowi będą wreszcie mogli bezpiecznie opuścić rozmaite Nusry i zostać repatriowani. Z ojczyzny udadzą się na nowy front w północnej Syrii, gdzie już we własnych mundurach będą tępić kurdyjskich separatystów i Państwo Islamskie na łączne zamówienie Erdogana i Putina.

Z kolei izraelskie samoloty wykonają dalsze ataki na pozycje artylerii armii syryjskiej na Wzgórzach Golan. Ataki dokonywane w odpowiedzi na chaotyczny ostrzał pól w pobliżu izraelskich osiedli w tym rejonie. Ataki, w których nie zginął ani jeden żołnierz Asada, bo ich prawdziwym celem są pozycje „umiarkowanych“. Podobnie jak głównym celem leczenia niektórych z nich w izraelskich szpitalach jest poprawa stanu rozeznania służb specjalnych państwa hebrajskiego. Państwa, które odegrało rolę pośrednika w ponownym dogadaniu się Putina z Erdoganem.

Me źródła: tagesschau.de, n24.de #Władimir Putin #Syria