Stany Zjednoczone. Podczas protestów czarnoskórych oraz popierających ich lewicowców w miejscowości El Cajon doszło do bardzo groźnego incydentu, którego bohaterem jest lokalny wyborca Donalda Trumpa, kandydata na urząd Prezydenta #USA z ramienia Partii Republikańskiej. Młody mężczyzna został zaatakowany przez agresywny tłum, jak sam twierdzi, tylko dlatego że ośmielił się wyjść na ulicę i pokazać z czapką wyrażającą poparcie dla kontrowersyjnego miliardera, znanego ze swoich bardzo konserwatywnych i prawicowych poglądów. Ludzie zaczęli go ścigać, podstawiać mu nogi, wyzywać, bić i kopać. Prawie dokonano linczu.

Kiedy w Stanach Zjednoczonych poparcie dla kandydata Republikanów oraz jego antyimigracyjnych haseł rośnie z każdą godziną, w postępowej i tolerancyjnej Europie niektórzy komentatorzy wieszczą zbliżającą się wojnę domową. Wojnę, która miałaby jakoby wybuchnąć w wyniku zbyt dużych różnic kulturowych między ludnością napływową z Afryki i Bliskiego Wschodu a rdzennymi Europejczykami, sfrustrowanymi i uciskanymi przez coraz bardziej absurdalną i antywolnościową poprawność polityczną.

Imigranci poczynają sobie coraz śmielej, a za swoje czyny często nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, ponieważ policja zwyczajnie boi się posądzenia o rasizm i ksenofobię. Zwykli szarzy obywatele natomiast muszą użerać się z bandyterką. W tym miejscu koniecznie trzeba przypomnieć niedawny incydent z Wielkiej Brytanii, gdzie małżeństwo rdzennych Brytyjczyków zostało brutalnie pobite przez gang agresywnych muzułmanów. Podobnie było ostatnio w Niemczech, gdzie pod jednym z tamtejszych klubów nocnych młody Afgańczyk zaatakował stojących pod budynkiem mężczyzn, rozbijając na głowie jednego z nich butelkę wódki. Zdaniem ekspertów zarówno ataki, jak i nienawiść po obu stronach będą się nasilać.

źródło: youtube.com, facebook.com, ABC News

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #imigracja #Donald Trump