Potomek Mahometa, król Maroka Mohamed VI nawołuje do utworzenia jednolitego frontu i wspólnej walki przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego. W jego ocenie nie mają oni prawa nazwać się muzułmanami, a z punktu widzenia Koranu są oni skazani na wieczne potępienie. Król Mohamed VI jest przedstawicielem dynastii Alawitów, potomków proroka Mahometa.

Zdaniem Mohameda VI wszyscy - chrześcijanie, żydzi i muzułmanie powinni zjednoczyć się i wspólnymi siłami walczyć z fanatyzmem i nienawiścią, prezentowaną przez członków Państwa Islamskiego. Tylko w ten sposób można ten terrorystyczny twór pokonać, nie reprezentuje on bowiem muzułmanów, których znaczna część widzi w #ISIS zagrożenie i kompletnie nie utożsamia się z poglądami tego ugrupowania.

Nie wszyscy muzułmanie popierają ISIS

W ocenie króla Maroka zamachy terrorystyczne i brutalna działalność zwolenników i członków Państwa Islamskiego to wypaczenie nauki islamu. Podobny pogląd reprezentuje znaczna część spośród wyznawców tej drugiej pod względem liczebności wiernych religii na świecie. Nawet popierający dotychczas działania ISIS muzułmanie powoli odwracają się plecami od nauk i poglądów, wyznawanych przez członków ISIS. Okrutne egzekucje, zabijanie cywilów, gwałty, zamachy - wszystko to powoduje, że cieszące się początkowo poparciem wielu osób Państwo Islamskie traci zwolenników i poparcie. Owszem, istnieje spora grupa muzułmanów (w tym również mieszkających w Europie czy Stanach Zjednoczonych), którzy w powstaniu ISIS widzą szansę na zdominowanie reszty świata i narzucenie jedynych słusznych w ich ocenie religii i systemu, niemniej zwolenników Państwa Islamskiego przybywa w znacznie wolniejszym tempie, niż przeciwników.

Terroryści, którzy działają w imię islamu nie są muzułmanami i nie mają związku z islamem. Ta teza króla Maroka ma stać u podstaw stworzenia wspólnego frontu do walki z ISIS. Podobny pogląd wyraża wielu znawców islamu, nie tylko muzułmanów. Obraz islamu został mocno wypaczony, szczególnie w kontekście dokonywanych przez ISIS zamachów. Dla przeciętnego Europejczyka terrorysta to islamski fanatyk, zdecydowany w każdej chwili zabić jak największą liczbę niewiernych, nawet kosztem własnego życia. Tyle, że to duże uproszczenie, choć prawdą jest, że od czasów lewicowych i prawicowych bojówek zbrojnych z lat 70-tych i 80-tych mało które ugrupowanie terrorystyczne zabiło w Europie więcej niewinnych cywilów, niż ISIS i jego sympatycy.

Mocny głos sprzeciwu w sprawie działalności Państwa Islamskiego wyraził Mohamed VI po zabójstwie francuskiego księdza Jacquesa Hamela, którego w jego kościele brutalnie zabili młodzi mężczyźni, podający się za sympatyków ISIS (ugrupowanie to wzięło na siebie odpowiedzialność za ten czyn). Król Maroka powiedział wówczas, że zabójstwo księdza jest niegodziwością wobec prawa bożego w islamie i jest to niewybaczalne szaleństwo, zabity był bowiem człowiekiem religii, choć nie muzułmaninem.

Przedstawiciele islamu krytykują ISIS i negują jego działalność

Jak twierdzą znawcy islamu, #religia ta nie pozwala na żadną formę samobójstwa z jakiegokolwiek powodu, a już w szczególności samobójstwa, mającego na celu zabicie jak największej ilości "niewiernych". Takie działanie ma być sprzeczne z Koranem, który głosi, iż "ten, kto zabija człowieka, który sam nie zabił lub nie stosował przemocy na ziemi, czyni tak, jakby zabił wszystkich ludzi". Taki pogląd wyraził też ostatnio Mohamed VI, potępiając samobójcze zamachy w Syrii czy Iraku oraz w Europie, dokonywane przez islamskich fanatyków.

Czy słowa Mohameda VI i jego apel znajdą zwolenników w świecie islamu? Póki co walka z ISIS wydaje się nie mieć końca. Nawet pokonani w otwartym polu islamscy terroryści rozpoczną działania partyzanckie i organizować będą dalsze zamachy, w tym samobójcze. Nawołują oni również do zabijania "niewiernych" w Europie wszelkimi możliwymi metodami. O tym, że apele te są skuteczne przekonuje niedawny zamach w Nicei, w którym zamachowiec w charakterze broni użył samochodu.

źródło: tvp.info #Islam