Obecnie na Zachodzie trwa wielki hałas w związku ze zdjęciami ukazującymi małego mieszkańca jednej z oblężonych, muzułmańskich dzielnic Aleppo. Pięcioletni Omran, obsypany pyłem, krwawiąc z licznych zadrapań, sfotografowany na pomarańczowym fotelu w karetce pogotowia, z pustką i przerażeniem w oczach. Ma sugerować; Rosjanie są barbarzyńcami (a nie skrajni islamiści, odczuwający bliską więź z wampirami) i prowadzą brudną wojnę na rzecz dyktatora. Należy się obawiać, że spośród niezliczonych dzieci, jakie padły ofiarą wojny w Syrii, to jedno wybrano na wiadome zamówienie. Chłopczyk ma bujną czuprynę i jest ubrany w krótkie spodenki. To przypomina ich własne dzieciństwo osobom będącym w wieku 40-60 lat, na stanowiskach kierowniczych, u szczytu swych możliwości wpływania na innych ludzi. Porusza też serca wszystkich matek. Odruchy mają pokonać zdrowy rozum. Wymusić zawieszenie broni w wojnie, którą islamskie państwa mogą przegrać już za parę miesięcy.

Krótka ocena sytuacji w Aleppo i wokół tego kluczowego miasta

Największe miasto syryjskie i jedno z najstarszych na świecie, jest zarazem jednym z najważniejszych terenów, na jakich rozgrywa się ta najbrudniejsza z brudnych wojen. Chodzi tu o wiele czynników, istotnych tak dla samej Syrii jak w skali międzynarodowej. Przede wszystkim jako wielki węzeł drogowy. Wiążąc znaczne siły syryjskiej armii "umiarkowani" islamiści w Aleppo uniemożliwoają zwolennikom świeckiej republiki rozprawę z Państwem Islamskim. Dotyczy to zresztą całego zachodniego frontu syryjskiego. Ta sytuacja trwa od dwóch lat. Z powodu zbyt słabej koordynacji nalotów z atakami wojsk lądowych wiosną tego roku udało się znacznie zmniejszyć teren zajmowany przez islamistów, ale nie zamknięto ich na trwałe w pierścieniu okrążenia. To się zmieniło!

Rosyjskie bombardowania strategiczne odwróciły kartę wojny

Naloty bombowców typu Tu-22 M3 oraz ultranowoczesnych wielozadaniowych samolotów bojowych typu Su-34 zmieniły tę sytuację. Przede wszystkim udało się w końcu namierzyć i zniszczyć niezliczone wyrzutnie rakietowe oraz ciężką i lekką artylerię międzynarodowych brygad tzw. bojowników świętej wojny. Również wytwórnie i magazyny granatów moździerzowych (likwidują je rakiety Kalibr).

Dużą rolę odgrywa w tym ta okoliczność, że te samoloty startują obecnie z pustyni w Iranie. Nadlatują stamtąd na wezwanie wojsk lądowych znacznie szybciej niż z południowej Rosji. Oto *, wyprodukowane na licencji izraelskiej, w tandemie z bombowcami (najpierw widzimy drony):

Nie wierzmy w bajki

Jeśli broń ciężka, utrudniająca i ogromnie opóźniająca każde natarcie, jest rozmieszczona w bezpośrednim pobliżu zabudowy miejskiej, nie ma wyjścia. Trzeba ją zniszczyć razem z tą zabudową. Oczywiście można przy tym próbować maksymalnie ograniczyć liczbę ofiar cywilnych. Dzisiejsza technika wojskowa umożliwia to przy pomocy elektronicznych systemów namierzania celów, dających wysokie prawdopodobieństwo uniknięcia pomyłki. Także specjalnej amunicji, której wybuch powoduje implozję zamiast eksplozji. Sąsiedni budynek, w którym nie ma artylerii lub techniki pancernej, pozostanie nietknięty. Widzimy to zresztą na materiałach, rozpowszechnianych na Zachodzie w związku ze sprawą Omrana.

Co w tym jest naprawdę ważne?

Darujmy sobie próby ustalania kto i na ile mówi prawdę w tej sprawie. Ona pierwsza ginie na wojnie. Terroryści wcale nie są zadowoleni, gdy z kontrolowanych przez nich terenów uciekają cywile. Można ich przecież wykorzystać do tysiąca różnych celów. Na koniec zaś szeroko jako żywe tarcze. Rosjanie i wojska syryjskie są w wyniku zmuszone zabić część z nich wraz z terrorystami. Martwy terrorysta nie zrobi już nikomu krzywdy. Nie uda się też do Europy, udawać biedną ofiarę i przygotowywać podobne piekło na ziemi naszym najbliższym sąsiadom. Zdrowy rozsądek i zbiorowy instynkt samozachowawczy dyktuje zupełnie inną ocenę działań rosyjskiego lotnictwa nad Syrią niż ta, którą usiłuje nam się narzucić. #Rosja #Syria #wojna