Szef niemieckiej dyplomacji w rządzie Angeli Merkel, Frank–Walter Steinmeier skrytykował w wywiadzie udzielonym "Bild" manewry wojsk #NATO, Anakonda-16, które zostały przeprowadzone na polskich poligonach. Niemiecki polityk porównał manewry NATO do potrząsania szabelką. Negatywnie ocenił strategię Paktu Północnoatlantyckiego zakładającą, że potencjalnym agresorem w Europie jest #Rosja. Steinmeier powiedział: „Byłoby fatalne zawężanie teraz spojrzenia do aspektów militarnych i szukanie zbawienia wyłącznie w polityce odstraszania".

Czy Niemcy zaszczuwają i prowokują Polskę?

W wyniku niemieckich nacisków, kierownictwo NATO wydało komunikat, w którym stwierdzono, iż manewry Anakonda -16 nie były przedsięwzięciem całego NATO, ale wyłącznie ćwiczeniami wojskowymi pod kierunkiem Polski. Oznacza to, że #Niemcy dały do zrozumienia Putinowi, iż „umyją ręce” w razie ewentualnego konfliktu Rosji z Polską, Litwą, Łotwą i Estonią.

Niemiecki gest został szybko zauważony w Rosji. Szef komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy, ocenił wypowiedź szefa MSZ w Berlinie jako głos rozsądku. Sytuacje tę można zinterpretować jako próbę budowy sojuszu niemiecko-rosyjskiego, skierowanego przeciwko interesom Polski. W kontekście zatwierdzenia budowy gazociągu Nord Stream 2, głos Steinmeiera jawi się jako manifestacja kontynuacji polityki Schroedera, który w 2005 roku był oskarżany - nawet przez niemiecką prasę - o dziwne sympatie wobec Rosji. Bundestag wówczas pozbawił Schroedera władzy, nie udzielając mu wotum zaufania.

Brexit w kontekście wypowiedzi Steinmeiera

Czy rząd Beaty Szydło powinien wezwać niemieckiego ambasadora na dywanik i wręczyć mu pouczenie, czy też raczej – zignorować wypowiedź Steinmeiera? Zdecydowana reakcja dyplomatyczna władz polskich może wywołać zgiełk w europejskich mediach, dający się łatwo zinterpretować przez sympatyzujące z Rosją komunikatory jako wewnętrzny konflikt w Unii Europejskiej. Zatem - czy wypowiedź szefa niemieckiej dyplomacji nie była właśnie zaplanowana jako element, realizujący taki scenariusz przed brytyjskim referendum w sprawie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE?

Nagłaśnianie unijnych konfliktów w prasie europejskiej, wzmacnia antyeuropejskie nastroje wśród obywateli Wielkiej Brytanii. Z kolei zabójstwo brytyjskiej parlamentarzystki Jo Cox, opowiadającej się za europejską integracją, przez rasistowskiego szaleńca, wpłynie mobilizująco na zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej w ostatnim tygodniu przed referendum.

Usiłując wywołać ostry konflikt dyplomatyczny w Unii, Steinmeier przyczynia się więc do osłabienia wywołanej tragicznym zdarzeniem fali nastrojów proeuropejskich w Londynie.

Czy Angela Merkel oraz Donald Tusk skarcą Steinmeiera?

Jeśli kanclerz Merkel nie odetnie się od skandalicznej wypowiedzi swojego ministra, wówczas rząd Polski będzie zmuszony do ostrej reakcji dyplomatycznej. Nie można bowiem Niemcom pozwolić na prowadzenie polityki dzielenia Europy. Takie działania powinny zostać podjęte, ale dopiero po brytyjskim referendum.

Kanałami dyplomatycznymi należy jednak próbować wpłynąć na Donalda Tuska i kanclerz Niemiec, aby publicznie ocenili wypowiedź niemieckiego polityka jako wyłącznie jego prywatne stanowisko. Milczenie w tej sprawie decydentów w Brukseli nader niekorzystnie wpłynie na realizację strategii umieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej i intensyfikacji obecności wojsk NATO na wschodniej flance.

Zignorowanie prowokacyjnej oceny Steinmeiera, dotyczącej natowskiej i polskiej strategii wobec Rosji, może pogłębić antyeuropejskie postawy obywateli w naszym kraju. Antyunijna kato-lewica, zagnieżdżona w PiS, otrzyma kolejny argument przeciwko realizowaniu koncepcji Stanów Zjednoczonych Europy.  

Źródła: dw.com, interia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.