W wyniku wspólnej akcji wywiadów kilku państw europejskich udało się założyć podsłuch w miejscu tajnego spotkania przemytników nielegalnych imigrantów i nagrać jego przebieg. Przeciek na temat analizy tego nadzwyczaj pouczającego zgromadzenia dostał się w ręce redakcji austriackiego dziennika „Krone”.

Fragmentaryczny, a mimo to nadzwyczaj niepokojący obraz sytuacji

Jak podaje austriacka gazeta w tym spotkaniu wzięli udział szefowie organizacji przestępczych z kilku krajów. Chodzi o Afganistan, Grecję, Syjam (Tajlandię), Indie, Turcję i Bułgarię. Obecność przedstawicieli Południowo-Wschodniej Azji jest związana z podejmowanymi od niedawna próbami wysłania do Australii również mniejszości muzułmańskich z Syjamu i Birmy. Pośrednim etapem w ich podróży muszą być Indie. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że w obu tych wielkich krajach o przewadze ludności wyznającej buddyzm pojawili się „wojownicy świętej wojny”. Dokonali tam barbarzyńskich aktów terroru, które sprawiły, że na ogół dobroduszni buddyści stracili cierpliwość. Wprowadzono szereg ostrych ograniczeń praktykowania islamu jako skrajnej ideologii społeczno-politycznej. Muzułmanie przedstawiają to jako prześladowania i żądają przyznania im azylu na tej podstawie.

Australijczycy nie dali sobie podrzucić tego kukułczego jaja, zatem teraz mają zostać podjęte próby skierowania wielu tysięcy muzułmanów rasy żółtej na nasz kontynent. Jako nowe trasy przerzutu wymienia się szlak Afganistan – Iran – Turcja – Gruzja – #Rosja – Ukraina – Węgry, a stamtąd do Austrii. Główny nacisk postawiono jednak na wysyłanie do Europy mieszkańców Afganistanu. Mafiozi nie kryli, że ich celem jest wysyłanie w miarę możności wszystkich tych ludzi zaopatrzonych w fałszywe dokumenty tożsamości. Z samego tylko Afganistanu spodziewają się przemycać trzysta osób dziennie. W tłumach prawdziwych i rzekomych uchodźców ma być znacznie więcej niż dotąd kobiet.

Szlak prowadzący przez Polskę może okazać się łatwiejszy

W tym, co ujawniono zastanawia rachunek bez gospodarza. Jest niemal pewne, że Rosja Putina nie zgodzi się na wyznaczoną jej rolę kraju tranzytowego strumieni ludzi i dobytku, w którym można łatwo ukryć terrorystów, broń i amunicję. Z prostego powodu; zagrożenia, że zostanie to wykorzystane przeciw niej samej. Pierwsze próby. jakie pojawiły się w tym kierunku polegały na przekraczaniu granicy gruzińsko-rosyjskiej, a następnie podróży przez Rosję w kierunku Norwegii i Finlandii. Z początku Rosjanie rozdziawiali usta ze zdumienia na widok „młodych mężczyzn wyglądających na pochodzących z południa” (politpoprawna nowomowa), jadących w środku zimy rowerami z Murmańska. Po paru tygodniach się opanowali i wspólnie z fińską oraz norweską strażą graniczną dokładnie ich wyłapali. Następnie wsadzili na statki odpływające z tegoż Murmańska z powrotem na Bliski Wschód.

Znacznie bardziej prawdopodobny wydaje się szlak prowadzący z Turcji na Ukrainę. Drogą morską, bo Bułgarzy dobrze zabezpieczyli swoje południowe granice. Potem przez Ruś Zakarpacką w kierunku Węgier i Słowacji. To górzyste i zalesione, trudne do upilnowania granice. Podobnie wygląda polska granica w Bieszczadach. Przy tym pod rządami PiS-u szuka się w naszym imieniu kolejnego „strategicznego” sojusznika przeciw Rosji w postaci Turcji Erdogana. W połączeniu z podobnym sojuszem z Ukrainą Waszczykowski i Macierewicz mogą się znaleźć w niezwykle niezręcznej sytuacji.

Jeśli podejmą trudne wyzwanie silnego zabezpieczenia naszej granicy z Ukrainą, narażą się Poroszence i spółce. Na zachodniej Ukrainie powstanie sytuacja podobna do tej jaka jest obecnie udziałem Grecji. Taki numer mógłby nawet doprowadzić do obalenia tam przeciwników Rosji. Już i tak panuje nad Dnieprem powszechne niezadowolenie z gwałtownego pogarszania się warunków życia. Jeśli tego nie zrobią będą musieli pomóc w przerzucaniu ludów islamu do Niemiec. Zaś wtedy... Pojawi się kilka równie złych możliwości. Np. taka:

Lub taka:

Oraz taka polityka:

#Terroryzm #kryzys uchodźczy