Stany Zjednoczone, Orlando. Jeden z uczestników w wyścigu o Biały Dom, kandydat antysystemowej Partii Libertariańskiej, James Weeks, podczas niedzielnej konwencji przedwyborczej swojego ugrupowania wszedł na scenę i... zaczął tańczyć oraz zdejmować ubrania. Co ważne, nie wykorzystał tym samym czasu przysługującego mu do omówienia swoich prerogatyw i umiejętności, dzięki którym mógłby wywalczyć partyjną nominację w zbliżających się prawyborach. Zamiast tego powiedział: "Powinniśmy się trochę zabawić", po czym rozpoczął przedstawienie.

Start dla żartu

Na reakcje zgromadzonych działaczy Libertarian nie trzeba było długo czekać. Ktoś z publiczności krzyknął nawet: "Złaź ze sceny, bo robisz się z siebie idiotę!" Po wszystkim "kandydat" jeszcze raz zabrał głos i stwierdził, że rezygnuje z wyścigu o nominację w prawyborach oraz że kandydował tylko po to, by przyjść na konwencję i się rozebrać. W każdym razie, udało mu się skutecznie ośmieszyć całą swoją formację, a także samą ideę rywalizowania z kandydatami Republikanów i Demokratów

Bez szans na zwycięstwo? 

Partia Libertariańska została założona w 1971 roku z inicjatywy Davida Nolana oraz kilku jego znajomych. W zamierzeniu Libertarianie mieli być alternatywą dla Demokratów i Republikanów, których od lat otwarcie posądzają o brak ideowości oraz jakichkolwiek większych różnic pomiędzy obydwoma ugrupowaniami. Libertarianie postulują maksymalne uwolnienie gospodarki, radykalne obniżenie podatków oraz poszanowanie dla wolności jednostki i nieingerowanie państwa w jej życie prywatne. Opowiadają się nie tylko za prywatyzacją wszystkich sektorów gospodarki, ale również za pełną legalizacją narkotyków. W tym roku partia po raz kolejny zamierza zmierzyć się z establishmentem w wyborach prezydenckich, jednak nie może liczyć nawet na 1% poparcia. Najwyższym wynikiem, jaki kiedykolwiek osiągnęli Libertarianie w wyborach powszechnych, było 0,99% - niewiele ponad milion głosów, w 2012 roku.

Sezon na kontrowersje?

Równie kontrowersyjny, ale prezentujący nieco więcej ogłady jest miliarder z Nowego Jorku, Donald Trump, któremu niedawno udało się zdobyć nominację Republikanów - mimo olbrzymiego sprzeciwu i wyraźnej niechęci elit partyjnych wobec jego osoby. Trump znany jest z zapadających w pamięć wypowiedzi oraz bezkompromisowego stosunku do kryzysu imigracyjnego i europejskich przywódców. Mimo to z dnia na dzień zyskuje coraz większe poparcie, a zdaniem wielu komentatorów może liczyć nawet na zwycięstwo z żoną byłego prezydenta, Hillary Clinton, od samego początku forowaną przez Demokratów. Na samą Clinton jednak również spada deszcz krytyki. Była sekretarz stanu ma problemy w związku z tak zwaną aferą mailową.

źródło: rt.com, youtube.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#USA #wybory prezydenckie