W lipcu Partia Republikańska formalnie wyznaczy swojego kandydata na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Będzie to jednak czysta formalność. Od czwartku, po tym jak opowiedziało się po jego stronie 125 niezależnych delegatów na konwencję wyborczą, mister T. ma już zapewnioną odpowiednią większość (1237). Akurat tego samego dnia, gdy pewien kardynał starał się przypodobać lewakom i zwolennikom niepodzielnego panowania Alllacha. Podczas gdy w Europie utrącono konserwatywno-narodowego kandydata w wyniku „cudów nad urną”, w Stanach zapowiada się odwrotna sytuacja. O czym raczej do rzeczy mówią Ator i Wonski – dwa fenomeny polskiej publicystyki politycznej:

"Najpierw zadbać o Amerykę!"

W czasach dzieciństwa mojego pokolenia wielki kraj między Atlantykiem a Pacyfikiem sam na siebie zarabiał, wytwarzał ogromną większość towarów jakich potrzebował, a problem zadłużenia był tam nieznany. Wszyscy zazdrościli jego mieszkańcom domów, pracy, samochodów itd. Nie jestem jeszcze stary, a już co najmniej prawie cały północny wschód wygląda tak (warto obejrzeć również część pierwszą):

Stąd też ogromnie przezeń podkreślanym celem Trumpa jest powstrzymanie i odwrócenie tego procesu odprzemysłowienia. Procesu, który oznacza trwałe, masowe bezrobocie czarnych oraz trwały, dotkliwy spadek dochodów białych obywateli #USA. Należy to mieć na uwadze rozważając wszystkie inne punkty jego programu. Jest to pierwszy amerykański polityk, który przyznaje, że chcąc być wszędzie silni Jankesi stali się niepokojąco słabi u siebie. To bystry, obdarzony dobrą pamięcią facet, który ma na codzień do czynienia z cudzoziemcami.

Arabski chrześcijanin najważniejszym doradcą Trumpa

W związku z realną perspektywą wystąpienia w roli głównego lokatora Białego Domu kandydat mianował doradcę do spraw polityki zagranicznej. Jest nim prof. Walid Phares, który zajmuje się od 40 lat badaniami naukowymi dotyczącymi wielkiej polityki światowej. Najpierw w swojej ojczyźnie Libanie, a od roku 1990 w Stanach. Stoi od lat na czele renomowanego trustu mózgów, wyspecjalizowanego w analizach społecznych i politycznych przyczyn islamistycznego terroryzmu. Kilka jego książek ukazało się w Rosji. Jest też prezesem światowej unii działaczy świeckich Kościoła Maronickiego.

Polacy powinni nauczyć się żyć w spokoju obok Rosji Putina (i na odwrót)

Poglądy Trumpa na wielką politykę, ze szczególnym uwzględnieniem historycznej konieczności zniszczenia Państwa Islamskiego, brzmią zachęcająco. Jego doradca profesor formułuje je co prawda dyplomatycznie. Centralnym punktem planu działania na rzecz ocalenia Ameryki jest strategiczne porozumienie z Rosją. Raz, aby wspólnie zniszczyć ISIS. Dwa, by po dokonaniu tego nastąpił koniec wielkich kłopotów w polityce zagranicznej. Umożliwi to skupienie lwiej części wszystkich rezerw krajowych na odnowie amerykańskiej gospodarki narodowej i likwidacji zadłużenia publicznego. Prof. Phares podkreśla, że celem jego klienta byłoby trwałe, pokojowe uregulowanie sytuacji Ukraina-Rosja. Również na linii jak wyżej. Nieprzekraczalną granicą ustępstw byłoby zachowanie niepodległości i suwerenności obecnych wschodnich państw członkowskich NATO.

Dość „lewackich eksperymentów antyspołecznych”

Tak określa nie tylko napływ nielegalnych imigrantów, „przemysł uchodźców” i chętnych do dołączenia doń w Stanach Zjedn., ale również „walkę z globalnym ociepleniem”. Wysuwa podobne argumenty jak JKM, a dodaje iż bez gonitwy za tą chimerą można będzie szybko doprowadzić do energetycznej samowystarczalności jego kraju. Zaś tanie źródła energii, niezależne od paskudnych zagrań jakichś wrogów na światowej szachownicy wielkiej polityki dadzą początek odrodzeniu przemysłu i usług w kraju. Samodzielne ruszenie głową prowadzi do wniosku, że główne punkty programu Trumpa byłyby korzystne dla Europy i Polski, zapewniając długoterminowo znacznie lepsze od obecnych warunki pracy i rozwoju.

#wybory prezydenckie #Wielka polityka