Powstanie i aktywność Państwa Islamskiego jest obecnie jednym z najpoważniejszych problemów, jakie dotykają niektóre kraje Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Wywodzi się ono z innego ugrupowania terrorystycznego - Al Kaidy, którą w pewnym momencie uznało za zbyt mało radykalną. Początki tworu, który określa się powszechnie Państwem Islamskim, sięgają ubiegłego dziesięciolecia, jednak prawdziwy wzrost siły tego ugrupowania to rok 2014. Nieudana amerykańska interwencja w Iraku, obalenie Saddama Husseina i Muammara Kaddafiego, afrykańska wiosna ludów, całkowity paraliż państw jako tworów administracyjnych w krajach północnoafrykańskich - bojownicy i twórcy Państwa Islamskiego trafili na podatny grunt.

Walka z Państwem Islamskim

Po zdobyciu ogromnych funduszy i znaczących ilości broni z irackich zasobów, bojownicy Państwa Islamskiego przeszli do ofensywy. W bardzo szybkim tempie zdobyli ogromne połacie terenu, na którym ustanowili swoją administrację i którym zarządzają. Wojnę toczą na wielu frontach. Walczą z regularną armią iracką, wojskami syryjskimi i niektórymi ugrupowaniami rebelianckimi. Zachodnie kraje zawiązały koalicję, która ma za zadanie zwalczać #ISIS, jednakże dopóki interwencji w Syrii nie podjął się Putin, rezultaty działań państw zachodnich były na tyle niewielkie, że część obserwatorów zaczęła poważnie wątpić, czy rzeczywiście Zachodowi zależy na zniszczeniu Państwa Islamskiego.

Oprócz zdobycia ogromnych pieniędzy, które notabene Państwo Islamskie nadal pozyskuje z handlu kradzioną ropą, niewolnikami, dziełami sztuki oraz poprzez nakładanie podatków, szeregi ISIS powiększyły się o tysiące chętnych do walki. Z całego świata do terrorystów dołączyli młodzi fanatycy, a także wielu zwykłych najemników. Amerykańskie centrum walki z terroryzmem (CTC) zdobyło informacje o ponad 4000 zagranicznych bojowników, walczących w szeregach ISIS, a liczba ta jest z pewnością zaniżona.

Pomimo faktu, że na skutek ostatnich klęsk i utraty terytoriów ISIS nie płaci już najemnikom tak atrakcyjnych wynagrodzeń, nadal nie brakuje chętnych do walki w jego szeregach. Szacuje się, że pod czarnym sztandarem walczy obecnie w Syrii, Iraku i Libii około 580 ochotników z Arabii Saudyjskiej, 560 z Tunezji, 240 z Maroka, 220 z Turcji, 150 z Egiptu i około 140 z Rosji. Wielu bojowników Daesh pochodzi z państw Europy Zachodniej. Przykładowo w walkach w Syrii i Iraku udział bierze po stronie Państwa Islamskiego około 50 bojowników z obywatelstwem francuskim, niemal 40 z niemieckim, 30 z brytyjskim czy 11 z australijskim. O tylu wiadomo. Brak natomiast informacji, ilu bojowników dołączyło do Państwa Islamskiego po kilku - kilkunastu latach spokojnego i normalnego życia w Europie, do której emigrowali z Bliskiego Wschodu ich rodzice.

Czy Państwo Islamskie da się pokonać?

W otwartej walce na pewno tak. Udowodniła to chociażby wsparta rosyjskim sprzętem i nalotami syryjska armia. Ostatnie miesiące były dla terrorystów z Daesh pasmem porażek, przeplatanych niewielkimi lokalnymi sukcesami. Państwo Islamskie traci ludzi, terytoria i sprzęt, ale nie oznacza to, że w najbliższym czasie zostanie całkowicie pokonane. Rezygnując z części zdobyczy terytorialnych w Syrii czy Iraku, ISIS dokonuje ekspansji na terenach Libii, ma swoje wierne bojówki w Nigerii i Somalii, a od pewnego czasu planuje partyzancką wojnę i zamachy terrorystyczne w Europie. Dwa zamachy ISIS zdążył już zresztą w ostatnich miesiącach przeprowadzić, a wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie możemy spodziewać się w Europie kolejnych zamachów. ISIS planuje przeprowadzić je m.in. na włoskich czy hiszpańskich plażach, spać spokojnie nie mogą również Niemcy, Brytyjczycy, a nawet Skandynawowie.

Przed światem długa walka, której końca póki co nie widać.

źródło: rp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Terroryzm #kryzys uchodźczy