Jak było do wykazania Erdogan i jego przyjaciel król Salman to ludzie poważni i nie należy przyjmować z przymrużeniem oka tego co mówią. W Syrii ich pierwsze kroki prowadzą w kierunku jej największego miasta Aleppo, leżącego o dwa rzuty kamieniem od granicy z Turcją. Szef państwa tureckiego od lat wyraża gorące życzenie złączenia go z osmańską macierzą.

Pokojowa polityka prezydenta o imieniu Husajn

Barak Husajn Obama podkreśla, że jego głównym celem jest zniszczenie Państwa Islamskiego i zwycięstwo w wojnie z terrorem. Przyznaje też, że do zakończenia wojny domowej w Syrii i połączenia wszystkich zdrowych sił tego kraju w walce z ISIS niezbędna jest współpraca z Rosją. Na tle najnowszych przecieków z Białego Domu i Pentagonu nasuwa się jednak porównanie z „pokojową polityką Związku Radzieckiego”. Tak więc najlepiej zorientowane gazety amerykańskie i zagraniczne donoszą o wykonaniu „Planu B”, polegającego na dostarczeniu islamistycznym rebeliantom północno-zachodniej Syrii broni do zwalczania rosyjskiego i syryjskiego lotnictwa. Także do niszczenia umocnień wojsk rządowych i ich czołgów na znaczną odległość.

Najnowsze wyrzutnie rakietowe made in USA w akcji – strzelają żołnierze Bundeswehry?

W ciągu kilku dni: 6 kwietnia i wczoraj doszło do zestrzelenia dwóch bojowych statków powietrznych zwalczających islamistów. Jako pierwszy padł ofiarą syryjski samolot szturmowo-bombowy typu Su-22. Jego pilot katapultował się i prawdopodobnie dostał się żywy w ręce wojujących fanatyków.

Wczoraj został trafiony śmigłowiec szturmowy Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej typu Mi-28N. Los dwuosobowej załogi na razie jest nieznany. Kłopot z wyrzutniami tego rodzaju najnowszych typów polega na tym, że rakieta współpracuje w czasie lotu z komputerem. W pamięci tego ostatniego są przechowywane charakterystyki śladów cieplnych wszystkich typów samolotów i helikopterów. Odpalanie flar nic nie daje. Głowica naprowadzająca zostaje chwilowo oślepiona, ale pozostający na ziemi komputer nadal prowadzi pocisk rakietowy po właściwej trajektorii aż do trafienia celu.

Do obsługi takiej broni nie wystarczy szkoła koraniczna. Potrzebny jest ktoś, kto zaczerpnął wysokiej kultury technicznej. Na tym tle można rozpatrywać jedną z najnowszych wiadomości z Niemiec. Mówiącą o wyjeździe do Syrii i Iraku kilkudziesięciu byłych żołnierzy niemieckiej armii, którzy przyłączyli się tam do „bojowników świętej wojny”.

Godzina próby wojsk Asada

Na lądzie ruszyły już do przodu pierwsze fale atakujących. Na wzgórzach pod Aleppo doszło do działań opóźniających w wykonaniu Ludowych Sił Samoobrony. Natychmiast po pojawieniu się wroga żołnierze pospolitego ruszenia zajęli z góry upatrzone pozycje obronne. Jak donoszą korespondenci wojenni z linii ognia część drobnych ugrupowań rebelianckich, które przyłączyły się do nich miesiąc lub dwa temu strzelała im w plecy. Inne z kolei walczyły zażarcie z Turkami i wycofały się dopiero na rozkaz.

Odwrót nastąpił pod osłoną ciężkiej artylerii:

Opóźnienie posuwania się wroga było konieczne w celu dotarcia pancernej odsieczy do zagrożonych przedmieść. Oto trójka: czołgi, bojowe wozy piechoty, desantowani komandosi w akcji:

Putin i rosyjski sztab główny mają orzech do zgryzienia

Odpowiedzi na ten numer, wykręcony przez koalicję (anty)terrorystyczną z wujem Husajnem na czele może być kilka. 1) Odlot większości rosyjskich samolotów bojowych do baz macierzystych mógł być związany z koniecznością przystosowania ich do zwalczania nowego zagrożenia. 2) Do Syrii mogą zostać wysłane dalsze nowe bronie wojsk lądowych. 3) #Rosja może ze swej strony w podobny sposób uzbroić Kurdów zwalczających zaborcę tureckiego. 4) Nie da się wykluczyć nalotów dywanowych rosyjskich bombowców strategicznych na główne zgrupowanie Al-Nusry, a nawet użycia przeciw niemu taktycznych ładunków jądrowych. #Barack Obama #Syria