Ogień ciężkiej artylerii rakietowej sprawił, że umilkły działa i czołgi islamistów, ostrzeliwujące dotąd pozycje regularnej armii syryjskiej i Ludowych Sił Samoobrony na podejściach do starożytnego miasta Palmyra:

W ten sposób została zniszczona większość artylerii #ISIS ustawiona na wysuniętych pozycjach. Pojedyncze działa i czołgi walczą jeszcze na ulicach miasta, gdzie Syryjczycy odbijają dom po domu. W bazie Chmejmim pozostawiono do niszczenia takich celów trzy eskadry samolotów bojowych: Su-24 i prawdopodobnie kilka Su-34. Te drugie zapewniają w razie potrzeby wykonanie ataków powietrznych w nocy oraz nawet w najgorszych warunkach pogodowych. Tylko w dniu dzisiejszym rosyjskie samoloty i śmigłowce wykonały 40 nalotów bombami naprowadzanymi, niszcząc 168 obiektów wojskowych. W tym: 4 czołgi, 5 innych pojazdów bojowych, 3 działa. 4 składy amunicji.

Bohaterska śmierć rosyjskiego komandosa

Ministerstwo obrony w Moskwie potwierdziło, że w Syrii zginął szósty rosyjski oficer. Nie ujawniony jeszcze z imienia i nazwiska doradca wojskowy przedostał się na tyły islamistów, gdzie przez tydzień wykrywał ich obiekty wojskowe. Naprowadzał na nie swoich rodaków lotników. W końcu terrorystom udało się go wykryć. Otoczony poprosił o zrzucenie bomb na nich i na siebie. Ze względu na okrutną śmierć jaką musiałby ponieść po dostaniu się w ręce wroga lubującego się w sadystycznych egzekucjach, spełniono jego prośbę.

Również rosyjscy korespondenci wojenni są odważni jak lwy

W celu zdobycia Palmiry konieczne było okrążenie jej i zdobycie ważnego skrzyżowania dróg krajowych. Chodzi o krzyżujące się w pobliżu niegdyś chrześcijańskiego miasta Karatejn drogi Damaszek-Rakka i Palmyra-Deir-ez-Zor. Także sąsiednie łańcuchy wzgórz. Islamiści zażarcie się tam bronili przed batalionami szturmowymi Sił Samoobrony, złożonymi głównie z prawosławnych chrześcijan. Opanowanie tych wzgórz miało ich odciąć od posiłków i zaopatrzenia. Przez pewien czas islamistyczne moździerze i działka szybkostrzelne przygniotły nacierających do ziemi. Ich sytuację ratowały przyrządy do obserwacji pola bitwy w podczerwieni oraz wyjeżdżające bezpośrednio na linię ognia czołgi. Każdy z nich mógł zostać trafiony. Tuż obok nich kręciła swój materiał ekipa rosyjskiej telewizji.

Jeńców nie biorą

Nacierające wojska, składające się ze wspomnianych chrześcijańskich batalionów, regularnej armii (zapewniającej wsparcie czołgów i artylerii), a także niezwykle ruchliwych wojsk samochodowych byłej zbrojnej opozycji przeciw Asadowi, toczą wyjątkowo zaciekłe walki. Udało im się opanować byłą turecką cytadelę w Palmirze i zrzucić stamtąd flagę ISIS. Izisowcy mszcząc się zastrzelili kilku żołnierzy usiłujących wciągnąć na to miejsce flagę Syryjskiej Republiki Arabskiej. Każdy dom został zamieniony w twierdzę. Mieszkańców tych domów, jeśli nie zdążyli uciec wiosną ubiegłego roku, wymordowano. Ich dzieci sprzedano w niewolę albo oddano w prezencie zasłużonym islamistom, którzy lubują się w gwałtach pedofilskich. Dlatego żołnierze nie biorą jeńców, a próbujący uciekać z Palmiry islamiści zostali wystrzelani z ziemi i powietrza. Widząc, że za chwilę zginą krzyczą jeszcze: „Allachu akbar!”

Najnowsze wiadomości mówią o wdarciu się połączonych prawosławnych batalionów szturmowych, rosyjskich komandosów i szyickich ochotników z Libanu oraz Iranu wgłąb zabudowy miejskiej. Również na zamienione w twierdzę lotnisko wojskowe na północ od miasta. Zdobyli co trzeci kwartał, a ich dowództwo przewiduje zajęcie dawnej stolicy królowej Zenobii w ciągu góra najbliższych 24 godzin. Wielu Islamistów drogo sprzedaje swą skórę, ale inni nadal próbują ucieczki. Rzecz jasna syryjskie i rosyjskie helikoptery oraz samochody z działkami urządzają na nich polowanie. #Rosja #Syria