... oznaczałoby walkę o całkowite zniszczenie ISIS i Al-Nusry. Jak się zdaje głównego, bezpośredniego niebezpieczeństwa dla samej Rosji Putin i jego doradcy upatrywali gdzie indziej. Mianowicie w zbrojnym ugrupowaniu syryjskich Turków, zwanych Turkmenami albo Turkomanami, związanym z Al-Nusrą i wspieranym bezpośrednio przez Erdogana. To właśnie tam znalazła swoje miejsce w islamistycznych szeregach lwia część najbardziej radykalnych zwolenników szariatu, przybyłych z Rosji. W wyniku bitwy o Aleppo i okolice oraz ofensywy kurdyjskiej armii powstańczej na tym kierunku to ugrupowanie poniosło klęskę. Co równie ważne, straciło poparcie miejscowej ludności, wyczerpanej głodem i bezustannymi bombardowaniami. To, co jeszcze z niego zostało, będzie związane w dalszych walkach z armią syryjską i kurdyjsko-arabskim pospolitym ruszeniem.

Grom z jasnego nieba i miecz obosieczny

Z punktu widzenia Putina oraz wszystkich Rosjan myślących mocarstwowo państwa zachodnie nie zasłużyły na rosyjską pomoc w postaci zniszczenia ISIS rosyjskimi rękami i na koszt Rosji. Chodzi rzecz jasna przede wszystkim o sytuację na Ukrainie i wokół Krymu. Zapowiada się przedłużenie sankcji gospodarczych i technologicznych. W sytuacji, gdy rosyjska gospodarka, mimo odczuwalnego postępu w tym kierunku, nie pozbyła się jeszcze zależności od dostaw z Unii Europejskiej, dalsze kontrsankcje ekonomiczne trzeba było wykluczyć. Pozostał odwet asymetryczny.

 

Państwo Islamskie pozostanie stałym zagrożeniem dla Europy Zachodniej, a może również dla USA. W Niemczech, gdzie jak przyznaje policja, wymknęło się wszelkiej rejestracji około pół miliona tzw. uchodźców, najprawdopodobniej czeka już na sygnał potężna armia podboju. Niemieckojęzyczna brygada ISIS szkoli się i od czasu do czasu sprawdza swe umiejętności prowadzenia wojny totalnej gdzieś nad Eufratem. Podobna sytuacja występuje w krajach skandynawskich, we Francji i w Anglii.

Co dalej z Asadem i alawitami?

Alawici, uznawani przez szyicki Iran oraz libański Hezbollah za muzułmanów jako jedyny odłam wyznawców islamu głoszą, że Jezus zaprawdę jest Synem Bożym. Co prawda jednym z jedenastu, a ostatnim był kalif Ali – założyciel szyityzmu. Alawitą nie można zostać. W tym celu trzeba się urodzić z alawickich rodziców. Tzn. być potomkiem tych, którym – według alawickich wierzeń – Ali objawił swą jedność z Bogiem Ojcem. Alawici od tego czasu zamieszkują cały czas ten sam teren. Najprawdopodobniej rozproszywszy się na świecie musieliby przystosować się do innych czyli wybrać „normalny” szyityzm albo przyjąć chrzest. Tzn. przestaliby istnieć. Dlatego będą trzymać się uparcie tego, kto gwarantuje im przetrwanie czyli Rosji.

 

Ta z kolei nie ma żadnego interesu w rzuceniu ich na pożarcie. Stąd też Putin podał wczoraj późnym wieczorem do wiadomości decyzję wycofania swoich sił lotniczych z Syrii z zastrzeżeniami. Dał m. in. wyraźnie do zrozumienia, że w pobliżu nadal będą krążyć ciężkie okręty wojenne Federacji Rosyjskiej. Baza lotnicza Chmejmim pozostanie w rękach rosyjskich, a w niej nadal będą wycelowane w niebo wyrzutnie rakietowe S-400. Bez względu na dalszy rozwój wypadków te uzupełniające się nawzajem punkty oparcia nad Morzem Śródziemnym są niezbędne do utrzymania statusu Rosji jako światowego mocarstwa. Jeśli zachodnia #Syria zostanie znów zagrożona, rosyjski prezydent bez wahania wznowi bombardowania. Może o tym przesądzić ...

Czynnik turecki czyli nieobliczalna polityka Erdogana

Erdogan i Davutoglu dali zaledwie parę dni temu popis zupełnej utraty poczucia tego co wolno, a czego nie wolno w stosunkach międzynarodowych. Mowy tych dwóch o obecnym pokoleniu Turków, które zdobędzie Damaszek i Jerozolimę, z pewnością wywoła określony efekt. Zwłaszcza w Izraelu i żydowskiej diasporze na całym świecie. W tej sytuacji Putin zostawia Jankesów sam na sam z potworem, którego posiali, a Merkel i spółkę z niebezpiecznym szaleńcem, którego sama sobie wychowała. Czas gra na korzyść niekoronowanego cara. #Władimir Putin #Wielka polityka