Obama nie spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą podczas IV Szczytu Bezpieczeństwa Nuklearnego w Waszyngtonie. Media interpretują ten fakt jako sygnał ostrzegawczy, wysyłany do PiS przez amerykańską administrację. Na waszyngtońską imprezę należy spojrzeć w perspektywie szczytu #NATO, który odbędzie się w Warszawie w lipcu 2016 roku. Biały Dom najwyraźniej chce pokazać liderom PiS, iż w lipcu nasz kraj nie będzie traktowany jako "oczko w głowie Pentagonu".

Dlaczego amerykańska administracja minoryzuje PiS?

Podczas szczytu NATO, mają być rozpatrywane sprawy dotyczące adaptacji Paktu do nowej sytuacji bezpieczeństwa, która pojawiła się na globalnej scenie w wyniku agresji Rosji na Ukrainę. Brak spotkania Obamy z Dudą przed szczytem jest więc znakiem tego, że Polska nie będzie traktowana w sposób wyróżniony w natowskich strategiach.

Dotychczas w narracji geopolitycznej NATO, nasz kraj był traktowany jako podstawowy element tak zwanej flanki wschodniej. Pojęcie jej ochrony redukowało się do strategii zabezpieczenia Polski przed ewentualną agresją ze strony Rosji. Po zdobyciu władzy przez PiS administracja Obamy przestała jednak traktować nasz kraj, jako synonim flanki wschodniej NATO.

Brak spotkania Obamy z Dudą jest właśnie dyplomatycznym  komunikatem mówiącym to, że obecne pisowskie władze w Polsce nie mogą liczyć na to, że w ramach struktur NATO nasz kraj nie stanie się wyłącznie strefą buforową Europy. Dlaczego?

Geopolityczne projekty PiS dotyczą koncepcji międzymorza, według której w Europie ma powstać struktura militarno-polityczna obejmująca takie państwa, jak: Litwa, Łotwa, Polska, Słowacja, Węgry, Ukraina i Rumunia. Ideologią spajającą strukturę ma być narodowy katolicyzm, który żywo rozwija się w Polsce, na Węgrzech i Słowacji. W parlamentach wymienionych krajów zasiadają reprezentanci kato-faszyzmu (reksizmu). Dlatego też koncepcja międzymorza ma być elementem strategii parcia na wschód Kościoła katolickiego – w kierunku Uralu i Syberii.

Geopolityczni stratedzy amerykańskiej administracji najwyraźniej więc dostrzegli to, że pisowskie pomysły dezintegrują Europę i w konsekwencji są korzystne dla imperialnych ambicji Putina.

Reakcja abp Michalika - czy w PiS jest ulokowana rosyjska agentura?

Podczas wielkanocnej homilii, abp Michalik powiedział: „Pojawiła się nowa Targowica /.../ Oskarżają Polskę, mobilizują narody obce na forach międzynarodowych do nienawiści wobec Polaków, którzy mieli odwagę wybrać innych, a nie ich samych”. Katolicki hierarcha dał więc do zrozumienia wyborcom, iż w naszym kraju działają siły polityczne, które chcą jego rozbioru przez Rosję i Niemcy. W świetle takich, ukrytych treści, to, że Obama odmówił spotkania z Dudą, ma być przejawem niechęci Amerykanów do naszego kraju, wzbudzonej przez „nową Targowicę” (w domyśle: KOD).

Wypowiedź Michalika wpisuje się w narrację, prowadzoną w polskiej przestrzeni medialnej przez rosyjską agenturę, której celem jest wzniecenie nastrojów nacjonalistyczno-faszystowskich wśród obywateli. Ich upowszechnianie się ma wywierać presję na władzach politycznych w prowadzeniu polityki dezintegracji z Unią Europejską. Jej rozkład pozwoli Putinowi na zdobycie dominującej pozycji w Europie Wschodniej i w konsekwencji ożywi zapomniane ambicje parcia Rosji na Zachód.

Puenta

Rosja nie jest w stanie wyżywić się w sytuacji wieloletnich cen ropy poniżej 40 dolarów za baryłkę. Gwoździem do jej trumny będzie gazociąg poprowadzony z krajów arabskich do Europy Wschodniej. Dlatego też kremlowska administracja zrobi wszystko, aby militarnie zdestabilizować sytuację w Polsce, krajach nadbałtyckich, na Słowacji, na Węgrzech i w Rumunii. Zablokowanie takiego scenariusza jest możliwe tylko w ścisłej integracji z laicką Unią Europejską. Taki projekt nie podoba się konserwatywnym środowiskom w Watykanie, traktowanym na salonach w Brukseli jako zagrożenie dla europejskiej, liberalnej i pluralistycznej tradycji.

źródło: wiadomosci.gazeta.pl; natemat.pl

#Barack Obama #Andrzej Duda