Niemiecki minister spraw zagranicznych Frank Walter Steinmeier (wym.: sztajnmajer) przebywał z wizytą państwową w Waszyngtonie. Jego amerykański odpowiednik John Kerry w wypowiedziach przeznaczonych dla dziennikarzy zaczął od tematu kryzysu uchodźczego. Określił go jako "problem całego świata" oraz "test dla wszystkich". Podkreślił, że ten sprawdzian najlepiej zdaje Republika Federalna Niemiec. Jej polityka w tej sprawie jest jego zdaniem nacechowana "bezprzykładnym poświęceniem na rzecz zaspokojenia potrzeb nowych przybyszów". Określił ją również jako "nadzwyczaj wspaniałomyślną".

Garnek dziegciu do beczki miodu czyli opinie zwykłych ludzi w Niemczech

Z tą opinią nie zgadza się lwia część niemieckich internautów. Można to wykazać m. in. na podstawie komentarzy pod doniesieniem serwisu informacyjnego pierwszego programu niemieckiej telewizji publicznej ARD. To dobry barometr nastrojów w kraju naszych zachodnich sąsiadów, bo pisują tam komentarze ludzie o różnych poglądach politycznych. Oto typowy głos niezadowolonego niemieckiego podatnika:

 

"Jak można wysoko oceniać politykę wobec uchodźców polegającą na wprowadzaniu zupełnego bałaganu, jak to ma miejsce w Niemczech? Większość z nich wpuszcza się bez jakiejkolwiek rejestracji, a potem prowadzi się żmudne rokowania i zaciąga zobowiązania finansowe, aby bezpieczne kraje pochodzenia zechciały przyjąć ich z powrotem. Ile pieniędzy idzie przy tym na zmarnowanie!"

(Kerry würdigt deutsche Flüchtlingspolitik, tagesschau.de)

 

Prywatnie zwyczajni #Niemcy wypowiadają się jeszcze ostrzej. Zacytuję tu (oczywiście bez podawania jego tożsamości) jednego z mych niemieckich znajomych: "Zostaliśmy zalani przez naszych wrogów. Politykierzy plądrują na ich rzecz kasy ubezpieczeń społecznych, do których przez całe życie wpłacało składki pokolenie moich rodziców."

Jankesi nie mają najmniejszego zamiaru naśladować polityki Merkel

Od początku wojny w Syrii zezwolenie na stały pobyt w Stanach Zjednoczonych otrzymały 2000 (słownie: dwa tysiące) obywateli syryjskich. Obama przedstawił projekt ustawy mającej umożliwić przyjęcie do Ameryki 10 tysięcy uchodźców z Bliskiego Wschodu. Kongres ją zablokował. Gubernatorzy większości stanów porozumieli się w sprawie wspólnego blokowania wpuszczenia ludów islamu do USA przy pomocy ustawodawstwa stanowego.

Biali obywatele amerykańscy już i tak siedzą na beczce prochu

W sumie trudno im się dziwić. Gdyby ktoś określił sytuację z imigrantami w USA jako nie wywołującą poważnych obaw to by brzydko skłamał. Trudna sytuacja w tej dziedzinie nakłada się na sytuację z potomkami czarnych niewolników, wśród których oczywiście jest ogromne mnóstwo porządnych ludzi, bo nie kolor skóry czyni człowieka łotrem, ale... Ogólny obraz ich sytuacji, wokół nich i życia obok nich jest alarmująco zły. Kraj Lincolna stał się krajem, w którym biali będą niedługo mniejszością, a policjanci często gęsto bawią się w prokuratora, sędziego i kata. Gdyby tak jeszcze doszły do tego masy zwolenników szariatu... Możliwa na tym tle rasowa wojna domowa stałaby się pewna.

Czy Trump zastąpi Obamę i zmieni kurs?

Na tle tej groźnej sytuacji, która bez wątpienia jest wynikiem błędów popełnianych przez amerykańskich liberałów od czasów Lincolna, wystąpił jeden człowiek. Wystąpił i rzucił wyzwanie politycznej poprawności. Niezwykle potoczyście przedstawia to amerykański komentator i nasz rodak Max Kolonko:

Powstaje jednak pytanie; czy rzeczywiste ośrodki władzy Stanów Zjednoczonych pozwolą mu zdobyć fotel w Owalnym Gabinecie? Na to pytanie odpowiedzą ci, którzy podejmują decyzje o tym, na którego kandydata ma postawić kierownictwo każdej z obu partii władzy. Jeśli tylko sztuka wielkiej polityki w USA nie doznała całkowitego i ostatecznego upadku Trump powinien dostać szansę. #Wielka polityka #kryzys uchodźczy