Należy przyznać, że dziennikarze uczestniczący w "powietrznej" konferencji prasowej Franciszka nie oszczędzali biskupa Rzymu, który zakończył właśnie swoją wizytę w Meksyku. Z jednej strony można rzec, że reporterzy wytoczyli najcięższe działa, z drugiej - nikogo ten fakt nie powinien zaskakiwać.

Franciszek a wirus Zika

Część konferencji prasowej Franciszka związana była z wirusem Zika. Wybuch epidemii wirusa Zika w Brazylii wywołał panikę w obydwu Amerykach. Opublikowane niedawno statystki wykazały, że wraz z zarażeniem wirusem u kobiet w ciąży drastycznie ma wzrastać ryzyko urodzenia dziecka z małogłowiem. Chorzy na małogłowie mogą cierpieć na zaburzenia poznawcze i motoryczne czy schorzenia neurologiczne. Choć spora część dotkniętym defektem dzieci rozwija się poprawnie, wiele wymaga wczesnej rehabilitacji i leczenia neurologicznego. Mimo że wada nie wiąże się zagrożeniem życia dziecka, wiele organizacji zaczęło już postulować liberalizację prawa aborcyjnego.

Ponieważ wirus Zika jest tematem ważnym zarówno z perspektywy medycznej, jak i moralnej, i tej kwestii nie mogło zabraknąć wśród trudnych pytań skierowanych do Franciszka. Hiszpańska dziennikarka zapytała papieża o aborcję i zapobieganie ciąży u kobiet zarażonych wirusem oraz czy w tej kwestii można się odnieść do konceptu "mniejszego zła". Biskup Rzymu stwierdził jednak, że aborcja nie jest "mniejszym złem", ale złem absolutnym. Dodał jednak, że problem zapobiegania ciąży nie jest już tak oczywisty. Odwołał się do przykładu Pawła VI, który zezwolił na używanie antykoncepcji przez zakonnice z Belgijskiego Konga, które były tam mocno narażone na przemoc seksualną we wczesnych latach 60. 

Czy jednak obydwie sytuacje mają ze sobą coś wspólnego? W przypadku sióstr mowa była o uniknięciu poczęcia w wyniku gwałtu, kobiety zarażone wirusem miałyby się jednak zabezpieczać przed dobrowolnym współżyciem. Mamy więc tutaj wyraźną sprzeczność z nauczaniem Kościoła odnośnie planowania rodziny. To właśnie wspomniany już Paweł VI w encyklice Humanae Vitae wyłożył zasady, jakimi mają kierować się małżonkowie. Nie ma w niej miejsca na antykoncepcję pod jakąkolwiek postacią, gdyż jest ona sprzeczna z całą ideą aktu małżeńskiego - otwarciem się na nowe życie. Kolejne nasuwające się pytanie to to, czy Franciszek rzeczywiście miał na myśli antykoncepcję. Z jednej strony potwierdza, że nie jest ona, jak aborcja, złem absolutnym, a jej użycie może być w niektórych wypadkach dopuszczalne, z drugiej zaś pod wyrażeniem "zapobieganie ciąży" może się kryć zarówno wstrzemięźliwość seksualna, jak i popierane przez Kościół naturalne planowanie rodziny. 

Franciszek a wielki mur Trumpa

Kolejną kontrowersyjną wypowiedzą w podniebnej konferencji były słowa Franciszka odnośnie imigracji. Jeden z dziennikarzy przywołał przykład kandydata na prezydenta Republikanów, Donalda Trumpa, który obiecał deportację 11 milionów nielegalnych imigrantów oraz  wybudowanie muru na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Papież skomentował te poglądy stwierdzeniem, że polityk myślący o budowie murów, a nie mostów, nie jest chrześcijaninem. Nie powiedział on jednak nigdy tego samego o politykach Partii Demokratycznej, którzy pomimo otwartego poparcia dla legalnej aborcji dalej utożsamiają się z Kościołem.

O ile katechizm jasno wypowiada się na temat zła absolutnego, czyli aborcji czy eutanazji, to sprawy społeczne, jak polityka imigracyjna czy socjalna, są pozostawione indywidualnemu osądowi katolika. Ile więc słuszności w tej ostrej krytyce biskupa Rzymu, którego tak kontrowersyjne wypowiedzi jak "kim ja jestem, by osądzać?" w kontekście homoseksualistów, długo zdobiły medialne nagłówki? Jedno jest pewne. #Papież Franciszek zmiennym jest, tylko czy wierni to przetrwają?

źródło: LifeSiteNews, Catholic News Agency

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #kościół #Watykan