W sprawie wojny domowej w Syrii dzieją się dwa, sprzeczne zasadniczo wydarzenia. Z jednej strony od początku lutego trwa ofensywa wojsk rządowych przeciw opozycjonistom w Aleppo, które od kilku lat jest podzielone pomiędzy obie strony, z drugiej od listopada zeszłego roku trwają rozmowy pokojowe.

Sprzeczne informacje

Do opinii światowej docierają sprzeczne informacje. Stolice krajów zaangażowanych w konflikt zapowiadają bliskie zawieszenie broni, a obok tego mamy informacje o tragedii Syryjczyków uciekających z Aleppo na północ. Rząd w Damaszku zapewnia, że w krótkim czasie uda mu się zająć całe Aleppo. Armia rządowa, wspomagana przez lotnictwo rosyjskie, faktycznie podejmuje sporą - i na razie owocną - ofensywę. Zajęcie Aleppo ma nie tyle militarne znaczenie, co przede wszystkim symboliczne. Jest to jedyne obok Idlib duże miasto, które (częściowo) było w rękach opozycji. Siłom rządowym od listopada 2015 r. udało się  odbić zachodnią część miasta, opozycji pozostawiając wyłącznie wschodnie i północne rubieże. #Rosja prowadzi dość sprawną ofensywę informacyjną, wykorzystując strach Europejczyków przed kolejną falą uchodźców i innymi następstwami wojny. Nie tylko przekonuje o tym, że wszyscy przeciwnicy Al-Asada to islamiści, lecz że - jak stwierdził jej premier - obecność innych wojsk lądowych doprowadzi do „wojny globalnej”.

Również państwo politycznie bardzo zaangażowane w konflikt – Turcja, z racji napływających kolejnych fal uchodźców (na granicy syryjsko-tureckiej koczuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi), starało się w ostatnich miesiącach podjąć aktywne kroki w sprawie konfliktu. Od grudnia poprzedniego roku Turcja ma bardzo napięte relacje z Rosją, lecz państwo tureckie nie jest gotowe na wkroczenie do Syrii, szczególnie z powodów wewnętrznych – trwającego dalej kryzysu na linii: rząd-Kurdowie na wschodzie. Nie jest też pewne, jak na ewentualne pojawienie się większych sił Republiki Tureckiej w Syrii, zareagowałaby kontrolująca syryjski Kurdystan Partia Demokratycznej Jedności (PYD), posiadająca pod swoją kontrolą spore siły militarne.

Pat militarny

Kilka dni temu gotowość wysłania sił wojskowych do Syrii ogłosił rząd Arabii Saudyjskiej. Deklaracja ta zbiegła się z doniesieniami o ofensywie sił irackich oraz kurdyjskich (z terenu Iraku Kurdyjskiego) w okolicach Mosulu przeciw siłom Państwa Islamskiego. Jednakże nawet trudno powiedzieć w jaki sposób Saudowie mieliby przerzucić swoje siły na arenę działań wojennych. Ostatnie posunięcia Turcji oraz deklaracje Rijadu należy traktować jednak przede wszystkim jako posunięcia polityczne, które raczej nie będą posiadały żadnych konsekwencji militarnych.

Ofensywa wojsk syryjskich w oczywisty sposób umocni sytuację strony rządowej, lecz w żadnym przypadku nie będzie miała charakteru rozstrzygającego wojnę. Strona opozycyjna zajmuje od dwóch lat większość prowincji Ma’arat Al-Nu’man oraz zachodnie krańce Al-Safirah, tereny na północ od Homs oraz na południu kraju w prowincji Dara. Zajęcie Aleppo nie rozstrzygnie sytuacji militarnej, gdyż i tak już od 2014 r. z jednej strony armia rządowa okrąża siły opozycji spod znaku Wolnej Armii Syryjskiej i jej sprzymierzeńców, a sama jest zaszachowana przez siły Państwa Islamskiego, które natomiast zablokowane są przez siły kurdyjskie. Od 2014 r. mamy wyłącznie do czynienia z drobnymi przesunięciami na mapie, lecz bez ostatecznych rozstrzygnięć.

Działania i deklaracje, jakich jesteśmy świadkami, można odczytywać jako zajmowanie najlepszej (z punktu widzenia danego gracza) pozycji przed wejściem w życie ogłoszonego dziś zawieszenia broni. Asertywność Ankary, gotowość do militarnego zaangażowania ze strony Saudów (którzy nie potrafią nawet rozstrzygnąć na swoją korzyść sytuacji w Jemenie) czy agresywne działania Rosji to wyłącznie sposób zgłoszenia gotowości do decydowania o przyszłości Syrii.

źródła hurriyetdailynews.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Syria