Ze względu na powszechnie występującą nad Tygrysem i Eufratem gorączkę bagienną lekarze byli zmuszeni przepisywać zapobiegawczo silny antybiotyk. Specyfik, zalecony przez ministerstwo obrony, noszący nazwę lariam, inaczej meflokina, wywołuje objawy uboczne. Przywidzenia, zaburzenia wzroku, niekończące się stany depresyjno-lękowe. Męczące i okropne sny. W przypadku ludzi trzymających w rękach broń oznacza to śmiertelne niebezpieczeństwo. Jak się jednak okazuje, rozkaz zażywania meflokiny otrzymali również amerykańscy i niemieccy żołnierze w Afganistanie. Zajmowali się tam zatem m. in. mordowaniem bez powodu kobiet i dzieci. Oto reportaż amerykańskiej telewizji ten temat:

Zbrodnie wojenne i samobójstwa

Żołnierz na linii ognia, z tego rodzaju zespołem choroby psychicznej jest jak tykająca bomba zegarowa. Dokonuje zbrodni wojennych, wyobrażając sobie, że nieuzbrojeni cywile to brodaci dżihadyści, przepasani trotylem. Odzyskując na pewien czas zdrowe zmysły dowiaduje się, co zrobił. Nie mogąc wytrzymać męczarni zadawanych mu przez narkotyk, połączonych z wyrzutami sumienia, odbiera sobie życie. Jeśli tego nie zrobi, po odbyciu służby ląduje w szpitalu psychiatrycznym, jako wrak człowieka. W najlepszym wypadku będzie usiłował żyć w miarę normalnie, z całą apteką leków przepisanych przez psychiatrę pod ręką, ponieważ meflokina wywołuje trwałe uszkodzenie mózgu. Jak wykazało śledztwo dziennikarskie niemieckiej telewizji ARD żołnierzom Bundeswehry kazano podpisywać zgodę na stałe zażywania meflokiny, w którym wyszczególniono tylko najmniej groźne spośród 27 skutków ubocznych.

Brak wiedzy, fałszywie pojęte oszczędności czy szatański plan?

 

Lariam jest najtańszym środkiem antymalarycznym. Kosztuje dwa razy mniej niż doksycyklina i jest trzy razy tańszy od malaronu. Stąd też nasuwające się jako pierwsze przypuszczenie, że departament finansowy ministerstwa obrony szukał oszczędności. Najprawdopodobniej nie zasięgnąwszy przy tym rady lekarzy. Nie jest jasne na ile wytwarzający ten specyfik szwajcarski koncern farmaceutyczny Roche, chcąc sprzedać swój produkt, ujawniał jego skutki uboczne. Wiadomo natomiast, że już dwadzieścia lat temu lekarze troszczący się o zdrowie żołnierzy brytyjskich, odbywających manewry w rejonie Jeziora Wiktorii, obserwowali fatalne skutki uboczne lariamu.

 

Jest publiczną tajemnicą, że Zjednoczone Królestwo jest republiką kolesiów – absolwentów paru elitarnych, prywatnych szkół średnich. W szczególności biurokracja ministerialna jest ich niemal wyłączną domeną. Skuteczna kontrola tych ludzi przez ministra jest niewykonalna. Miewa miejsce raczej odwrotna sytuacja; minister musi grać według ich reguł. Wiadomo też, że owi kolesie po ukończeniu wyższych studiów wymieniają nieformalnie poglądy w swoich klubach dla dżentelmenów. Stąd też można podejrzewać, że uknuli pewien plan.

 

Powiedzieli sobie; poświęćmy poddanych spośród leniwych i beznadziejnych niższych warstw społecznych, aby osiągnąć wyższy cel. Tym celem będzie doprowadzenie Arabów do desperacji, która popchnie ich do szalonego fanatyzmu. Okrucieństwa, których się dopuszczą uzasadnią wojnę totalną przeciw nim. Trzecie co do wielkości na świecie pola naftowe bez muzułmanów – jak wam się podoba? To oczywiście tylko takie gdybanie, ale warto uważnie śledzić dalszy ciąg tej afery. Ma się nią zająć królewska komisja śledcza, powołana na kolegium ministerstwa obrony. #NATO #narkotyki #Wielka Brytania