14 osób zginęło a 21 zostało rannych - taki jest bilans ubiegłotygodniowego ataku dwójki muzułmanów na stanowy ośrodek pomocy niepełnosprawnym w Kalifornii. Odpowiedzialność za zamach szybko wzięło na siebie tzw. Państwo Islamskie, a sam atak przeprowadzony został przez małżeństwo pakistańskich imigrantów. Amerykanie znów są w szoku - islamiści spod znaku czarnego sztandaru po raz pierwszy uderzyli na ich terytorium. #ISIS już od pewnego czasu groził Amerykanom, niemniej nie do końca jest pewne, czy zamach w San Bernandino faktycznie przeprowadzony został przez bojowników tego ugrupowania, czy też tylko wykorzystują go oni do szerzenia swoich gróźb.

Reklamy
Reklamy

Amerykanie już doświadczyli zamachów terrorystycznych. Podobnie doświadczyli już wielu strzelanin, w których zamachowiec pozbawiał życia kilkunastu osób. Czy zatem faktycznie musiało dojść do kolejnego ataku, aby Barrack Hussein Obama i amerykańscy politycy otworzyli oczy?

Oficjalnie Amerykanie walczą z ISIS. Nieoficjalnie udają, że walczą

Póki co jedno jest pewne - wykluczona jest jakakolwiek interwencja lądowa wojsk amerykańskich w Iraku czy Syrii. Amerykanie już dość dawno stworzyli koalicję, mającą za zadanie zwalczać siły ISIS, a walka ta polega głównie na organizacji nalotów sił powietrznych i szkoleniach wojskowych jednostek irackich i rebeliantów kurdyjskich. Naloty amerykańskich i koalicyjnych sił powietrznych póki co przynoszą jednak marny skutek. Zresztą jakiekolwiek wymierne korzyści z tych nalotów pojawiły się dopiero, gdy swoją kampanię militarną na terenie Syrii rozpoczęła Rosja.

Reklamy

Rosjanie dokonują nalotów nie tylko na pozycje dżihadystów z ISIS, ale również ugrupowania tzw. umiarkowanej opozycji.

Trudno jednak zrozumieć pewną rzecz. Skoro Amerykanie zorganizowali koalicję przeciwko Państwu Islamskiemu, skoro tak zaciekle zwalczają terrorystów i ich bazy, to jak wytłumaczyć tajemnicze zrzuty zapatrzenia na terenach, kontrolowanych przez Państwo Islamskie? Nie budzą wiary tłumaczenia, że zrzuty broni czy amunicji kierowane były do Kurdów, ale przypadkowo trafiły w ręce terrorystów. W internecie można znaleźć szereg nagrań, na których islamscy bojownicy dumnie rozpakowują dopiero co zrzucone z Herculesów paczki z granatnikami, amunicją, pociskami przeciwpancernymi itp. Jakoś tajemniczo wszystkie z nich oznakowane są symbolami U.S. Army.

Swoistym kuriozum jest to, co stało się w ciągu ostatniej doby - Amerykanie zbombardowali siły armii syryjskiej, aktywnie walczące z ISIS. Tuż po bombardowaniu ISIS rozpoczęło ofensywę, mającą na celu zepchnięcie sił Assada z dopiero co odzyskanych przez syryjską armię rejonów.

Reklamy

A już trudno przyjąć do wiadomości i zrozumieć sposób, w jaki Amerykanie prowadzą te swoje szumne bombardowania pozycji ISIS. Jak wynika z potwierdzonych informacji, przed rozpoczęciem bombardowania amerykańskie samoloty zrzucają ulotki, informujące o tym, że dany region zostanie zbombardowany. Oficjalnie - aby uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej. W sam raz, aby bojówkarze z ISIS zdążyli zebrać sprzęt, umocnić pozycje i swobodnie ewakuować się z regionu zagrożenia.

Jak Obama zamierza zniszczyć Państwo Islamskie?

Rozczarowany będzie ten, który spodziewa się teraz gwałtownego wzrostu liczby nalotów czy wzmocnienia bronią i amunicją sił kurdyjskich. Deklaracja Obamy niby jest jasna - Amerykanie zniszczą ISIS. Jednak po tym, co powiedział później, należy twierdzić, że raczej nie ma co liczyć na spektakularne działania. Zdaniem Obamy, aby zapewnić Amerykanom bezpieczeństwo i zniszczyć ISIS należy - uwaga - zwiększyć współpracę administracji z firmami z Doliny Krzemowej. Obama wezwał firmy technologiczne, aby sprawiły, żeby terrorystom było trudniej korzystać z mediów społecznościowych.

Po takiej deklaracji prezydenta najpotężniejszego państwa świata możemy być spokojni. ISIS zostanie zniszczone - stosowne lajki i wpisy na Twitterze to przecież najgroźniejsza broń.

źródło: stefczyk.info

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Barack Obama #Terroryzm