W polityce i mediach nadal wrze po zniszczeniu rosyjskiego myśliwca w Syrii przez turecką obronę. Jest to prawdopodobnie pierwsze tak poważne wydarzenie na arenie toczących się na Bliskim Wschodzie walk z Państwem Islamskim, a zarazem akt agresji w stosunku do rosyjskich sił, które kilka miesięcy temu zostały wysłane do Syrii w celu walki z terrorystami. Okazało się jednak, że zapewnienia Turcji o wcześniejszych ostrzeżeniach na temat naruszania ich przestrzeni powietrznej są najwyraźniej tylko zasłoną dymną dla prowadzonych przez ten kraj działań.

Koniec przyjaźni rosyjsko-tureckiej

Władimir Putin na razie odnosi się do całej sytuacji dość lakonicznie, jednak w najbliższym czasie można spodziewać się nasilenia ataków na pozycje terrorystów i syryjskich rebelianckich bojówek, a także dość restrykcyjnego przestrzegania przez samą Turcję granic powietrznych, co w najgorszym razie może skończyć się nawet regularnymi walkami na granicy turecko-syryjskiej.

Dziwne zagrywki Turcji

Turcja niemal od samego początku walki z Państwem Islamskim jest podejrzewana o aktywną pomoc terrorystom - zarówno za sprawą wsparcia militarnego, logistycznego, jak i finansowego. Dowodzi tego także zestrzelenie rosyjskiego samolotu, a przecież niemal od początku stacjonowania w Syrii samoloty te zadają #ISIS poważne straty. Analitycy sugerują, że było to ostrzeżenie dla Władimira Putina, by nie próbował mieszać się w cudze sprawy. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zamieszanie z ISIS jest doskonałą przykrywką dla eliminowania Kurdów przez turecką armię. 

Co wskazuje na to, że zestrzelenie rosyjskiego samolotu (i w konsekwencji śmierć jednego z pilotów) nie było tylko spełnieniem gróźb? Chodzi o fakt, że tureckie lotnictwo tylko w ubiegłym roku naruszyło przestrzeń powietrzną Grecji ponad... dwa tysiące razy, a liczba ta wcale się nie zmniejsza. Nie lepiej jest z sytuacją w marynarce, która także niespecjalnie respektuje prawo i narusza sąsiednie granice.

Szukanie pomocy u sojuszników

Turcja jako członek NATO zdążyła już zwrócić się do sojuszu o pomoc w konflikcie. Reakcja NATO i pomoc Turcji może doprowadzić do poważnego zaostrzenia stosunków krajów członkowskich (do których należy także Polska) z Rosją. Ankara jest obecnie w doskonałej sytuacji i politycy zdają sobie z tego sprawę. Turcja stanowi bufor dla fali uchodźców zalewających Europę, a dodatkowo od jej reakcji zależy powodzenie potencjalnej ofensywy przeciwko Państwu Islamskiemu. Wszystko wskazuje także na to, że Angela Merkel szuka nowego sojusznika właśnie w Ankarze, a sama Turcja pragnie zdobyć znaczącą kontrolę nad sytuacją na Bliskim Wschodzie, wespół z USA i Arabią Saudyjską

Źródło: polishexpress.co.uk

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Bliski Wschód #wojna