Hotel Radisson Blu stał się dziś celem ataku terrorystycznego wyznawców radykalnego islamu. Grupa napastników uzbrojonych w karabiny maszynowe i granaty wkroczyła do budynku biorąc ponad 170 zakładników. Zgodnie z relacjami świadków, do zdarzenia miało dojść około godziny 7 rano, kiedy grupa 10 zamaskowanych ludzi miała staranować samochodem ogrodzenie hotelu i otworzyć ogień do ochroniarzy z okrzykiem "Allahu Akbar" na ustach. Inne relacje sugerują, że sprawcy posiadali samochód z rejestracją dyplomatyczną i ostrzelali ochronę hotelu, gdy ta dokonywała rutynowej kontroli.

Najbezpieczniejsze miejsce w Mali

Radisson Blu to luksusowy hotel, który szczególną popularnością cieszy się pośród obcokrajowców. W trakcie ataku w hotelu miało przebywać 140 gości. Zgodnie z informacjami podanymi przez Agencję Reutera, byli to głównie pracownicy francuskich linii lotniczych Air France, francuskiego koncernu elektronicznego Thales, pracownicy ONZ oraz francuscy wojskowi. Pośród zakładników mieli się także znaleźć turyści z Niemiec, Chin, Indii oraz Stanów Zjednoczonych. Hotel Radisson Blu w swojej ofercie reklamował się jako „najbezpieczniejsze miejsce w Mali”. Zdaniem wiceszefa ABW Pawła Pruszyńskiego właśnie obietnica bezpieczeństwa była przyczyną ataku dżihadystów, którzy chcą w ten sposób pokazać, że żadne miejsce na świecie nie jest bezpieczne (tak jak miało to miejsce w Paryżu). Atak ten miał ewidentne podłoże religijne, czemu terroryści dali wyraz wypuszczając część zakładników, która potrafiła zacytować słowa z Koranu.

Kontrofensywa sił specjalnych

Malijscy komandosi - wspierani przez oddziały francuskie i amerykańskie - przez cały ranek prowadzili wymianę ognia z islamistami, raniąc śmiertelnie trzech terrorystów. Siły specjalne przeprowadziły ostateczny szturm w godzinach popołudniowych, zabijając kolejnych dwóch napastników. Odbito wtedy 132 zakładników. Ratownicy medyczni, którzy wkroczyli do budynku znaleźli 27 ciał zabitych, z czego 5 zostało zidentyfikowanych jako zamachowcy. Pozostali przy życiu napastnicy zabarykadowali się na górnych piętrach hotelu.

Początek wojny religijnej?

Nie jest to pierwszy atak terrorystyczny w Mali, którego dopuścili się islamscy dżihadyści w tym roku. W marcu doszło do zamachu w jednej z restauracji w Bamako. Śmierć poniosło wówczas 5 osób. W sierpniu doszło do ataku w mieście Sevare, w wyniku którego zginęło 13 osób (w tym 5 pracowników ONZ). Do zamachu przyznała się grupa Al-Murabitun za pośrednictwem portalu Twitter. Na chwilę obecną informacji tej nie można zweryfikować. Zdaniem licznych komentatorów zamach w Mali jest ciosem we francuskie interesy i kontynuacją serii zamachów w Paryżu.

Źródła: Polska Agencja Prasowa, Agencja Reutera #Islam #Francja