Już w połowie września w syryjskiej Latakii lądowały rosyjskie kondory przewożące broń, w tym ORT-21 Toczek, czyli taktyczne zestawy antyrakietowe. Wraz ze sprzętem pojawili się także rosyjscy żołnierze. 28 września Władimir Putin potwierdził zaangażowanie swojego państwa po stronie rządu w Damaszku przeciw islamistom z ISIS. Wczoraj rząd amerykański potwierdził, że doszło do ostrzału miasta Homs przez wojska rosyjskie. 

Priorytety Kremla

Rosja utrzymuje, że w sytuacji gdy największym zagrożeniem dla światowego pokoju jest ISIS, należy wspierać rząd Asada jako siłę gotową walczyć z radykalnymi islamistami. Narodowa Koalicja Sił Syryjskiej Opozycji i Rewolucji już 12 września potępiła poparcie Rosji dla władz syryjskich. Problem w tym, iż Stany Zjednoczone wydały na wsparcie syryjskiej opozycji (w tym przede wszystkim wojskowe) przeszło pół miliarda dolarów. Efekty są niewielkie. Siły opozycyjne prowadzą działania na dwa fronty, w sytuacji gdy wojska rządowe oraz ISIS de facto ze sobą nie walczą. Taka sytuacja oczywiście służy polityce Kremla. Putin może utrzymywać, że walcząc z ISIS, co jest ukazywane jako absolutny priorytet, musi działać z tym, z kim można. Wielu daje się tym argumentom przekonać.

Zakres rosyjskiego zaangażowania 

Czy można jednak zostawić Rosji, sprzymierzonej z Iranem, walkę z islamistami? Problem w tym, że rosyjskie zaangażowanie na Bliskim Wschodzie jest daleko głębsze. Innym konfliktem, w którym Rosja mocno zaznacza swoją obecność tak gdy idzie o służby wywiadowcze, jak i sprzęt militarny, jest #wojna w Jemenie. Od marca br. z wojny domowej między szyickimi Huti a rządem jemeńskim przekształciła się ona w konflikt międzynarodowy, gdy rząd w Sanie wsparła koalicja 10 państw, na czele z Arabią Saudyjską. Broń rosyjska (częściowo kupowana) przyniosła już efekty, doprowadzając do powstrzymania ofensywy koalicjantów i wzmocnienia Huti.

Pośrednikiem we wspieraniu jemeńskich powstańców jest libańska organizacja Hezbollah. Członkowie tej organizacji obecni są w Jemenie wraz z rosyjskimi i białoruskimi doradcami wojskowymi. Broń do Jemenu przerzucana jest najprawdopodobniej z Syrii. To też jeden z kilku powodów, dla których bezpośrednia obecność Rosjan w Syrii stała się wręcz konieczna. Obok Syrii i Iranu do członków rosyjskiego bloku coraz wyraźniej dołącza Irak. Co warto przypomnieć, jest on od obalenia Saddama Husajna rządzony przez szyitów z południa. Władze w Bagdadzie przyznają, że Irak oraz Rosja prowadzą pogłębioną współpracę wywiadowczą. 

Nieobecność Ameryki

W kontekście rosyjskiej interwencji jeszcze bardziej uwidaczniają się błędy polityki, jaką przez ostatnie lata realizowała administracja Baracka Obamy. O wycofaniu się wojsk amerykańskich z Iraku zadecydował jeszcze w 2008 r. poprzedni prezydent, lecz Obama, pomimo pogarszającej się sytuacji politycznej, nie zmienił decyzji poprzednika (w grę wchodziła też sprawa zbliżających się wyborów w 2012 r.) i do końca 2011 r. Amerykanie opuścili Irak. Obama również, pomimo zapowiedzi, nie zrobił nic, gdy jak to ujął: "władze w Syrii przekraczały kolejne czerwone linie" w 2012 i 2013 r., używając broni chemicznej. Amerykanie są też bierni, gdy chodzi o konflikt w Jemenie. Wprawdzie z końcem września zwiększono ogólną liczbę (z 5 do 9) ośrodków szkoleniowych syryjskich sił opozycyjnych, lecz prawdopodobnie należy to odczytać jako próbę wyjścia przez Amerykanów z twarzą po wystąpieniu Putina na forum ONZ. 

Czy Rosja pokona ISIS?

Część analityków zakłada jednak, że Rosja, choć z racji Ukrainy, posiada napięte stosunki z Zachodem, może jednak działać w Syrii też w jego interesie. Może jej się udać, oczywiście nie od razu, pokonać ISIS. Interwencja z zewnątrz może zostać zaakceptowana przez wszystkich graczy: Turcję, Iran, Izrael i Saudów, jako nienaruszająca zasadniczo niczyich interesów. Cały problem jednak w tym, że trzeba zawierzyć temu, że walka z islamistami to faktycznie cel Kremla. A co do tego są liczne wątpliwości.

źródła: foreignpolicy.com, comentarymagazine.com #Władimir Putin #Syria