Świat czeka na końcowy raport z międzynarodowego, niezależnego dochodzenia, który ma wyjaśnić kto i dlaczego zestrzelił w lipcu ubiegłego roku samolot MH17. Na raport czeka również Moskwa, która, mimo że go jeszcze nie zaprezentowano, już nie zgadza się z wnioskami. Dokument zostanie przedstawiony w Hadze dzisiaj, (we wtorek, 13 października). Przypomnijmy, że samolot Malezyjskich Linii Lotniczych - Malaysia Airlines - Boeing 777, wykonujący 17 lipca ubiegłego roku lot MH17 z Amsterdamu do Kuala-Lumpur został zestrzelony nad Ukrainą w obwodzie donieckim. Zginęło 298 osób, większość stanowili Holendrzy.

Haga: Raport niezależny. Moskwa: My mamy swój

Holenderscy dziennikarze przypuszczają się, że wnioski z raportu będą jednoznaczne: samolot został trafiony rosyjską rakietę Buk. Wątpią jednak, by wskazano w nim winnych. Ten długo oczekiwany raport zostanie przedstawiony w Hadze po południu. W tym samym niemal czasie w Moskwie, w centrum prasowym producenta rakiety Buk, Rosjanie zaprezentują własne wnioski. Będą udowadniali, że to nie #Rosja, ale Ukraina zestrzeliła samolot. Na konferencję prasową w Almaz-Antey Consortium zaproszono wielu dziennikarzy zagranicznych.

Jak informuje David Jan Godfroit w programie Nieuwsuur holenderskiej telewizji NOS, Rosjanie robią wszystko, aby „siać dezorientację, wychodząc z założenia, że zawsze można wątpić w poprawność końcowych wniosków” – mówi holenderski korespondent w Moskwie.

Z informacji, które firma Almaz-Antey przesłała wraz z zaproszeniem do zagranicznych dziennikarzy wynika, że samolot MH17 został trafiony rakietą Buk, ale takiego typu, które w Rosji nie są dostępne już od 1999 roku. Ponadto symulacja lotu rakiety pokazuje, że nie mogła ona być wystrzelona z okolic, które było w rękach rebeliantów i gdzie miał stać mobilny system Buk w dniu katastrofy. 

Rosja cały czas sprzeciwia się teorii, że samolot został przypadkowo zestrzelony przez rebeliantów rakietą dostarczoną przez Rosję. Ponadto uważa, że ustalenie, czy Buk był rosyjski czy ukraiński należy do kompetencji wyłącznie organów ścigania. Przekonuje też, że rakiety wystrzelono z terytorium, które wtedy było w rękach armii ukraińskiej.

Teorie, dowody i chaos

Wcześniej Moskwa przedstawiła dowody, że samolot został zestrzelony przez ukraiński myśliwiec, bo ukraińscy żołnierze pomylili samolot pasażerski z rosyjskim samolotem wojskowym. Powoływali się na świadka, dawnego pracownika ukraińskich sił powietrznych, który uciekł do Rosji. Jego zdaniem w bazie wojskowej widział on 17 lipca 2014 roku myśliwiec bez dwóch pocisków, podczas gdy samolot odlatywał, to jeszcze je miał na pokładzie.

Jest jeszcze teoria o dwóch systemach Buk w rękach ukraińskich. Kilka dni po katastrofie rosyjskie ministerstwo obrony zaprezentowało zdjęcia satelitarne, na których były widoczne ukraińskie wyrzutnie rakiet Buk. Według Rosjan cztery dni po katastrofie stały one w miejscu, z którego mogły dosięgnąć samolot. Ale brytyjscy badacze odkryli, że zdjęcia te zostały zmanipulowane, bo tak naprawdę zrobiono je na miesiąc przed tragedią.

Niektóre rosyjskie media informowały także, że na pokładzie wybuchła bomba. I że był to atak terrorystyczny, z którym Rosja nie miała nic wspólnego. „Ta teoria jest bardzo nieprawdopodobna, ale sianie dezorientacji jest częścią strategii Moskwy” – mówi David Jan Godfroid. Holenderscy dziennikarze zastanawiają się, dlaczego Rosja tak odpiera wnioski międzynarodowej, niezależnej grupy śledczej, w której składzie znajdują się eksperci m.in. z Holandii, Australii, Malezji, Belgii i Ukrainy, pracujący pod przewodnictwem Rady Bezpieczeństwa Holandii (OVV). Jak i dlaczego nie zgodziła się na powstanie specjalnego trybunału, który ostatecznie wyjaśniłby okoliczności katastrofy.

źródło: nos.nl #katastrofa #Holandia