- "I wtedy tłum wpadł w całkowite zdumienie. Widziałem pierwszych ludzi spadających z olbrzymiej wysokości. Telewizje i gazety postanowiły oszczędzić tego widoku oglądającym, którym tego dnia zaserwowano i tak bardzo dużą dawkę szoku i przerażenia. Dla mnie to zaś istotny element. Taki obrazek pokazuje ludzką stronę tragedii. To nie był po prostu płonący budynek. To był budynek przepełniony rodzinami i przyjaciółmi. To był widok, który mnie do dzisiaj prześladuje" - powiedział w swoich wspomnieniach z ataku terrorystycznego z 11 września Michael Sean Walters.

Kiedy 9/11 Memorial Museum otwierało się w strefie zero w 2011 roku skoczkom poświęcono niewielką ekspozycję. Ale niedługo po jej upublicznieniu podjęto decyzję, że z tego wątku wydarzeń spod wież World Trade Center trzeba będzie zrezygnować - emocje związane z ekspozycją były zbyt intensywne.

- "Przez moment myślałem, że może są to osoby, które w jakichś okolicznościach wypadły z budynku. Ale było ich zbyt wiele. Niektórzy szukali sposobu, jak spowolnić spadanie, jak uchronić się przed nieuniknionym. Trudno sobie wyobrazić, w jak ekstremalnych sytuacjach znaleźli się ci ludzie" - dodaje Walters.

Skoczkowie chociaż sami dokonali tragicznego wyboru - ich śmierć w wielu przypadkach przyczyniła się do uratowania życia ludziom wewnątrz. Memorial Musem ma w swoich zasobach dużą liczbę wypowiedzi świadków o tym, jak uciekający z południowej wieży widząc skaczących decydowali się łamać wszelkie regulaminy bezpieczeństwa, byle szybciej wydostać się z budynku. Wielu dzięki temu zdołało się uratować. #USA #Terroryzm