Miejscowy policjant zastrzelił białego młodzieńca, dziewiętnastoletniego Zachariasza Hammonda na parkingu przed barem szybkiej obsługi w miasteczku Seneca, w stanie Południowa Karolina. Na życzenie jego rodziców dokonano sekcji zwłok w prywatnym zakładzie medycyny sądowej. W wyniku udowodniono, że został zastrzelony wystrzałem w plecy. Szef miejscowej policji zapewniał, że podejrzany próbował przejechać stróża prawa swoim samochodem, a ten biedny policjant otworzył ogień w obronie własnego życia. Rodzina zabitego nastolatka domaga się, aby Federalne Biuro Śledcze przeprowadziło dochodzenie w sprawie śmierci Zachary Hammonda z rąk funkcjonariusza policji.

Jedno bezprawne rozstrzelanie po drugim

Jest to pierwsza taka tragedia z białą ofiarą w jednej z ról głównych. Jeśli nie będzie ich więcej, będzie można wypowiadać się o tym w kategoriach wyjątku potwierdzającego regułę. Regułę, którą są kolejne egzekucje wykonywane przez białych policjantów na czarnych obywatelach.

 

Oto najnowszy podobny wypadek, do którego doszło w miejscowości Trenton, w stanie New Jersey. 14-letni czarny chłopak został 7 razy trafiony przez strzelającego doń policjanta, który w ten sposób zareagował na próbę ucieczki. Jakimś cudem udało mu się przeżyć tę strzelaninę i powoli dochodzi do siebie w miejscowym szpitalu. Jak twierdzi biuro prokuratora generalnego funkcjonariusze przybyli na wezwanie do interwencji w związku ze strzelaniną, która miała wcześniej miejsce na tej samej ulicy.

 

To tylko przypadki z tego tygodnia. Umundurowany sprawca jeszcze ani razu nie został solidnie ukarany, więc zabawa w prokuratora, sędziego i kata w jednej osobie trwa w najlepsze. Amerykańska #policja zamieniła się w mafię, której wszyscy się boją czy też kryją się za tym inne przyczyny?

Początek końca narodu amerykańskiego?

Naród amerykański to nie jest pojęcie zupełnie sztuczne ani naciągane. To prawda, że w gruncie rzeczy wszyscy z wyjątkiem Indian są tam imigrantami albo potomkami imigrantów. Liczy się jednak to, kto ten wielki kraj zbudował i kto nadał mu jego niepowtarzalne oblicze. Zbudował go biały człowiek, a oblicze nadali mu praktyczni i systematyczni, często bezwzględni Anglosasi. Ich sposób życia i rozumowania przyjęli wszyscy inni przybywający tam biali.

 

Jak wynika z najnowszych danych spisowych wśród białych nie będących Kreolami (potomkami pierwszych europejskich zdobywców obu Ameryk) jest więcej zgonów niż narodzin. Jest to jedyna taka grupa w tym kraju. Biali są na najlepszej drodze do tego, aby stać się mniejszością w Stanach Zjednoczonych w ciągu najbliższych trzydziestu lat. Nadmierny dobrobyt i tzw. wyzwolenie seksualne kobiet, które w największym stopniu stały się udziałem tej najlepiej wykształconej grupy ludności, wydały owoce. Po raz pierwszy w całej swojej historii biali Amerykanie stali się mniejszością w grupie dzieci poniżej piątego roku życia. Biali są już mniejszością w pięciu stanach, w tym w Kalifornii i w stołecznym Okręgu Kolumbia.

Wojna domowa ostatnią deską ratunku przed osunięciem się na poziom kraju Trzeciego Świata?

Minął okres, w którym mnóstwo ludzi uwierzyło, że nastał czas aniołów, a #Wielka polityka zamienia się w lody waniliowe. Prawda jest inna. Życie i jego wymogi są często bezwzględne, a wielka polityka staje się odbiciem nie dających się znieść sprzeczności. Jedną z nich jest sprzeczność między wartościami i sposobem myślenia byłych białych panów, a także ciężko pracujących z własnej woli osadników oraz byłych czarnych niewolników. Jeśli kraj Lincolna zyska czarno-latynoską większość, stoczy się do poziomu dzisiejszej RPA. Zamiast kilku tysięcy zastrzelonych przez policjantów czarnych i Latynosów będzie milion wymordowanych białych. Nie chcąc do tego dopuścić społeczeństwo, policja, sądy itd. być może doszły w #USA do cichego porozumienia; sprowokujmy ich do wojny domowej, a potem... Jak w Iraku. To jest na razie tylko hipoteza, ale jeśli dojdzie do czegoś w tym rodzaju, wywrze to olbrzymi wpływ na bieg spraw międzynarodowych.