Gdy Europa zaczęła się już w pełni cieszyć z kapitulacji III Rzeszy i tym samym zakończenia II wojny światowej, ludzkość miała doznać kolejnego wstrząsu. 6 i 9 sierpnia 1945 roku, po atakach atomowych, japońskie miasta Hiroszima i Nagasaki zamieniy się w ruinę.

6 sierpnia rano w Hiroszimie zapowiadał się słoneczny dzień. 10-letni chłopiec Takashi Teramoto wydawał się być szczęśliwym dzieckiem, który po miesiącach spędzonych w schronisku dla ewakuowanych dzieci wreszcie wrócił do domu. Była to jego pierwsza noc we własnym łóżku od długiego czasu – Jak dobrze się czułem. To jedno z moich bardziej żywych wspomnień z dzieciństwa – wspomina. O 7.30 chłopiec wyszedł ze swoimi kolegami by zacząć młodzieńcze zabawy. O 8.10 mama zawołała go do domu, by przygotował się na wizytę u lekarza. Chwilę potem na miasto spadła bomba, która pochłonęła dziesiątki tysięcy istot.

Bomba o 3 metrach długości niosła ze sobą 50 kg uranu. Jej eksplozja wywołała kulę ognia o 28 metrach średnicy i o temperaturze 30 tys. stopni Celcjusza. Siła wybuchu spowodowała, że obszar o promieniu 2 km został doszczętnie spalony. Szacuje się, że 70 tys. z 300 tys. osób zamieszkujących Hiroszimę zmarło bezpośrednio po ataku.

Takashi przeżył, co wcale nie oznaczało końca jego piekła, które przyniósł atak atomowy. – Widziałem wielki niebieski błysk i ogromny huk. Ziemia się zatrzęsła. W końcu zobaczyłem nieco światła i wyszedłem na zewnątrz. Kiedy zaczął padać kwaśny deszcz, sąsiadka przykryła mnie kawałkiem puszki, bo czarne krople piekły moją twarz. Sama zmarła miesiąc pózniej, wskutek choroby wywołanej promieniowaniem. Jestem przekonany, że zawdzięczam jej swoje życie. - Młody chłopak długo był świadkiem cierpienia, jakie przeżywały tysiące innych ofiar. Do końca tego samego roku na skutek ran i promieniowania zmarło kolejne 70 tys. ludzi.

Inny świadek tego ataku Hiroshi Hara w trakcie wybuchu znajdowała się na sąsiedniej wyspie. Miała wtedy 13 lat i do dziś pamięta dzień po katastrofie. Próbowała bowiem dotrzeć do swojej szkoły w centrum Hiroszimy – Rzeka była pełna ciał. Było w niej też pełno rannych, poparzonych, ze stopionymi uszami. Błagali oni o wodę, cokolwiek do picia. Widząc, że idę do szkoły, pytali o swoje dzieci. W czasie wybuchu wiele z nich, pogrupowanych wedle wieku, znajdowało się w centum miasta pracując w fabrykach lub innych miejscach... Tysiące z nich zginęło. – wspomina.

Wydarzenia te nie doprowadziły jednak do kapitulacji Japonii, więc Stany Zjednoczone zdecydowały o kontynuowaniu ataków nuklearnych. Kolejna bomba spadła 3 dni pózniej 9 sierpnia o godzinie 11.02 niedaleko Nagasaki. Tym razem bomba miała jeszcze większą siłę rażenia, jednak zrzut był niedokładny i nie wywołał tyle zniszczeń ile mógł. Mimo to, na skutek ataku do końca roku zmarło ok. 70 tys. osób. 15 sierpnia Japonia skapitulowała. Tego samego dnia, w wyniku obrażeń po wybuchu bomby, zmarła matka Takashi Teramoto.

Atomowe piekło w Hiroshimie i Nagasaki wywołało przerażenie w świecie, pokazując ogromną siłę broni nuklearnej. Mimo to strach nie przerodził się w rozsądek i niedługo potem ludzkość miała do czynienia z kolejnym konfliktem z bronią atomową w tle.

źródło: El Pais #USA #historia