Odnotowano kolejne ofiary działalności Państwa Islamskiego w Turcji. W godzinach porannych w środę 22 lipca odnaleziono dwóch martwych policjantów z kilkoma ranami postrzałowymi głowy. Zwłoki znajdowały się w prywatnym, wspólnie wynajmowanym przez nich mieszkaniu w mieście Ceylanpinar. Jest ono ulokowane w południowo-wschodniej części kraju, przy samej granicy z Syrią. Od Suruc, w którym przeprowadzono ostatni #zamach, dzieli je co prawda ok. 100 km, jednak należy zauważyć, iż jest to już kolejny incydent śmiertelny w Turcji, jaki miał miejsce w ostatnim czasie.

O ile we wspomnianym zamachu bombowym zginęły aż 32 osoby, o tyle tutaj mieliśmy do czynienia ze zbrodnią w dużo mniejszej skali i zupełnie innego typu. Pomimo to tureckie władze nie wykluczą, iż to brutalne zabójstwo miało związek nie tylko z masakrą w Suruc, ale również z całokształtem działalności Państwa Islamskiego na terenie całego kraju. Ponadto mają powody przypuszczać, iż tego typu zdarzenia mogą wystąpić ponownie, i to w niedługim czasie.

Narastające niebezpieczeństwo

Jak wynika z oficjalnych informacji, niedawno granicę Turcji przekroczyło siedmiu dżihadystów wysłanych najprawdopodobniej na zlecenie #ISIS. Do nazwisk czterech mężczyzn oraz trzech kobiet służby dotarły w bardzo szybkim czasie, jednak jak dotąd nie udało się ująć potencjalnych zamachowców. Istnieją podejrzenia, iż 18-letnia dziewczyna, która wysadziła się w powietrze w poniedziałek w Suruc, należała do wymienionej grupy muzułmańskich ekstremistów. W związku z tym na ten moment na terenie Turcji może nadal przebywać sześcioro niebezpiecznych dżihadystów, gotowych do zrealizowania zaplanowanych zbrodni.

Niestety krwawa działalność islamistów nie ogranicza się jedynie do państw położonych na Bliskim Wschodnie. Niedawno pojawiły się informacje o chęci rozpoczęcia działalności również na Bałkanach. Natomiast o zapowiedziach przeprowadzenia zamachów w europejskich stolicach wiadomo przecież nie od dziś.

Źródło: wiadomości.wp.pl oraz fakty.interia.pl #Islam