Już nie gaz i ropa mają się liczyć między oboma krajami. Tzw. czerwoni turyści będą zwiedzać miejsca ważne w historii komunistycznego ruchu. 

Rosję i #Chiny łączy wspólna, komunistyczna przeszłość. Ponieważ Moskwa znajduje się obecnie poza grupą najbardziej uprzemysłowionych krajów świata – w ubiegłym roku karnie została usunięta z grupy G8 i nie zanosi się, że w najbliższym czasie powróci na swoje miejsce – konieczne jest staranie się o nowych partnerów ekonomicznych. Chiny z kolei dają o sobie znać na każdym możliwym polu, ostatnimi laty liczba turystów wyruszających stamtąd na podbój świata przekracza już 100 mln rocznie.

Turystyka w jedynie słusznym kolorze

 Chińscy turyści są wszędzie, zostawiają miliardy dolarów w rozmaitych miejscach, dlaczego zatem nie mieliby dopomóc gospodarce kraju, z którym mają tyle wspólnych momentów w historii. Przed kilkoma dniami w chińskiej prowincji Hunan podpisano porozumienie pomiędzy szefami urzędów odpowiedzialnych za turystykę w obu krajach. Li Jinzao kierujący CNTA (Chińskim Biurem ds. Krajowej Turystyki) wraz z Olegiem Safonowem z Federalnej Agencji Turystyki w Rosji spotkali się, by uścisnąć sobie dłonie nad nowym dokumentem łączącym Chiny i Rosję turystycznie.

Miejsce podpisania aktu wybrano nieprzypadkowo. W mieście Shaoshan w prowincji Hunan pod koniec grudnia 1893 roku urodził się Mao Zedong, późniejszy przewodniczący Chin. Miejscowość jest jednym z ważniejszych miejsc związanych z kultem Wielkiego Sternika, w jego rodzinnym domu znajduje się muzeum, a praktycznie wszystko w okolicy zalicza się do atrakcji turystycznych.

Dodatkowo 2015 rok przynosi 70. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej, która może Rosję i Chiny znacznie do siebie zbliżyć. Prezydent Xi Jinping złożył w maju wizytę w Moskwie, chińskie wojska brały udział w oficjalnej defiladzie ramię w ramię z siłami Rosyjskiej Federacji. Rewizyta zapowiedziana jest na podobne obchody planowane na początek września, gdy Chiny będą świętować oswobodzenie od wojennych koszmarów.

Walka na turystów?

 Można także zaryzykować twierdzenie, że Moskwa i Pekin mają obecnie w miarę wspólnego wroga, przeciwko któremu dobrze jest trzymać wspólny front. Jest nim Japonia. Rocznica zakończenia wojny w Chinach to oficjalnie dzień zwycięstwa nad Japonią właśnie, a z kolei prezydent Putin w ostatnich tygodnia wraca do kwestii spornego od lat archipelagu Kuryli. Według niego Japonia bezprawnie przywłaszczyła sobie przed 70 laty ten teren.

Chiny i Rosja kładą zatem fundamenty pod wzmocnienie wzajemnego ruchu turystycznego. Trasy upamiętniające historię komunizmu znajdują się już do dyspozycji ponad 20 największych biur podróży w obu krajach. Dotychczasowe statystyki wyglądają optymistycznie. Chiny w ciągu minionej dekady notowały ponad 4 mld turystów odwiedzających „czerwone” szlaki. Rocznie komunistyczna #turystyka rosła o 16 proc.

Choć chińscy turyści uchodzą także obecnie za jednych z najbardziej kłopotliwych podróżnych na świecie, Rosja z pewnością cieszy się na rozruszanie gospodarki. Sankcje nałożone przez Zachód nie pozostają bez wpływu na bilans handlowy, zatem ożywienie na polu podróży będzie bardzo potrzebne dla kraju.