Po decyzji legalizującej małżeństwa homoseksualne we wszystkich stanach #USA, Amerykanie przeciwni zawieraniu związków przez osoby tej samej płci, obawiają się następnych kroków prawnych.

Chociaż w ostatnim czasie poparcie dla małżeństw homoseksualnych spada, demokraci starają się iść za ciosem i już wyrażają chęć usunięcia z urzędowych pism określeń "mąż" i "żona". Konserwatywna część Ameryki obawia się, że następnym krokiem po legalizacji związków małżeńskich zawieranych przez homoseksualistów będą małżeństwa poligamiczne.

Małżeństwa gejów i lesbijek inspirują poligamistów

Nathan Collier i jego żony Victoria i Christine (ubiegająca się dopiero o to prawo), pod wpływem decyzji Sądu Najwyższego odnośnie małżeństw homoseksualnych, zdecydowali się przedłożyć sądowi w hrabstwie Yellowstone (w stanie Montana) wniosek o legitymizację ich związku. Montana, jak wszystkie 50 stanów, nie zezwala na poligamię. Negatywnej odpowiedzi ze strony sądu w Billings można było się więc spodziewać. Collier zamierza jednak walczyć dalej, aż jego sprawa zostanie przedłożona Sądowi Najwyższemu.

Do podobnej konkluzji o potrzebie zalegalizowania małżeństw poligamicznych doszedł Fredrik DeBoer z popularnego Politico. Zdaniem publicysty stwierdzenie legalności tego typu związków zależy wyłącznie od politycznego rozmachu. - "Pytanie nasuwa się samo: jaki będzie następny krok? Odpowiedź może być niewygodna dla większości: skoro miłość, oddanie i rodzina nie są zależne od płci, dlaczego miałyby być ograniczone tylko do dwóch osób?" - pyta w swojej publikacji DeBoer.

Demokraci chcą zmusić Amerykanów do płacenia za aborcje

Legalizacja ślubów homoseksualnych w USA uderzyła przede wszystkim w związki wyznaniowe. Kościoły obawiają się kolejnego ciosu - w pełni refundowanych zabiegów aborcyjnych. 8 lipca kongresmeni z ramienia partii demokratycznej, Barbara Lee z Kalifornii, Diane Degette z Colorado i Jan Schakowsky z Illinois, złożyli wniosek by Medicaid (program ubezpieczenia społecznego przeznaczony dla tych, których nie stać na opłacenie funduszu opieki medycznej) pokrywał koszty aborcji. Kosztem przeprowadzonych zabiegów obciążeni zostaliby więc obywatele płacący podatki. Wprowadzenie nowego prawa wspiera Planned Parenthood Federation of America. Największa organizacja popierająca aborcje na zlecenie w ostatnim czasie zmagała się z falą krytyki, jaka na nią spadła w związku z wyciekiem materiału wideo, w którym jeden z lekarzy rozmawiał na temat możliwości sprzedaży organów dzieci uśmierconych w wyniku aborcji. Planned Parenthood Federation intensywnie lobbuje za wprowadzaniem zmian ustawowych w ramach działań partii demokratycznej. Od 1998 roku organizacja przekazała 3,5 mln dolarów na wsparcie kampanii kandydatów z ramienia partii demokratycznej (z kolei na rzecz kandydatów partii republikańskiej przelano w sumie 188 tysięcy dolarów od 1998 roku). #sądownictwo #małżeństwo homoseksualne

Republikanie wciąż walczą o stare prawo

Chociaż od decyzji Sądu Najwyższego minęły trzy tygodnie, konserwatywni prawodawcy nie zawieszają broni w walce o przywrócenie starego porządku rzeczy. Próba odwrócenia decyzji sądu oznaczałaby długoletni i bardzo uciążliwy proces. Zamiast tego, przy pomocy First Amendment Defense Act, podejmą się próby ochrony przed sankcjami osób sprzeciwiających się małżeństwom osób jednej płci. Republikanie chcą także uchronić się przed potencjalnymi ruchami aktualnie rządzących. Rośnie obawa, iż nowe prawo zostanie rozszerzone i niechęć do zaakceptowania go będzie karana poprzez odbieranie ulg podatkowych - kościoły i organizacje religijne non-profit często korzystają z tego typu bonifikaty. - "Czy możliwe jest, by wzorem lat 80-tych, nieposłusznym odbierano prawa do ulg podatkowych? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Ale z pewnością ten problem się pojawi" - twierdzi Generalny Radca Prawny Donald Verrilli.