Rosjanie wprawdzie twierdzą, że klimat wcale się nie ociepla, a wręcz przeciwnie - ochładza i że grozi nam mała epoka lodowcowa. Ale to nie powinno nas zmylić, bo kraje borykające się z brakiem wody będą jej miały jeszcze mniej, jeśli zamarznie.

Ile jest wody na świecie?

Jeśli w porę nie zaczniemy poważnie podchodzić do problemu kurczących się zasobów wody pitnej, to już za kilkanaście lat dopadnie nas dużo większy problem. Spojrzenie na globus, którego powierzchnię w prawie trzech czwartych pomalowano na niebiesko, daje nam mylne wrażenie, że źródła wody są niewyczerpalne. Niestety tylko 3% światowych zasobów wody stanowi woda pitna, a w dodatku ponad 60% jej zapasów zmagazynowane jest w lodowcach. Topniejące lodowce zasilają słone oceany, przez co wcale nie poprawia się dostęp ludzkości do słodkiej wody.

Popyt na wodę może wkrótce przewyższyć jej podaż

Konsekwencją niegospodarności i braku wyobraźni może być sytuacja, w której zużycie wody na krótko zrówna się z jej podażą, a następnie jeszcze się zwiększy. Woda stałaby się wówczas dobrem deficytowym, na które zwyczajnie nie będzie nas stać, gdyż jej cena natychmiast poszybuje w górę. Już teraz ⅙ ludzkości nękana jest stałym lub okresowym brakiem dostępu do wody pitnej, w tym około 100 milionów mieszkańców Europy. Najgorzej mają się mieszkańcy Afryki i niektórych krajów azjatyckich. Najlepszą dostępność do wody ma Norwegia i kraje ościenne. Polskę wyróżnia niski wskaźnik dostępności wody pitnej, wynoszący około ⅓ wskaźnika ogólnoeuropejskiego, ale zużywamy jej o około połowę mniej niż na zachodzie Europy. Dlatego, polscy eksperci szacują, że w najbliższym czasie nie grozi nam katastrofa. Wodę słodką czerpiemy w większości z naszych rzek. W niewielkim stopniu korzystamy ze zbiorników retencyjnych i wód podziemnych, choć te ostatnie charakteryzują się znakomitą czystością i dobrą jakością.

Kto powinien najbardziej zadbać o racjonalne zużycie wody?

Największym konsumentem wody na świecie jest rolnictwo, dlatego w niektórych krajach producenci rolni zobowiązali się do prowadzenia bardziej racjonalnej gospodarki wodnej w celu zapobiegania przerwom w jej dostawach. W Polsce rolnictwo zużywa mniej wody, bo tylko około 9% całej podaży. Największym polskim konsumentem wody jest przemysł - 71%, a 20% wody trafia do komunalnej instalacji wodociągowej. Mimo wszystko warto jednak sprawdzić, czy nasze domowe krany są szczelne oraz przyjrzeć się swoim zwyczajom higienicznym pod kątem możliwych oszczędności. Mycie zębów przy stale płynącym strumieniu wody to zwykłe marnotrawstwo. Zwracajmy też uwagę na awarie przyłączy wodnych do budynków mieszkalnych i zgłaszajmy je niezwłocznie odpowiednim służbom. Przydomowy ogródek można z powodzeniem nawadniać deszczówką, zmagazynowaną w specjalnie na ten cel ustawionym zbiorniku.

Cała nadzieja w grafenie

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology wykonali komputerową symulację procesu odwróconej osmozy z użyciem grafenu. Grafen jest płaszczyzną dwuwymiarową o grubości jednego atomu i może być wykorzystywany w procesie odsalania wody morskiej jako przepuszczalna błona (między atomami węgla są wolne przestrzenie o wielkości mniejszej niż jeden mikron). Wyniki są bardzo obiecujące. Wygląda na to, że wkrótce będziemy mogli tanio i efektywnie pozyskiwać wodę pitną przez odsalanie wody morskiej za pomocą membran grafenowych. Trzeba jeszcze zdecydować, jak zagospodarować odpady powstałe po odsalaniu wody na skalę przemysłową.

Źródła: zielonamarka.pl, money.pl, Polska Fundacja Ochrony Zasobów Wodnych, SGGW #Ekologia