Ewhen (Jewgienij tzn. Eugeniusz) Agapow - mechanik uzbrojenia samolotów, który służył wraz z pilotem Władysławem Wołoszynem w eskadrze A-44/65 w miejscowości Czugujew, jest owym świadkiem koronnym. Podobno to ów pilot dokonał mordu na pasażerach i załodze bezbronnego "pasażera". Jak wczoraj podały rosyjskie środki masowego przekazu, Agapow znajduje się na terytoriium Federacji Rosyjskiej od ponad pół roku. Podobno zdezerterował i udał się do Rosji, nie mogąc wytrzymać wyrzutów sumienia, że podwiesił rakiety, przy pomocy których zamordowano tylu niewinnych ludzi. Jak podano w Rosji, niedawno temu udało się umożliwić ucieczkę z Ukrainy jego rodzinie. W związku z tym Agapow jest już gotowy do złożenia zeznań, w tym przed sądem. Wczoraj w telewizji i na YouTube pokazano fragment jego zeznań w biurze Głównego Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. M. in. przekazał w ten sposób publicznie szczegóły mające pozwolić potwierdzić jego tożsamość jako obywatela Ukrainy i byłego członka jej sił zbrojnych.

Poprzedniego dnia, to jest we wtorek, została opublikowana analiza techniczna katastrofy lotu MH17 specjalistów z rosyjskiego koncernu lotniczego Ałmaz-Antiej. Jest to koncern zajmujący się projektowaniem i produkcją kierowanych pocisków rakietowych powietrze-powietrze. Rzecznik prasowy Głównego Komitetu Władimir Markin oznajmił, że oficerowie śledczy zwrócą się o oficjalne przekazanie dokumentacji tej analizy. Może to być cenne uzupełnienie materiałów dochodzeniowych. Podobno inżynierom z Ałmaz-Antiej udało się ustalić z jakiego kierunku wystrzelono rakietę, która trafiła w Boeinga.

W lipcu ubiegłego roku Poroszenko zapewniał cały świat, po angielsku, za pośrednictwem amerykańskiej telewizji CNN: "W chwili tragedii wszystkie ukraińskie samoloty były na ziemi." Kilka tygodni później w rosyjskiej prasie, w tym w języku angielskim, pojawiły się zdjęcia szczątków zestrzelonego samolotu. Na ich podstawie zaś twierdzenie, że są to ślady po pociskach z działek lotniczych, w jakie są uzbrojone samoloty szturmowo-bombowe Su-25. Samoloty tego typu były w tym okresie cały czas w akcji, atakując z powietrza powstańców Donbasu. Według lansowanej obecnie w Moskwie teorii samolot pasażerski został zestrzelony po trafieniu rakietą naprowadzaną na podczerwień (gorąco wylatujące z silników). Następnie piloci, stewardesy i pasażerowie zostali zabici pociskami z działka oraz wskutek ucieczki powietrza z wnętrza samolotu.

Kremlowska fałszywka? Czy na pewno?

Jak w każdym podobnym przypadku tak też i teraz jest mnóstwo niejasności. Nie inaczej było w przypadku zatonięcia "Tytanika", "Cesarzowej Irlandii" (Empress of Ireland) oraz zatopienia przez niemiecką łódź podwodną transatlantyka "Luzytania" (RMS Lusitania). Co łączy te wszystkie sprawy? Kilka rzeczy. Najogólniej rzecz biorąc wielka polityka mocarstw anglojęzycznych.

W najbardziej drastycznym z tych trzech przypadków polityki bezlitosnego igrania z życiem niewinnych ludzi, pokrywanego przez kłamstwa ogłuszającej propagandy, w sprawie "Luzytanii", można wykryć szereg niepokojących podobieństw do zestrzelenia lotu MH17. Celowe wystawienie potajemnie naładowanego po brzegi amunicją, w tym pociskami artyleryjskimi, transatlantyka, pełnego obywateli amerykańskich, w tym kobiet i dzieci, na niemiecką torpedę. Były w tym dwa główne cele. Raz, spowodować przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny po stronie Wielkiej Brytanii. Dwa, jako cel minimum, zmusić cesarza Wilhelma groźbą takiego powiększenia koalicji antyniemieckiej, do przerwania całkowitej blokady morskiej Zjednoczonego Królestwa. Celem kapitana niemieckiej łodzi podwodnej było zatopienie tonażu wroga, ale dając możliwość uratowania całej załogi i pasażerów. Od wybuchu pojedynczej niemieckiej torpedy, po której "Luzytania" powinna było powoli tonąć w ciągu półtorej godziny, wyleciała w powietrze ukryta pod pokładem pasażerskim amunicja. Statek poszedł na dno w ciągu kilkunastu minut, wciągając pod wodę setki niewinnych ofiar. Niemiecka Wielka Kwatera Główna była zmuszona przerwać nieograniczoną wojną podwodną, która za parę miesięcy zmusiłaby Anglię do rokowań w sprawie zawarcia kompromisowego pokoju.

Oczywistymi celami politycznymi zestrzelenia samolotu Malezyjskich Linii Lotniczych były: a) odwrócenie uwagi światowej opinii publicznej od rzezi mieszkańców Donbasu, dokonywanej przez stronę ukraińską; b) zmuszenie rządów zachodnioeuropejskich do nałożenia sankcji ekonomicznych na Rosję. Jak dokładnie zostało to zrobione, dowiemy się zapewne nie wcześniej niż za około 50 lat. W każdym razie doprowadzenie do czegoś takiego nie leżało w interesie ani powstańców Donbasu, ani rosyjskich ochotników w ich armii, ani Rosji Putina. Można co najwyżej przypuszczać, że strona rosyjsko-wschodnioukraińska zestrzeliła ten samolot przypadkowo. W pobliżu przelatywały podobne doń samoloty transportowe wojsk ukraińskich, zrzucające zaopatrzenie dla okrążonych batalionów nacgwardii. Natomiast skierowanie lotu malezyjskich pilotów w okolice Doniecka przez wieżę kontroli lotów w Dniepropietrowsku to kolejna analogia do losu "Luzytanii".

Obecnie strona rosyjska ogłosiła, że ma już wszystkie materiały pozwalające na przygotowanie aktu oskarżenia. W takim razie - należy odpowiedzieć - czekamy na proces z konkretnymi oskarżeniami o zbrodnię wojenną, a nawet jeszcze gorzej. Proces otwarty dla dziennikarzy i specjalistów z całego świata. #Malaysia Airlines #Ukraina #Rosja