Korea Północna według swoich przywódców to prawdziwa kraina obfitości. Jest w niej wszystko, o czym można marzyć. Dlaczego zatem oficjalna propaganda musi dokładać wszelkich starań, by kraj nie był pośmiewiskiem świata?

Dane ONZ są nieubłagane. Blisko jedna dziesiąta mieszkańców kraju wymaga pomocy humanitarnej, co trzecie dziecko i co piąta matka są niedożywione. Dynastia Kimów z kolei żyje w luksusie i gromadzi na zagranicznych kontach miliardy dolarów.

Głód i wojsko 

Zagraniczna pomoc przedłuża życie reżimu i w większości trafia do armii. Korea Północna jest najbardziej zmilitaryzowanym państwem świata, a wiadomo, że głodny żołnierz za bardzo do obrony kraju się nie przyda. Rządowe media starają się jak mogą, by zwykli obywatele spodziewali się niebezpieczeństwa dosłownie z każdej strony.

Północnokoreańskie plaże otacza drut kolczasty. Tak na wszelki wypadek, gdyby komuś jednak przyszło do głowy wybrać się do innego miejsca na świecie. Od dekad władza porywa przypadkowych ludzi z rozmaitych krajów (głównie z Korei Południowej), by móc szkolić swoich agentów. #Samsung

Horror zamiast raju

 Wszechobecna paranoja, życie na podsłuchu, nieufność, szpiegowanie i donosicielstwo. Pjongjang funduje swoich obywatelom iście rajskie warunki. W świat idzie całkowicie odwrotny komunikat, tak by Zachód miał czego Północy zazdrościć. By sytuacja wróciła do normalności Seul przez lata próbował zasypywać północnego sąsiada dobrocią, pozytywnym przekazem i milionami dolarów pomocy. Nie pomogło. Tzw. Sunshine Policy czyli słoneczna polityka nie ociepliła chłodu reżimu. Wciąż jednak istnieje nadzieja, że za kilka lub kilkadziesiąt lat koszmar rozciągający się na północ od 38. równoleżnika się skończy.