Zwalnia globalnego ocieplenia, które rzekomo obserwowaliśmy na początku XXI wieku, to złudzenie. Chybione wyniki otrzymano między innymi na podstawie błędnych pomiarów. Takie rewelacje publikuje pismo "Science". Naukowcy wykorzystali w swoich analizach aktualne dane dotyczące globalnych temperatur powierzchni Ziemi.

Czy globalne ocieplenie jest faktem?

Czy globalne ocieplenie w istocie nam zagraża? Mało, kto obecnie spiera się o sam fakt istnienia globalnego ocieplenia. Wiadomo już, że jego przyczyną jest emisja gazów cieplarnianych. Co gorsza, globalne ocieplenie nie spowalnia, jak do niedawna myśleli naukowcy. Ono przyspiesza! Większość naukowców widzi nie tylko to, że temperatury na ziemi rosną, ale że proces nagrzewania się planety przyspiesza. Najwyraźniej było to widoczne w drugiej połowie XX wieku.

Zaskoczeniem okazały się wyniki badań z początku XXI wieku. Analiza danych prowadzonych na przestrzeni lat pokazała, że ocieplenie spowolniło począwszy do 1998 roku. Naukowcy zaczęli o tym głośno mówić. To rzekome spowolnienie uwzględniono w 5 raporcie Międzynarodowego Zespołu do Spraw Zmian Klimatu (IPCC). Raport miał za zadanie podsumować, obecne i przyszłe, przewidywalne zmiany klimatu. Według naukowców, trend wzrostowy został zahamowany. W XXI wieku ocieplenie miało być o połowę czy nawet dwie trzecie mniejsze, niż w latach 1951-2012.

"Przerwy" nie było

Coraz częściej padał termin "przerwy" w procesie ocieplenia. Poświęcono wiele pracy i czasu, aby to zjawisko lepiej badać.Okazuje się, że przyczyny obserwowanych zmian mogą być inne. Winny może tu być system obserwacji i analiz. Pracownicy amerykańskiej agencji National Oceanographic and Atmospheric Administration (NOAA) zauważają, że dokonał się wielki postęp w metodach pomiarów parametrów globalnego ocieplenia.

Pomiary obszarów kluczowych

Wygląda na to, że ocieplenie zostało niedoszacowane. Stało się tak, że dane z powierzchni oceanów uzyskuje się z tysięcy boi i statków morskich. Owe sieci obserwacyjne ciągle zmieniają się. Co najważniejsze, przybywa punktów obserwacyjnych. Rośnie dokładność badań z obszarów kluczowych. Czyli takich, które obszary ocieplają się najszybciej lub wolniej, niż gdzie indziej. Okazało się, że pomiary z kluczowej Arktyki nie są kompletne. Nie obejmują całej jej powierzchni. Zachodzące w Arktyce zmiany nie zostały wystarczająco dobrze zbadane i uwzględnione. Jest to powód niedoszacowania pomiarów. Mówi o tym właśnie ostatni raport (IPCC). Całkiem niedawno została też stworzona nowa, potężna baza danych (International Surface Temperature Initiative, ISTI). To dzięki niej uzyskano nowe dane, które poddane analizie pozwoliły na nowe wnioski.

źródło: PAP #Ekologia #badania