Przez stolicę Gruzji Tbilisi przeszła dziś (14.06.2015) tragiczna powódź. Ulewa zaczęła się w nocy z soboty na niedziele, a woda zalała wkrótce ulice, przykryła samochody i zabudowania. Wiele mieszkań uległo zniszczeniu, a ponad 20 tys. mieszkańców zostało odciętych od prądu. Straty szacowane są na około 10 milionów dolarów. "Szkody są bardzo poważne" powiedział Irakli Garibashvili, premier Gruzji.

Woda zalała również miejskie zoo. Uwięzionym zwierzętom przydarzyła się niespotykana szansa, aby zakosztować wolności...

Park Jurajski w Gruzji

Na ulicach Tbilisi zaczęły grasować groźne drapieżniki: sześć lwów, sześć tygrysów, siedem niedźwiedzi i trzynaście wilków wydostało się z zalanego ogrodu zoologicznego. Oszołomiony hipopotam przemierzał Plac Bohaterów w centrum miasta. Został złapany przez władze, które uśpiły go środkiem uspokajającym. Sfotografowano również krokodyla oraz fokę płynące zalanymi ulicami. W sumie na wolności znalazło się ponad 30 zwierząt. Niestety wiele zginęło w samym parku zoologicznym, a część z tych, które wydostały się poza ogrodzenie i zachowywały się agresywnie, trzeba było odstrzelić. Taki los spotkał między innymi sześć wilków, które znaleziono w okolicy szpitala dziecięcego, jednego niedźwiedzia, hienę, a także dwa lwy i tygrysa.

Sytuacja została już uspokojona, jednak władze cały czas zalecają mieszkańcom pozostanie w domu. Nad miastem krąży helikopter, którego załoga wypatruje kolejnych dzikich zwierząt na wolności.

Ofiary

Oczywiście większe spustoszenia, niż przerażone i błąkające się po ulicach zwierzęta, uczynił żywioł powodzi. Do tej pory nie zostało potwierdzone, aby ktokolwiek ucierpiał w starciu ze zwierzętami. Przynajmniej trójka pracowników ogrodu zoologicznego zginęła w ulewie, w tym jedna kobieta, która niecały miesiąc temu straciła rękę po ataku tygrysa. Martwe ciała znajdywano głównie w zalanych wodą mieszkaniach. Na tą chwilę podaje się liczbę 11 ofiar ulewy, jednak niestety może ona wzrosnąć.

źródła: theguardian, the independent, tvn24, tok.fm #katastrofa #pogoda