Obfite opady deszczu w Kolumbii wywołały lawinę, która pochłonęła życie przynajmniej 61 osób, zamieszkałych w górzystym terenie w pobliżu Andów Północnych. Lawina zeszła w poniedziałek o 3 nad ranem czasu lokalnego po tym, jak rzeka Liboriana gwałtownie wezbrała i wystąpiła z brzegów w gminie Salgar. Błoto zajęło mosty, drogi i wlało się do domów mieszkańców Antioquii. Zdjęcia opublikowane przez siły powietrzne Kolumbii i telewizję ukazują wielkie obszary pokryte błotem i gruzem. Lawina niszczyła wszystko na swojej drodze, wyrywała drzewa i burzyła budynki.

Ofiary

Stwierdzono już 61 ofiar śmiertelnych oraz 37 rannych i niestety ich liczba prawdopodobnie wzrośnie. Ratownicy informują, że lawina niszczyła wszystko na swojej drodze. Olga Osorio, burmistrz gminy Salgar, stwierdziła, że małe miasteczko "La Margarita zostało praktycznie wymazane z mapy". Władze Kolumbii wysłały już na miejsce helikoptery ratownicze oraz psy policyjne, które pomogą zlokalizować kolejne ofiary. Już ponad 100 ludzi zostało ewakuowanych z terenu podwyższonego ryzyka.

Zagrożenie

Prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos ogłosił stan wyjątkowy i obiecał, że domy zostaną odbudowane. "Nikt nie przywróci nam tragicznie zmarłych i bardzo tego żałujemy. Musimy jednak uporać się z tą katastrofą i spoglądać w przyszłość z odwagą i siłą" zadeklarował prezydent. Podkreślił również, że trudno dokładnie oszacować rozmiary katastrofy. Wiele ofiar może znajdywać się przy brzegach rzeki, gdzie dostęp jest bardo utrudniony. Zaznaczył, że osierocone dzieci są już pod opieką kolumbijskich władz. Prezydent obiecał również, że każda rodzina, która ucierpiała w lawinie, otrzyma odszkodowanie i że władze zrobią wszystko, aby zapobiec podobnym kataklizmom w przyszłości. 

Ratownicy obawiają się jednak, że to nie koniec kłopotów. Meteorolodzy nie zapowiadają końca opadów i kolejne lawiny błotne mogą być tylko kwestią czasu. W 2011 i 2012 roku w Kolumbii w podobnych lawinach i powodziach zginęły setki ludzi, a tysiące straciło mieszkania.

źródło: pap, presstv, telegraph, irishtimes #katastrofa