Napięcie w relacjach pomiędzy #NATO a Rosją jest coraz większe. Nic więc dziwnego, że zdecydowano się powrócić do prostego narzędzia antykryzysowego, czyli tzw. gorącej linii. Było to bezpośrednie narzędzie komunikacji pomiędzy prezydentem USA i przywódcą Związku Radzieckiego. Uruchomiono je po kryzysie kubańskim w 1963 roku. Po zakończeniu zimnej wojny nie było już, jak się wydawało, potrzebne. Sytuacja jednak zmieniła się po wydarzeniach na Ukrainie i licznych prowokacjach ze strony Rosji.

Powrót zimnej wojny?

Inicjatorem ponownego uruchomienia linii, a właściwie usprawnienia komunikacji pomiędzy NATO a Rosją, był niemiecki minister spraw zagranicznych Frank Walter Steinmeier - podaje niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung". Powód był prosty: po rosyjskiej agresji na Ukrainę NATO wstrzymało współpracę wojskową z Federacją. Brak kontaktów na tym polu ściśle wiąże się z ograniczeniem komunikacji. A w sytuacji konfliktowej jest ona wyjątkowo cenna. Powinno zatem istnieć sprawne medium, które pozwoli na natychmiastowe przeprowadzenie rozmów.

Według informatorów "FAS" taki kanał komunikacji już istnieje, a odpowiednie namiary zostały przekazane do Moskwy. Z gorącej linii, po stronie NATO, może korzystać dowódca wojsk w Europie oraz przewodniczący komisji wojskowej Sojuszu.

Rosyjskie prowokacje

Brak współpracy wojskowej zachęcił niejako Rosję do ciągłego prowokowania Sojuszu. W 2014 roku myśliwce NATO około 400 razy musiały reagować na niezapowiedziane samoloty rosyjskie. Te z kolei często naruszały przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich czy skandynawskich. Mowa też o lotach bombowców strategicznych Tu-95, nazywanych przez NATO "niedźwiedziami". Jeden z nich zbliżył się np. na kilkadziesiąt kilometrów do Londynu, co wywołało szybką reakcję dyplomatyczną rządu brytyjskiego.

Kryzys kubański - początki gorącej linii

Kryzys kubański na początku lat 60., czyli największe napięcie na linii USA-#Rosja w czasie całej zimnej wojny, wynikał w dużej mierze z braku kontaktów i złego przepływu informacji. Prowokacja goniła prowokację, a świat znalazł się na skraju wojny nuklearnej. Dlatego prezydent USA John F. Kennedy i przywódca Związku Radzieckiego Nikita Chruszczow uruchomili w 1963 roku specjalne narzędzie komunikacji - szybkiej i bezpośredniej w razie sytuacji konfliktowej. Nazwano je gorącą linią. Choć w powszechnej świadomości mówi się o linii telefonicznej i kultowym już czerwonym aparacie telefonicznym, początkowo był to po prostu delakopis, później zastąpiony przez fax. Gorąca linia przetrwała też zimną wojnę, a w 2008 roku zastąpiono ją bezpiecznym połączeniem komputerowym, za pośrednictwem którego można wysyłać maile.

Zobacz >>> Estonia boi się Rosji

Zobacz >>> Rosja gromadzi siły przy granicy z Ukrainą  #służby specjalne