Pierre Defraigne to ekonomista i urzędnik unijny z długim stażem (1970-2005). Był szefem gabinetu Pascala Lamy'ego, komisarza UE ds. handlu w latach 1999-2004. Jako dyrektor wykonawczy Madariaga Foundation - College of Europe w Brukseli organizuje dyskusje na temat przyszłości Europy, w tym także wspomnianych #TTIP/TAFTA.

Co pan myśli o potencjalnych korzyściach porozumienia? Mówi się o 119 miliardów euro rocznie dla UE, 95 miliardach euro dla Stanów Zjednoczonych i wzroście europejskiego PKB o 0,5-1% 10 lat po przyjęciu umowy.

Pierre Defraigne: Argumenty o wzroście nie są przekonujące. Te liczby są stosunkowo skromne i nie mówią nic o tym, co to oznacza w kontekście zatrudnienia. Najwięcej mogą na tym skorzystać takie kraje jak Niemcy czy Wielka Brytania - bardziej niż pozostałe. W rezultacie może to zwiększyć różnice wewnątrz UE, tym bardziej że te wartości są trudno mierzalne. Dodałbym też, że skutkiem wzrostu może być nawet zmniejszenie zatrudnienia, ponieważ korzyści odniosą akcjonariusze, nie zaś zatrudnieni. Kiedy dochodzi do fuzji i przejęć, ma miejsce wzrost wydajności w kategoriach korzyści skali. Czy niższe koszty oznaczają spadek cen, który prowadzi do wzrostu popytu i zatrudnienia? Czy może to po prostu dodatkowy zysk dla akcjonariuszy? Ten problem nie jest opisany w studiach londyńskiego CERP, które zostały zlecone przez Komisję Europejską. A to nie może być pominięte. Restrukturyzacja dużych firm zawsze ma duże konsekwencje lokalne. Sądzę, że porozumienie wspierają sektory, w których chodzi o wzrost wydajności w dużych firmach.

Amerykańskich czy europejskich?

Pierre Defraigne: Jest duża dysproporcja na korzyść firm amerykańskich, które są wyjątkowo aktywne w Europie. W niektórych sektorach gospodarki, np. w cyfrowym, Europa jest praktycznie nieobecna. Wraz ze wzrostem i większą konkurencją na rynku amerykańskim nie ma żadnej pewności, że firmy europejskie wywalczą swój udział. Co więcej, rynek europejski jest bardziej otwarty niż amerykański. Przykładowo, w Stanach Zjednoczonych obowiązuje The Buy American Act, który wymaga nabywania produktów z firm i organizacji mających siedzibę w #USA.

TTIP/TAFTA to narzędzie, dzięki któremu #Unia Europejska chce być ważnym graczem na rynku globalnym, wprowadzając do niego swoje standardy…

Pierre Defraigne: Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na problem standardów transatlantyckich na linii UE-USA. Wątpię, by reszta świata zechciała się do nich dostosować. Chociażby Chiny - wielki i wciąż rosnący rynek - będą chroniły swoją gospodarkę, wykorzystując integrację przemysłową oraz wprowadzając własne standardy do innych krajów azjatyckich, które już teraz są przez Chiny zdominowane. Jeśli Europa i USA chcą zbudować własny blok, Chiny mogą zrobić coś podobnego. Przyjęcie porozumienia transatlantyckie może zaś w rezultacie doprowadzić do powstania innych bloków: handlowych, monetarnych, a może i strategicznych. TTIP/TAFTA to niejako kreowanie ucznia czarnoksiężnika.

Ale to przecież najważniejsze porozumienie negocjowane przez Unię Europejską…

Pierre Defraigne: Nie jest to jednak najważniejsze porozumienie dla USA. Musimy pamiętać, że Stany negocjują też porozumienia transpacyficzne z 11 państwami. W pierwszej kolejności sfinalizują właśnie te umowy, a jeśli tak się stanie, UE będzie musiała się do nich dostosować, rezygnując przy tym z części swoich postulatów. Gdy jakakolwiek umowa pojawia się jako ostatnia, musi dopasować się do wcześniejszych. Europa niejako biegnie za USA, kiedy zauważyła, że rozpoczęły one negocjacje transpacyficzne. Poza tym rozmowy w zakresie TTIP nie dotarły do sedna sprawy. Nie ma żadnych dyskusji i konkretów, które można omówić przy stole - z uwzględnieniem wymagań i ustępstw każdej ze stron. Kluczowe dyskusje powinny dotyczyć wspólnej taryfy celnej, rynków publicznych, usług oraz standardów.

Wiele organizacji obywatelskich obawia się, że TTIP doprowadzi do obniżenia europejskich standardów.

Pierre Defraigne: Komisja Europejska uznaje za punkt wyjścia to, że obie strony - UE i USA - trzymają się najwyższych standardów. Moim zdaniem pomija się jednak najistotniejszą sprawę. Chodzi przecież o połączenie dwóch rynków w jeden transatlantycki - a więc też dwóch modeli społecznych, z konkurencją pomiędzy systemami społecznymi oraz poziomem płac. Myślę, że właśnie to jest największym wyzwaniem dla TTIP. O restrukturyzacjach już wspominałem. To oczywiste, że firma wybierze jeden kraj w kontekście produkcji i w nim będzie działać, by zyskać jak najwięcej. Oznacza to konkurencję pomiędzy różnymi modelami społecznymi, która uderza najniżej - mniej miejsc pracy, a także gorsze wynagrodzenia. Wydaje mi się, że ten ostatni aspekt łączy się z dużym bezrobociem w Europie. Wysoka stopa bezrobocia nie może być ignorowana. Ciągle jest znaczna w Stanach Zjednoczonych, a w Europie stale się podnosi.

Czy według pana TTIP sprawi, że amerykańskie firmy zyskają większe pole ekspansji niż europejskie?

Pierre Defraigne: Myślę, że w porównaniu do USA Europa jest słaba. Stany wyróżniają się dopracowanym systemem zarządzania, a ich rynek krajowy jest bardziej zunifikowany, jeśli chodzi np. o finanse, technologie cyfrowe, energię, broń czy telekomunikację. W tym kontekście Unia Europejska wypada słabiej. Znaczenie gospodarcze UE i USA jest porównywalne, jednak Unia jest bardziej podzielona. Przykładowo, Stany Zjednoczone mają jeden budżet federalny, który czuwa nad redystrybucją zysków i strat z liberalizacji. Unia Europejska nie ma takich mechanizmów, z wyjątkiem Europejskiego Funduszu Dostosowania do Globalizacji, który jednak jest śmieszny i nie można go porównywać z amerykańskimi rozwiązaniami. Co więcej, nie można zapominać o tym, że w USA polityka handlowa, finansowa i badawcza jest zdominowana przez silnych lobbystów. Amerykańska polityka handlowa jest w pełni sprywatyzowana i prowadzona przez grupy interesu, które finansują wyborcze kampanie prezydenta i dużej części członków Kongresu. W tym kontekście Europa jest niejednorodna, a niektóre państwa członkowskie UE ze sobą rywalizują. A jeśli przyjdzie do przyciągania inwestorów, poszczególne kraje będą zaciekle walczyć o najlepsze udziały dla siebie.

Oryginał wywiadu w języku francuskim: Blasting News France