Istnieje kilka bardzo poważnych, praktycznie nie do odparcia, argumentów na rzecz takiego punktu widzenia. 1) Dzień, w którym padła ta wypowiedź. Jest to rocznica wybuchu powstania w Getcie Warszawskim, obchodzona w Izraelu i na całym świecie na pamiątkę wszystkich pomordowanych synów i córek Jakuba. 2) Ograniczenie zarzutu masowej współpracy z hitlerowską machiną zagłady do dwóch krajów. Dobrze wiadomo, że Polacy współpracowali ze swoimi bezlitosnymi okupantami w nader ograniczony sposób. Węgrzy dopiero po obaleniu Horthy'ego. Zaś w kilku innych krajach... Mordowano żydowskich sąsiadów nawet nie czekając na esesmanów. 3) Brak poważnej reakcji Białego Domu mimo wyrażenia przez Obamę skruchy z powodu jego własnej, podobnej, wcześniejszej wypowiedzi. Skruchy, której towarzyszyła sugestia, że obecny amerykański prezydent będzie się starał, aby dobre imię naszego narodu nie było więcej szargane na tle sprawy holocaustu. 4) Nieskorzystanie z możliwości odwołania się do usług historyków przy przygotowaniu wystąpienia w miejscu związanym z historią. 5) Odmowa przeprosin, ale nie wprost, co można uznać za targowanie się o cenę tego gestu.

Prawdopodobne cele władz amerykańskich

Należy się obawiać, że chodzi o z góry zaplanowaną grę, której celem jest wywarcie nacisku na rządy Polski i Węgier. W przypadku naszego kraju doraźnym celem politycznym jest najprawdopodobniej doprowadzenie do jawnego wysłania naszych zawodowych wojskowych na Ukrainę. Na jaką skalę i od jakiego stopnia mieliby się wmieszać do tamtejszej wojny, to będzie przedmiotem targów. Jeśli Komorowski i Kopacz na to nie pójdą, aby zyskać popularność przed wyborami, można ich dodatkowo docisnąć.

Odnośnie Węgier chodzi (z prawie stuprocentową pewnością) o zmuszenie Orbana do zerwania umów energetycznych z Rosją. Zapewne również o przeforsowanie na Węgrzech dżenderyzmu (gender) i przywilejów dla mniejszości seksualnych. W przypadku osiągnięcia tych celów człowiek, który stał się cierniem w oku UE i NATO utraciłby możliwości prowadzenia samodzielnej polityki i poparcie we własnym kraju. Chodzi też o skłócenie go z węgierską społecznością żydowską, która dotąd broniła go przed sankcjami Brukseli.

Potężny straszak na polską lewicę i rzekomą prawicę

Potężnym środkiem nacisku na każdy rząd w naszym kraju i na prawie każdą partię opozycyjną jest sprawa mienia żydowskiego, pozostawionego w naszym kraju. Tę sprawę władze polskie zaciemniają we własnym interesie, a pewne środowiska żydowskie w USA nieraz myśląc, że robią coś dobrego dla stosunków z Polską.

Pewnym fałszem na naszą korzyść jest wskazywanie na fizyczną niemożliwość ustalenia praw własności z dnia 31 VIII 1939, a także zadośćuczynienia w naturze spadkobiercom byłych prywatnych właścicieli. Tylko, że z Polski ratowała się ucieczką znaczna liczba bogatych obywateli wyznania mojżeszowego. Zabierali ze sobą swoje samochody, biżuterię, dolary i funty itd., a także akty własności posiadanych nieruchomości. Rzecz jasna również swoje dzieci. W wyniku mogą do dzisiaj okazać dokumenty jednoznacznie wskazujące spadkobierców. Dokładne zniszczenie rozmaitych innych poświadczeń własności żydowskiej przez okupanta hitlerowskiego, będące faktem, nie zmienia tego stanu rzeczy.

Kolejny mit na polską korzyść, ale czy na pewno korzystamy na własności w praktyce niczyjej? Fakt wyburzenia dawnej zabudowy i zmiany podziału parceli budowlanych w bardzo wielu miejscach sprawia, że niewykonalny jest zwrot nieruchomości lub działek budowlanych. Owszem, tylko że istnieje jednak możliwość wypracowania ugody ze spadkobiercami, polegającej na zastępczym zwrocie w naturze. Począwszy od zrujnowanych kamienic i pustych parcel będących własnością komunalną, do których nikt nie zgłosi udokumentowanych pretensji, przez nadanie ziemi uprawnej leżącej odłogiem i należącej do skarbu państwa, aż do przyznania odszkodowania w państwowych obligacjach.

Dlaczego się tego nie robi? Z dwóch powodów. Pierwszym jest ogromny stopień komplikacji prawnych i międzynarodowych, jakie musiałyby wyniknąć z reprywatyzacji w naszym kraju. Polska zmieniła swoje granice. Czy ma ponosić odpowiedzialność materialną za to, co działo się w granicach Rzeszy Niemieckiej z roku 1937? Czy z kolei państwa, w skład których wchodzą dawne wschodnie ziemie polskie, będą zobowiązane do podobnej odpowiedzialności?

Ważniejsze jest co innego. Jest publiczną tajemnicą, że wszyscy, którzy brali dotąd udział w rządach od roku 1989 korzystają, nieraz osobiście, na braku rozwiązań ustrojowych zmierzających do odwrócenia skutków likwidacji prywatnej własności w PRL-u. Korzystają pod wieloma względami. Przede wszystkim sprzedając bez przeszkód zakłady przemysłowe, maszyny i grunty obcemu kapitałowi. Również dlatego, że nie została przywrócona warstwa właścicieli ziemskich narodowości polskiej, tradycyjnie patriotyczna. Ta warstwa społeczna w dawnych czasach hojnie wspierała ugrupowania narodowe i konserwatywne. Są to zaś naturalni wrogowie ideologiczni tak PO, jak PiS, SLD, TR i PSL, które bez wyjątku biorą swój początek u Okrągłego Stołu i mają socjalistyczne korzenie ideowe.

Jeśli postkomuniści i byli solidarnościowcy będą zmuszeni zadośćuczynić za komunistyczny rabunek mienia żydowskiego, to będą mieli nikłe szanse na oparcie się innym żądaniom reprywatyzacyjnym. Podnoszenie zagadnienia rzekomej współodpowiedzialności państwa i narodu polskiego za ludobójstwo oznacza nacisk na rząd w Warszawie w kierunku reprywatyzacji jako zadośćuczynienia za zbiorową winę.

Wojowniczy i umiarkowany obóz żydowski

Celem Izraela i wspólnot żydowskich na całym świecie jest zachowanie i umocnienie państwa hebrajskiego, a także jak największe wpływy i dobrobyt własnego narodu. Są to cele oczywiste, naturalne i nie należy ich potępiać, bo wynikają z prawa naturalnego. Każdy naród, każde społeczeństwo, każda rodzina pragnie żyć dalej, żyć bezpiecznie i poprawiać swoje warunki życia. Szkopuł tkwi w metodach osiągania tych naturalnych celów. Od lat siedemdziesiątych XX wieku widać wyraźnie, że pod tym względem partie izraelskie i diaspora dzielą się na dwa obozy.

Jeden chce zapewnić bezpieczeństwo Izraela środkami dyplomatycznymi, drugi zaczynając wojny, które mogą się rozszerzyć w sposób niekontrolowany. Do kataklizmu trzeciej światowej włącznie. Ten pierwszy woli cierpliwie wiąząć ręce wrogom Izraela dzięki życzliwości wielkich mocarstw. Na przykładzie stosunku do ugody z Iranem widać jak premier Netanjahu gra pod obóz wojowniczy, a w gruncie rzeczy zgadza się z umiarkowanym. Izraelski premier nie zgadza się natomiast jednoznacznie z amerykańską polityką na Bliskim Wschodzie i trzyma z Rosją Putina.

Putin i jego ekipa mogą tylko zacierać ręce

W zamian za dyplomatyczne i wywiadowcze, a także wojskowe gwarancje bezpieczeństwa (Iran oraz Państwo Islamskie) rząd Netanjahu nie wysuwa pretensji do Rosji. Nawet za rozpoczęcie dostarczania Iranowi systemów obrony powietrznej S-300. Istnieje też nieformalny, ale stuprocentowo skuteczny zakaz poruszania tematu pożydowskich nieruchomości na obszarze byłego ZSRR. Izrael nie przyłączył się do jakichkolwiek sankcji antyrosyjskich. Co więcej, to dzięki izraelskim specjalistom #Rosja posiada obecnie samoloty bezzałogowe oraz zwiększa własną produkcję mięsa, mleka, warzyw i owoców. W samej Rosji izraelscy rabini współpracują z popami, a nawet lojalnymi wobec Rosji imamami.


Z punktu widzenia doskonałych stosunków z Izraelem i nowej zimnej wojny z USA Putin i Ławrow zapewne postrzegają wypowiedź Comeya jako strzelenie sobie w stopę przez Biały Dom. Polacy są oburzeni jego pomówieniem, a Bałtowie i Ukraińcy też niekoniecznie będą za to wdzięczni. Ostatecznie w odpowiedzi będzie się przypominać ich własne krwawe wyczyny i grabież, żądając odszkodowań. Umiarkowany obóz żydowski, który pragnie uzyskać odszkodowanie materialne przechylając na swoją stronę polską opinię publiczną, w sposób nie jątrzący na przyszłość, jest wściekły na szefa FBI i jego szefów. Niemcy również nie mają powodów do zadowolenia, bo po raz pierwszy od bardzo dawna padły tak głośne, ujemne słowa pod ich adresem. To duży krok bliżej Europy odnoszącej się ze zrozumieniem do polityki Kremla. Jakie wnioski dla Polski? Może ktoś coś podpowie ...? Być może jednak są jasne jak słońce. Np. odnośnie ceny poparcia przeciw Rosji, o jakie zabiega się za wszelką cenę. #Ukraina #Wielka polityka