... w ten sposób Kreml zaczął rozgrywać dla siebie wystąpienie jankeskiego słonia w składzie porcelany. Z pewnością wielu będzie teraz podkreślać ogromną różnicę między wystąpieniem Comey'a a krótkim przemówieniem Putina. Dyrektor Federalnego Biura Śledczego przemawiał w dniu pamięci ofiar ludobójstwa na Żydach europejskich. Putin w dniu pamięci ofiar ludobójstwa na Ormianach w Turcji w Erewaniu. Przybył tam na zaproszenie prezydenta Armenii. Odwieczny strach kaukaskich Ormian przed tureckim i azerskim okrucieństwem sprawia, że cały czas starają się o co najmniej dobre stosunki z Rosją i Iranem. W wyniku w obu krajach zajmują pozycję mniejszości cenionej, a nawet uprzywilejowanej.

Co powiedział Putin

Z krótkiego przemówienia prezydenta Federacji Rosyjskiej należy przytoczyć dwa akapity:

"Społeczność międzynarodowa ma obowiązek robić wszystko co w jej mocy, aby tragiczne wydarzenia z przeszłości nie powtarzały się w obecnych czasach. Robić wszystko co należy, aby wszystkie narody mogły żyć w pokoju i zgodzie, nie zaznawszy okrucieństw, do których prowadzi podburzanie do nienawiści na tle różnic religijnych, agresywny nacjonalizm i ksenofobia.

Niestety, obecnie w wielu częściach świata znów podnosi głowę neofaszyzm, a do władzy dorywają się skrajni nacjonaliści. Rośnie w siłę antysemityzm, a dostrzegamy też przejawy rusofobii. Warto zadać sobie pytanie dlaczego tak się dzieje i przeanalizować przyczyny. Zaś przed podjęciem jakichkolwiek działań w szczególnie zapalnych częściach świata przydałoby się pomyśleć najpierw o tym co będzie dalej, jakie będą następstwa."

(moje dokładne tłumaczenie z oficjalnej strony Priezidient Rassiji)

Błyskotliwe zagranie pod umiarkowany obóz żydowski

Podstawowym celem mowy szefa państwa rosyjskiego na uroczystościach dnia pamięci ludobójstwa było oczywiście pocieszenie Ormian. Naród ormiański i duchowieństwo jego narodowego wyznania chrześcijańskiego obchodzili wczoraj rocznicę największego nieszczęścia całej ich, liczącej sobie ponad trzy tysiące lat historii. 23 kwietnia 1915 reżim młodoturecki, który wciągnął Imperium Osmańskie w pierwszą wojnę światową, aresztował ormiańskich dziennikarzy, twórców kultury i działaczy społecznych. Kilka dni później ogłoszono wydany pod naciskiem młodoturków dekret sułtana, nakazujący przesiedlenie Ormian do dzisiejszego Iraku. W praktyce rozpoczęło się mordowanie Ormian, burzenie ich kościołów, palenie ksiąg, liczących sobie nieraz tysiące lat. Państwo tureckie do dzisiaj z oburzeniem odrzuca żądania przyznania się do tego barbarzyństwa.

Zarazem jednak, wypominając przy okazji w ujemnym świetle o antysemityzmie (żydożerstwie), odradzaniu faszyzmu i skrajnego nacjonalizmu Putin wysłał czytelny sygnał w inną stronę. Umiarkowany izraelsko-żydowski obóz polityczny, który pragnie zwiększać wpływy własnej nacji w sposób wyważony i rozsądny, z pewnością docenił te słowa. Oznacza to, że Rosja Putina (i najprawdopodobniej wyznaczonego przezeń następcy) będzie nadal rzetelną przyjaciółką narodu żydowskiego. Przyjaciółką, która nie robi głupstw i prowadzi stałą i odpowiedzialną politykę. Zastanawiając się przy tym nad jej skutkami, w tym dla swych izraelskich sprzymierzeńców. Nie tak jak wuj Sam, który poparł tzw. arabską wiosnę, która oddała inicjatywę w krajach arabskich wojującym islamistom. W wyniku Izrael może niebawem zostać zagrożony najbardziej od początku swej historii. Już obecnie izraelscy rabini solidaryzują się z prawosławnymi, w tym przeciw polskiej polityce historycznej. Izrael i Rosja pomagają sobie nawzajem.

Wypada pochwalić Putina za zręczność, ale...

Określając w swoim wystąpieniu w miejscu kultu narodowego półtora miliona męczenników z roku 1915 wyczyn Turków jako "przestępstwo przeciw ludzkości", Putin uniknął przy tym zadrażnienia w stosunkach z Ankarą. Nie użył bowiem ani razu słów: Turcy, Turcja, turecki. W ogóle nie wymienił żadnych nazw własnych państw i narodów, z wyjątkiem ormiańskiego, któremu wyrażał ogromne współczucie. Z drugiej strony w jego słowach można było wyczytać ostrzeżenie przed odradzaniem się faszyzmu i skrajnego nacjonalizmu w państwie Petro Poroszenki. Dociął również wszystkim, którzy nie robią tego, co trzeba, aby położyć kres wyczynom Państwa Islamskiego. Każdy widzi, że koalicja, która powstała w celu zwalczania szalejących sunnickich fanatyków walczy z nimi ułamkiem sił jakie dwukrotnie skierowano przeciw Saddamowi Husajnowi.

Jest to jednak kamyczek wrzucony do własnego ogródka. Obecnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby Rosja dokonała interwencji zbrojnej i zrobiła porządek z tymi ludźmi. Ten, kto położyłby kres koszmarnemu ludobójstwu, jakiego dopuszczają się hordy samozwańczego kalifa, zyskałby wdzięczność całego świata. Dla każdego myślącego człowieka jest jednak jasne, że mocny człowiek Rosji nie chce rozpraszać swoich sił i woli zachować możliwość szybkiego rozwiązania siłowego na Ukrainie. Oczywiście tylko w wypadku jeśli zawiodą go nadzieje na trzeci Majdan, który powinien wysadzić z siodła obecny, prozachodni układ władzy. Z drugiej strony poprzez strategiczne partnerstwo w dziedzinie energetyki wzmacnia Turcję, której rząd niemal otwarcie współpracuje z islamistycznym potworem #ISIS. Jest jasne, że ten ostatni to wielki ból głowy dla USA, UE i NATO, a włodarz Kremla nie zamierza rozdawać im tabletek przeciwbólowych. W każdym razie nie za darmo. Z moralnego punktu widzenia jest to naganne, ale tak się skutecznie prowadzi wielką politykę. #Władimir Putin #Wielka polityka