celem "magicznych" sztuczek żywieniowych ma być podobno przyspieszenie metabolizmu, co w efekcie spowoduje szybszą utratę wagi i ułatwi utrzymanie ładnej sylwetki, spowoduje też budowę mięśni i ograniczy odkładanie się tłuszczu. To absurd.

Reklamy

Nauka się poddaje

Naczytaliście się na pewno, że #jedzenie systemem śniadanie-obiad-kolacja powoduje, że nasz metabolizm „chodzi na wolnych obrotach”.

Reklamy

Wolniejsza przemiana materii to konieczność dłuższego odchudzania i sto tysięcy innych, negatywnych dla naszego organizmu rzeczy. Bez kilku równo dzielonych posiłków nasza waga będzie podobno stała w miejscu, a mięśnie się nie powiększą. Bujda. Ta teoria nie ma żadnych podstaw naukowych, wręcz przeciwnie – nauka potwierdza, że jedzenie 6 posiłków dziennie ma takie samo znaczenie dla naszego organizmu jak zjedzenie ich 16 czy 60. Czyli żadne.

Lata badań i doświadczeń, tony papieru z opracowaniami na temat wpływu jedzenia kilku posiłków na metabolizm miały nas przekonać, że spożywanie 6 posiłków „podkręci” przemianę materii do maksimum. I co? I nic. Zero absolutne. Wpływ ilości posiłków na metabolizm jest taki sam, jak uprawianie czarów czy szamańskie tańce. Ta teoria powstała po prostu jako marketingowa nowinka. Można iść dalej i za kilka lat spróbować ogłosić (przez Uniwersytet Jakiśtam), że żyliśmy w błędzie i że obecnie naukowcy pracują nad badaniem wpływu 8-9 posiłków na nasze ciało. I nowa rewolucja dietetyczna gotowa..

Reklamy

Najważniejszy jest bilans

Na razie jest tak, że nasze ciało "ma gdzieś", czy odpowiednia ilość kalorii jest podzielona na kilka większych czy mniejszych porcji. Metabolizm nie zwalnia, ani nie przyspiesza jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Chociaż zwykło się mówić, że jedzenie jest „paliwem”, to jednak organizm nie jest samochodem. Przez spożywanie 6 posiłków dziennie nie staliśmy się szczuplejsi, nie nabraliśmy większej „suchej” masy, nic nie stało się łatwiejsze. Jedzenie regularne czy nieregularne, małe czy wielkie porcje - to nie ma znaczenia.

Najważniejsze jest ustalenie odpowiedniego bilansu kalorycznego, a sposób w jaki go zrealizujemy to tylko nasza sprawa. Jedzenie 5-6 posiłków to zresztą wielkie utrapienie. Dzielimy wszystko na 6 przekąsek po np. 500 kcal (w zależności od zapotrzebowania) i chodzimy wiecznie głodni, obserwując z niepokojem ruch wskazówek zegara, odliczającego czas do kolejnego posiłku. Ponadto dalece nie każdy ma czas, by w spokoju spożyć 6 dań co 3 godziny.

Reklamy

Zmora planowania, układania menu, jedzenie w pudełkach. Bez sensu. Dokładnie tak samo będziemy się odchudzać czy nabierać masy mięśniowej po zjedzeniu 3 większych posiłków. Dla organizmu liczy się tylko suma kalorii i składników odżywczych, dostarczonych w ciągu doby. Kropka.

Jak znaleźć złoty środek

Zanim wrócimy do starych nawyków, musimy powiedzieć sobie jedno. Dzielenie posiłków ma wpływ na komfort jedzenia. To prawda. Jeżeli ćwicząc siłowo potrzebujemy powiedzmy 3600 kcal, by osiągnąć rezultaty (budowa masy mięśniowej) - o wiele wygodniej będzie podzielić to na 6 posiłków niż zjeść 3 razy po 1200 kcal! Jeżeli jednak potrzebujemy 1500 kcal, ponieważ się odchudzamy, to wygodniej będzie zjeść 3 posiłki po 500 niż 6 po 250 kcal (takie posiłki są niezauważalne i nie dają uczucia sytości). Idealnym rozwiązaniem byłoby ilość potrzebnych do realizacji założonego celu kalorii podzielić na tyle posiłków, by każdy zawierał ok. 500 kcal.

Nie ma więc jednoznacznej odpowiedzi na pytanie - ile posiłków trzeba jeść. Wszystko zależy od tego, co chcemy osiągnąć i jakie mamy techniczne warunki do realizacji zadania oraz jakie mamy możliwości komfortowego spożywania posiłków (nie każdy jest w stanie wcisnąć kalorycznie doładowany posiłek za jednym zamachem). Wszystko zależy od nas. Pamiętajmy, że nie ilość, a jakość jest tutaj najważniejsza.

źródło: wikipedia

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#dieta #odchudzanie