„W 2016 zostanę rekinem biznesu”, „Znajdę sobie Grażynkę w 2016”, „W 2016 będę jeszcze gorszą zołzą”, „Napiszę swoją książkę w 2016 roku”. To tylko kilka przykładów grup, które można znaleźć w mediach społecznościowych. Powstały w myśl zasady/tradycji/obyczaju, że każdy powinien powziąć jakieś postanowienie noworoczne. Inwencji twórczej, jak widać po nazwach grup, internautom nie brakuje. Te, które wymieniłam wskazują raczej na frywolny (prześmiewczy) niż deklaratywny stosunek do postanowień. Ale są i grupy oraz akcje całkiem poważne. W 2015 roku wiele osób spośród tych, które zapisały się do akcji „Przeczytam 52 książki w 2015 roku” swoje postanowienie zrealizowało. Sukces akcji zachęcił jej pomysłodawcę do rozpropagowania analogicznego wyzwania w roku 2016. Z dnia na dzień przybywa chętnych do podjęcia próby przeczytania aż 52 (?!) książek. Inicjator akcji z nieukrywaną dumą napisał na profilu  społecznościowym: „Przed rokiem akcja "Przeczytam 52 książki w 2015 roku" przyciągnęła ponad 102 tysiące czytelników stając się swego rodzaju fenomenem w kraju, gdzie podobno nie czyta (prawie) nikt” (zachowano oryginalną pisownię). W opisie #52bookchallengepl2016 czytamy: „W 2016 roku jesteśmy zarówno dla tych, którzy w 2015 roku wyzwanie ukończyli i zechcą podjąć je ponownie, a także dla tych, którzy nie zdążyli go wypełnić i tych, którzy podejmują się go po raz pierwszy. Kimkolwiek jesteś, złap bakcyla i dołącz do nas!”  (zachowano oryginalną pisownię, źródło: #Facebook).

Moda na czytanie

Czytanie stało się znów modne. Świadczy o tym prawdziwy wysyp akcji z książkami w roli głównej. Potwierdza to również coraz większa frekwencja na przeróżnych targach książki oraz spotkaniach autorskich organizowanych zarówno w większych miastach, jak i w małych miasteczkach. Książki były też jednym z najczęściej wybieranych prezentów pod choinkę. Ciekawe też ilu z nas usłyszało: „Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka”.

źródło: Facebook/ Przeczytam 52 książki w 2016 roku #książka #social media