Na tabliczkach przy wejściu i ulotkach studia tatuażu ostrzegają: "takich wzorów nie wykonujemy". Pod napisem widnieją piórka, gwiazdki, znaki nieskończoności, ptaszki. Coraz bardziej popularny w naszym kraju tatuaż artystyczny opiera się bowiem na autorskich projektach, realizowanych na specjalne zamówienie. - Nie chcemy iść w sztampowe wzory, staramy się robić coś nowego - mówi Piotr Błaszkiewicz z krakowskiego studia tatuażu. Często dopiero podczas spotkania z klientem otwiera mu oczy na to, że pewne tematy są już powielone i warto zrobić coś ciekawszego.

-W porządnych salonach z albumów z odbitkami zrezygnowano z 8 lat temu - twierdzi Dominik Mądrachowski, menadżer warszawskiego studia, który prowadzi konwenty: Warsaw Tattoo Convention, TattooFest i CroppTattoo i od dawna obserwuje zjawisko tatuażu w Polsce.

Reklamy
Reklamy

-W naszym studiu od wielu lat bazujemy na rozmowach z klientami, ewentualnie czerpiemy inspiracje ze wzorów, które ze sobą przynoszą. Często zdarza się, że są to zdjęcia cudzych tatuaży, jednakże my nie kopiujemy cudzych prac. Pociesza mnie to, że do studia przychodzą młodzi i zaczynają mówić o swoich zainteresowaniach. My wtedy już wiemy, w którym kierunku iść. Takich osób coraz więcej.

Artyści do igieł

Barbarę Judę tatuaże pociągały jeszcze na długo przed rozpoczęciem studiów na ASP. -Przez kilka lat wracałam do tego tematu myślami, obserwując jednocześnie, jak mało perspektyw daje mój kierunek, malarstwo. Tatuaż jako forma wyrazu daje mi satysfakcję, że moje rysunki sprawiają komuś radość i będzie je nosił na skórze, przynajmniej dopóki mu się nie znudzą.

Dzisiaj Juda tworzy własne, artystyczne tatuaże w warszawskim studiu, prowadzi też autorską stronę.

Reklamy

-Teraz ludzie, którzy, tak jak ja, ukończyli szkoły plastyczne na jakimś konkretnym kierunku - malarstwie czy rzeźbie - próbują jakoś odnaleźć się na rynku sztuki i okazuje się, że nie jest tak łatwo - przyznaje Piotr Błaszkiewicz. Jako tatuator ma możliwość łączenia kilku pasji: muzyki, ulubionych tematów, wokół których próbuje oscylować. -Mnie zawsze podobały się tematy związane z mrokiem. Dzisiaj na przykład robię tatuaż związany z motywem vanitas, który w sztuce występuje od średniowiecza. A czaszki, róże, świece często się w tatuażach przewijają. Robię coś, co zostaje klientowi na całe życie. Można to nazwać chodzącym dziełem sztuki.

Media społecznościowe kopalnią pomysłów

-Myślę, że jeśli chodzi o mentalność naszego narodu w tej kwestii, to jest on jeszcze trochę zdystansowany. Większość klientów stanowią ludzie młodzi, ale też zdarza się ktoś starszy, który odważył się przyjść, bo znajomy albo syn się tutaj tatuował. Jemu się to spodobało, bo nie wyglądało to jak taki typowy bohomaz więzienny.

Reklamy

Na ulicach też można obserwować coraz więcej ludzi z tatuażami, które bardziej przypominają sztukę - mówi Błaszkiewicz i dodaje, że teraz artyści mogą pozwolić sobie na więcej, bo nastąpił skok w technice - w maszynkach, igłach i tuszach. Dzięki temu można tworzyć tatuaże o wiele lepsze jakościowo niż jeszcze kilkanaście lat temu.

Średnia wieku odbiorców zainteresowanych działalnością Judy to 20-30 lat. Zdaniem artystki, młodzi ludzie są bardziej świadomi estetyki, która im pasuje, i wykazują się lepszą znajomością wartościowych twórców. Kiedy Dominik Mądrachowski zaczynał swoją przygodę z tatuażem w 1991 roku, z dostępnością do artystów było ciężko. Teraz niezwykle sprzyjającym temu medium są portale społecznościowe. Młodzież śledzi artystów i przychodzi po ich autorskie pomysły.

- Dla mnie jako menadżera i konferansjera Facebook czy Instagram to są skarbnice wiedzy. Obserwuję tych, którzy zaczynają i jakiś czas później stają się uznanymi twórcami. Każdy kij ma jednak dwa końce. Część artystów czerpie z tego garściami, by rozwijać własny styl, ale jest też grupa, która ogranicza się do prostego naśladownictwa. Wcześniej artyści wzbudzali szacunek nagrodami z zagranicznych konwentów, dzisiaj łatwo można zdobyć sławę w Internecie. Ale nie każdy, kto chwyci za maszynę i zrobi kontur, może się uważać za artystę, to nie na tym polega. Na renomę trzeba sobie zapracować - konstatuje Mądrachowski. #sztuka współczesna #społeczeństwo