Polacy czytają mało, ale w skali europejskiej nie są na ostatnim miejscu. Z najnowszych raportów wynika, że częściej czytamy dzieciom niż samym sobie, że wolimy książkę drukowaną od elektronicznej i że lubimy krótkie artykuły w prasie.

Jeżeli kliknęliście w ten artykuł z zamiarem przeczytania go w całości, oznacza to, że należycie do 38% społeczeństwa polskiego, które czyta prasę internetową, szukając w niej informacji albo do niezwykłych 14%, które czyta dłuższe artykuły internetowe.

"Dwie trzecie respondentów deklaruje czytanie tradycyjnej, "papierowej" prasy (która dla części respondentów stanowi uzupełnienie, dla innych zaś alternatywę czytania książek) i odsetek ten utrzymuje się na tym samym poziomie od 2010 r.

Reklamy
Reklamy

Rośnie za to udział czytelników prasy w wydaniu internetowym oraz portali informacyjnych. W 2014 ich lekturę deklarowało 38% respondentów, z czego 21% przegląda je codziennie a dalsze 41% kilka razy w tygodniu" - pisze kierownik Pracowni Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, Roman Chymkowski.

Znacznie mniej popularne od prasy są książki. W zeszłym roku 16% respondentów zadeklarowało przeczytanie 1-2 książek rocznie. Dla wielu Polaków czytanie książek jest wpisane w proces kształcenia (choć w dalszym ciągu ponad 14% twierdzi, że było w stanie ukończyć szkołę bez czytania książek). Po zakończeniu szkoły lektura książek staje się aktywnością specyficzną dla pewnych grup i kategorii społecznych. Bez domowej socjalizacji czytelniczej w dzieciństwie, a w dorosłym życiu mobilizującego do czytania wpływu rodziny, kręgów przyjacielskich i zawodowych, szkoła nie jest w stanie samodzielnie wykształcić trwałych nawyków czytelniczych.

Reklamy

Z badań wynika także rozłączność towarzyskich kręgów czytelników i osób nieczytających - większość naszych znajomych czyta tyle, co my.

Ważne jest to, że Polacy niezależnie od wykształcenia, statusu materialnego i społecznego chętnie czytają dzieciom. Widać tu duży wpływ kampanii pt. ,,Cała Polska czyta dzieciom":

"Współcześni rodzice są w większym stopniu świadomi roli, jaką w rozwoju dziecka odgrywa czytanie mu na głos książek. 86% respondentów w wieku 15-19 lat twierdzi, że rodzice czytali im książki - w przypadku respondentów pow. 60 r.ż. takie wspomnienie z dzieciństwa zachowało 55% respondentów - czytamy w komunikacie kierownika Pracowni Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, Romana Chymkowskiego.

"Już podczas zajęć na szkole rodzenia mówiono nam o tym, żeby dziecku czytać, kiedy jeszcze znajduje się w łonie matki, bo m.in. dzięki temu po urodzeniu rozpozna głos ojca i to się w naszym przypadku sprawdziło. Dziś nasza córeczka ma 5 lat i nie chce zasypiać dopóki jej się nie poczyta.

Reklamy

Sama o to zabiega. Jest też przyzwyczajona do widoku rodziców, czy innych członków rodziny z książką. Z kolei nasz roczny synek najbardziej lubi bawić się książkami - mówi 36-letni Karol z Bielska-Białej.

Skandynawia rajem dla moli książkowych

W skali europejskiej Polacy należą do krajów, w których systematycznie spada czytelnictwo. W Unii Europejskiej występuje bardzo duże zróżnicowanie na tym polu 90% Szwedów czy 86% w Holandii czyta przynajmniej jedną książkę w ciągu roku. Z kolei w Rumunii i Grecji tylko połowa badanych. W krajach Europy Północnej większość deklaruje, że czyta 5 lub więcej książek rocznie: w Szwecji (65%), Holandii (52%), Danii (51%), Wielkiej Brytanii (52%). Polacy czytają rzadziej niż wynosi średnia w państwach UE - w 2013 r. 44% respondentów nie czytało w ostatnim roku ani jednej książki, 27% (średnio 37%) przeczytało 5 lub więcej. Wzrost odsetki osób nieczytających odnotowano na Węgrzech (o 18 pkt proc.), w Portugalii (o 11 pkt proc.) i Czechach (o 10 pkt proc.) Tendencja spadku czytelnictwa nie była jednak w UE powszechna w kilku krajach udział osób nieczytających książek wyraźnie spadł (na Malcie (o 10 pkt proc.), Luksemburgu (o 4 pkt proc.)).

Europa Zachodnia charakteryzuje się kultywowaniem tradycji czytelniczych i korzystania z bibliotek. Mieszkańcy Europy Południowej czytają książki dużo rzadziej. Spośród państw postkomunistycznych ku modelowi północnemu zmierzają Estonia, Łotwa, w pewnej mierze Czechy. Przyczyny zróżnicowania poziomu czytelnictwa dotyczą także m.in. społecznych norm i wzorów zachowań związanych z czytaniem książek, poziomu wykształcenia społeczeństw, jakości edukacji szkolnej, wreszcie poziomu inwestowania w infrastrukturę społeczną, w tym biblioteki publiczne.

"Poziom czytelnictwa jest w Polsce niski. W ostatnich latach nastąpił w tej dziedzinie spadek i oddalamy się od modelu skandynawskiego, w którym niemal powszechne jest korzystanie z bibliotek publicznych i czytanie książek oraz prasy. Przykłady z innych krajów pokazują, że trend spadku czytelnictwa nie jest w państwach rozwiniętych ani powszechny, ani nieuchronny, Nie jest przypadkiem, że w państwach o najwyższym poziomie czytelnictwa najwięcej osób w wieku 25-64 lat dokształca się, a Polska także w tych porównaniach ma niską pozycję. Istotnym uwarunkowaniem poziomu czytelnictwa jest kondycja bibliotek publicznych. Fundamentem ich odrodzenia może być tylko zmiana polityki władz samorządowych, powszechne uznanie, że nowoczesna, zasobna, dostępna dla wszystkich mieszkańców i zorientowana na ich potrzeby biblioteka publiczna to instytucja mogąca w społeczności lokalnej spełnić ważną rolę, realnie poprawiać jakość życia mieszkańców" - donosi Justyna Osiecka-Chojnacka - specjalista ds. społecznych w Biurze Analiz Sejmowych.

Źródła:

Izabela Koryś, Dominika Michalak, Roman Chymkowski, "Stan czytelnictwa w Polsce w 2014 roku"Justyna Osiecka-Chojnacka, "Czytelnictwo w Polsce i innych państwach Unii Europejskiej" #książka